mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > 10 hitów F1 w 2009 roku

10 hitów F1 w 2009 roku

Rafał Kazimierczak, dziennikarz Przeglądu Sportowego podsumował tegoroczny sezon Formuły 1. O to 10 hitów tegorocznego sezonu w królowej motosportu.

10 hitów F1 w 2009 roku
1. Schumacher wraca, nie wraca
Ostatni raz wystartował w wyścigu F1 22 października 2006 r. Potem wielokrotnie zapewniał, że odszedł na dobre. Spokojnie mieszkał z żoną i dziećmi w posiadłości w Szwajcarii. Plotki o jego powrocie pojawiały się jednak wielokrotnie. Po groźnym wypadku Felipe Massy z Ferrari Schumacher ogłosił, że musi pomóc swojemu byłemu zespołowi.

- "Jego powrót to najlepsze, co mogło się przydarzyć F1" - witał go już Niki Lauda. Trzykrotny mistrz świata miał rację. Schumacher - przez jednych uważany za kierowcę bez zasad, przez innych za geniusza - po raz pierwszy miałby się zmierzyć z Lewisem Hamiltonem, Jensonem Buttonem jeżdżącym znakomitym bolidem Brawn GP i z Kimim Raikkonenem, który zajął jego miejsce w Ferrari. To by były emocje! Chciał wrócić na wyścig w Walencji. Nie wrócił. Ogłosił, że po wypadku motocyklowym nadal ma problemy zdrowotne.

2. Red Bull walczy z Brawn GP
Koncern Red Bull od dawna stawia na sport. Najbardziej imprezowy zespół w stawce, odkąd dołączył do F1 (w 2005 roku), miał wielkie ambicje. Trudno było jednak przypuszczać, że prawie do końca sezonu 2009 będzie walczył o tytuł mistrzowski! Przegrał z Brawn GP, ale jako jedyny zespół nawiązywał z nim walkę (nawet bez dyfuzora). Zostali wicemistrzem świata konstruktorów, a Sebastian Vettel wywalczył wicemistrzostwo kierowców. Dla Niemca był to pierwszy rok startów w Red Bullu. Zastąpił tam Davida Coultharda i od razu został gwiazdą. Jego kolega z zespołu, 33-letni Mark Webber, złamał przed sezonem nogę. Długo nie mógł trenować, a okazało się, że i tak był szybki. Australijczyk zajął czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, a wcześniej, przez siedem sezonów w F1, najwyżej był na miejscu 10. (dwukrotnie).

3. Nie ma mocnych na Brawn GP
Długo nikt nie traktował Jensona Buttona poważnie. Przez dziewięć długich sezonów wygrał tylko jeden wyścig - deszczowe Grand Prix Węgier. Od początku kariery zarzucano mu, że bardziej od wyścigów interesuje go życie towarzyskie. Jeszcze miesiąc przed pierwszym tegorocznym wyścigiem nie był pewien, czy w ogóle wystartuje. Po sezonie 2008 Honda wycofała się z F1 i nikt nie chciał wykupić udziałów zespołu. W ostatniej chwili zdecydował się na to Brawn z grupą wspólników. Bolidy nowej ekipy, ze słynnym podwójnym dyfuzorem, były na początku sezonu poza zasięgiem rywali. Button wygrał sześć z pierwszych siedmiu wyścigów. Mistrzostwo świata i on, i zespół zapewnili sobie już w Brazylii. - Nie chciałem kończyć kariery, chciałem dostać samochód, z którego będę zadowolony. I dostałem swój prezent - mówił przed sezonem. Nie miał wtedy pojęcia, że prezent okaże się tak wspaniały.

4. Niespodziewane podium Kubicy
BMW zaskoczyło wszystkich na koniec sezonu. Sezonu, który był bardzo słaby, więc nikt nie liczył na tak miłą niespodziankę. W Grand Prix Brazylii na torze Interlagos Robert Kubica zajął znakomitą drugą pozycję. To jego jedyne miejsce na podium w tych mistrzostwach, ponad rok czekał na to, by znowu znaleźć się w pierwszej trójce. Po kwalifikacjach nic nie zapowiadało tak dobrego wyniku. Polak ruszał do wyścigu z ósmego miejsca, ale bardzo szybko awansował na trzecie. Miał dobrą strategię, jechał bezbłędnie i przegrał tylko z Markiem Webberem z Red Bulla (trzeci był Lewis Hamilton z McLarena). - To trochę nieoczekiwany finał weekendu - przyznał Polak.

Szefowie BMW Sauber nie mogli być jednak w pełni szczęśliwi. Partner Kubicy z zespołu Nick Heidfeld nie dojechał do mety, bo w jego bolidzie... zabrakło paliwa.

5. Crashgate i po Briatore
Kto przed sezonem mógł przypuszczać, że Flavio Briatore - człowiek, któremu F1 zawdzięcza wizerunek sportu pławiącego się w luksusie - zostanie banitą?

W 2008 roku w Grand Prix Singapuru Nelson Piquet jr uderzył w bandę. Na tor wjechał samochód bezpieczeństwa, co ułatwiło zwycięstwo jego partnerowi z Renault Fernando Alonso. Dziś wiadomo, że Piquet został zmuszony do rozbicia bolidu. Ujawnił to dopiero w tym roku, kiedy Briatore wyrzucił go z zespołu.

Rozpętała się burza, która zmiotła szefów Renault. Główny inżynier Pat Symonds dostał pięcioletni zakaz pracy w sporcie, Briatoremu dożywotnio zabroniono angażowania się w sporty motorowe. Brzmi jak wyrok? Nie dla Włocha, który cało wychodził z nie takich opresji. Briatore zamierza odwołać się od tej decyzji. Dla nas lepiej, by Renault, teraz z Kubicą, znowu było mocne.

6. Szok - BMW wycofuje się z F1
Kryzys w branży motoryzacyjnej, brak wyników, czasami upokorzenia. Sezon 2009 był dla BMW Sauber fatalny, ale to, co stało się 29 lipca, i tak było szokiem. Dla wszystkich - kibiców, pracowników zespołu i jego kierowców. „Po ostatnim wyścigu 2009 roku BMW wycofuje się z F1" - ogłoszono na konferencji prasowej w Monachium. - Wszyscy chcielibyśmy zostać w F1, ale jestem w stanie zrozumieć, dlaczego podjęto taką decyzję - skomentował tę wiadomość szef teamu Mario Theissen. Saubera wykupiła grupa inwestycyjna Qadbak, ale nadal nie wiadomo, czy nowy zespół zostanie w stawce.

Kubicy nie groziło bezrobocie, wyścig o Polaka wygrało Renault. - Dla mnie Robert jest kierowcą tego samego formatu, co Fernando Alonso - powiedział Bob Bell, szef zespołu. To duży komplement. W końcu Alonso zdobył z Renault dwa tytuły mistrzowskie.

7. Pierwsze punkty Force India
Pod koniec sezonu 2007 hinduski biznesmen Vijay Mallya i jego wspólnik Michiel Mol wykupili za blisko 90 mln funtów udziały Spykera. Nowy zespół nazwali Force India. Przez prawie dwa lata startów w F1 nie zdobyli nawet punktu. Bliski tego był rok temu Adrian Sutil - w Grand Prix Monako 2008 miał szanse na sensacyjne czwarte miejsce, ale jadący za nim Kimi Räikkönen uderzył w jego samochód. Sutil popłakał się po wyścigu.

Mallya czekał cierpliwie i w tym sezonie doczekał się miejsca na podium! Na torze Spa-Francorchamps w Belgii Giancarlo Fisichella najpierw wywalczył pierwsze w historii zespołu pole position, a potem pierwsze punkty, od razu na podium. Włoch zajął drugie miejsce, przegrał tylko z Räikkönenem (zaraz po tym wyścigu Fisichella odszedł do Ferrari). W kolejnym Grand Prix (na Monzie) Sutil zdobył dla ekipy jeszcze pięć punktów.

8. Koniec plotek. Alonso w Ferrari
To był najgorzej ukrywany sekret F1. Od początku sezonu krążyły plotki, że dwukrotny mistrz świata Fernando Alonso trafi do Ferrari. 30 września ogłoszono to oficjalnie. - Z dumą witamy w naszej ekipie wielkiego zawodnika - stwierdził szef Ferrari Stefano Domenicali. Mógł być dumny, bo podpisał umowę z kierowcą uznawanym za najlepszego w stawce. Kontrakt zawarto na trzy sezony, za każdy Hiszpan ma dostawać 25 milionów dolarów.

Alonso swoje dwa tytuły wywalczył w barwach zespołu Renault, z którego odszedł w 2007 roku. Rok jego współpracy z McLarenem to pasmo skandali i awantur. Szybko wrócił do Renault, ale szans na walkę o czołowe lokaty nie miał żadnych. - Mamy najsłabszy samochód w stawce - ogłosił podczas zamykającego sezon Grand Prix Abu Zabi. W czerwonym bolidzie Ferrari szanse, by wrócić na szczyt, ma ogromne.

9. Wstyd i kompromitacja

Tak źle jeszcze nie było. W Grand Prix Chin Robert Kubica nie przebrnął przez pierwszą część kwalifikacji. Zajął w nich 18. miejsce, najgorsze w karierze w F1. Wolniej od bolidu Polaka jeździły tylko auta zespołu Force India. - Fatalna była przyczepność, a właściwie wcale jej nie było. Na dodatek popełniłem błąd przy hamowaniu przed zakrętem i straciłem sporo czasu - przyznał Kubica. Ale katastrofa wydarzyła się tydzień później w Bahrajnie. Tam samochody BMW zajęły dwa ostatnie miejsca - Kubica był 18., Nick Heidfeld 19. (Kazuki Nakajima z Williamsa jako jedyny nie dojechał do mety). Całe Grand Prix było bardzo pechowe dla szwajcarsko-niemieckiej ekipy. W kwalifikacjach bolid Polaka dwa razy stawał w płomieniach, w wyścigu Kubica i Heidfeld zderzyli się ze sobą. - Na wprowadzanie poprawek jest już bardzo późno, ale nie wolno nam panikować - mówił nasz kierowca.

10. Barichello znowy wygrywa
Jeżdżącego od dawna bez sukcesów Barrichello wyśmiewano już nawet w jego ojczyźnie. Po sezonie 2008 miał zakończyć karierę, ale Ross Brawn, szef nowego zespołu Brawn GP, postawił właśnie na 37-letniego Brazylijczyka. I nie zawiódł się. Panowie współpracowali już w Ferrari, ale Barrichello był tam w cieniu Michaela Schumachera. W Brawn GP był z kolei w cieniu Jensona Buttona. I tym razem nie wytrzymał - kilka razy publicznie powiedział, jak bardzo nie podoba mu się ta sytuacja. Mógł wygrać w Hiszpanii, ale Buttonowi zmieniono strategię i to Brytyjczyk został zwycięzcą. Po błędach w Grand Prix Niemiec Brazylijczyk wypalił: - „Zrujnowali mi wyścig. Nie chcę słyszeć na mecie tego ich bla, bla, bla".
Ale w końcu doczekał się zwycięstwa (w Walencji i na Monzie). O emeryturze nie ma mowy, w sezonie 2010 będzie kierowcą Williamsa.

Podobne wiadomości:

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie pobity?

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie...

Samochody luksusowe 2016-11-18

Ferrari stawia na hybrydy

Ferrari stawia na hybrydy

Samochody luksusowe 2016-11-08

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport