mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Autem za granicę

Autem za granicę

Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej, łatwiejsze przekraczanie granic spowoduje, iż coraz więcej Polaków zdecyduje się spędzać wakacje za granicami kraju.

Autem za granicę

Zakładając, iż nasz samochód jest sprawny technicznie, znając bardziej lub mniej dokładnie trasę naszej wyprawy, pakując do bagażnika wszystkie potrzebne (albo i nie) bagaże nie możemy zapomnieć o dokumentach. Aby móc przekroczyć granice któregoś z państw Unii Europejskiej a także Europejskiego Obszaru Gospodarczego (Norwegia, Islandia i Liechtenstein) nie będzie już nam konieczny paszport – wystarczy dowód osobisty (zarówno stary, jak i nowy). Należy zwrócić uwagę, na terminy ważności posiadanych przez nas dokumentów oraz stan pozwalający stwierdzić tożsamość osoby. W przypadku paszportu jego data ważności powinna być dłuższa niż trzy miesiące od momentu przekroczenia granicy, w przypadku dowodu osobistego – pół roku. Jeśli posiadamy paszport nie zaszkodzi wziąć go ze sobą. Nigdy nie wiemy, czy przypadkiem nie zajedziemy do jakiegoś kraju, gdzie akurat paszport będzie wymagany (np. Szwajcaria). Jeśli mamy małe dziecko na wniosek rodziców lub opiekunów prawnych możliwe jest wydanie mu dowodu osobistego.

Z dniem 1 maja 2004 r. nastąpiło również całkowite zniesienie obowiązku posiadania wiz przy wyjazdach do państwa UE i EOG - niezależnie od celu i czasu trwania pobytu. Należy jednak pamiętać, że na pobyt dłuższy niż 3 miesiące konieczne jest uzyskanie stosownego zezwolenia, a w przypadku niektórych państw formalności trzeba załatwić jeszcze przed wyjazdem. Obowiązek posiadania wizy obowiązuje natomiast w większości państw nie należących do unijnych struktur.

Krajowy dokument prawa jazdy (zarówno starego – wydany po 1971 r., jak i nowego typu), wydany przez polskie władze, uprawnia do prowadzenia pojazdu w zdecydowanej większości państw europejskich (za wyjątkiem Albanii) i zachowuje ważność do daty określonej w dokumencie lub przepisami krajowymi. Jeśli wyjeżdżamy samochodem pożyczonym powinniśmy posiadać pełnomocnictwo na jego używanie za granicą. Sprawdzić też należy, w których krajach obowiązują winietki opłat drogowych uprawniające do jazdy po autostradach.

Spore zmiany zaszły odnośnie ubezpieczenia OC pojazdów. Od 1 maja zielona karta nie będzie potrzebna w następujących krajach: państwa Unii Europejskiej, Norwegia, Islandia, Liechtenstein, Szwajcaria, Chorwacja. Ponadto nie będzie ona wymagana przy wjeździe na obszar Wysp Normandzkich, wyspy Man, Gibraltaru, Wysp Owczych, Monako i San Marino. Wystarczy posiadać polskie tablice rejestracyjne (przy nowych tablicach nie będzie też wymagana naklejka z symbolem PL), co powinno informować, iż posiadacz auta ma ważne ubezpieczenie OC. Podobnie jednak jak w przypadku paszportów, jeśli posiadamy zieloną kartę, np. dostaliśmy ją w pakiecie u naszego ubezpieczyciela, to powinniśmy wziąć ją ze sobą.

Inaczej wygląda trochę sprawa z ubezpieczeniem zdrowotnym. Osoba opłacająca składkę zdrowotną w kraju a podróżująca po krajach UE ma prawo do skorzystania z opieki medycznej w ramach ubezpieczenia. Udając się do lekarza poza granicami kraju należy posiadać dokument potwierdzający fakt ubezpieczenia – w przypadku wyjazdu turystycznego będzie to formularz E 111. Procedury związane z wizytą u lekarza zależą już od bezpośrednio od zasad i organizacji świadczeń. Możliwa jest konieczność współfinansowania świadczeń, która następnie zostanie zwrócona w kraju.

Kolejnym problemem w podróży są pieniądze. Jedno jest z nimi pewne: będą potrzebne. Natomiast inną sprawa jest forma, w jakiej je zabierzemy.

W krajowych wojażach problem jest o tyle niewielki, że zawsze możemy w szybki sposób w krytycznej sytuacji zostać „poratowani” przez rodzinę czy przyjaciół (zakładam sytuacje, ze ktoś nas okradnie - tfu tfu, przez lewe ramię - z całej gotówki, kart kredytowych, a samochód właśnie się zepsuł, co i tak nie ma znaczenia, bo bak jest pusty). Oczywiście sytuacji krytycznych nikomu nie życzę, aczkolwiek trzeba i na nie być gotowym.

Pieniądze możemy zabrać ze sobą w kilku postaciach. Najprostszym jest zabranie gotówki. Jest to jednak o tyle niezręczne, że nie wiemy nigdy ile pieniędzy będzie nam potrzebnych, poza tym jej płynność jest tak samo zaletą jak i wadą: złodziej może z niej skorzystać równie szybko co my, w razie utraty tracimy więc wszystko. Ryzykujemy także kursem walutowym: złotówki ciężko wymienić za granicą na miejscowe waluty, a kurs naszej waluty może się zmienić.

Dużo bezpieczniejszym sposobem przewozu pieniędzy są czeki podróżne. Są sprzedawane przez nasze banki, wystawiane przez międzynarodowe organizacje tj. American Express czy Thomas Cook. Na czym polegają?  Każdy czek ma swój nominał w walucie w której go kupujemy (najczęściej Euro, funty brytyjskie i  dolary amerykańskie). W momencie zakupu czeku składamy na nim swój autograf. Aby zrealizować jego wartość składamy drugi identyczny podpis. To właśnie stanowi jego zabezpieczenie przed nieuprawnionym zużyciem. W przypadku, gdy niezrealizowane czeki zostaną nam skradzione wystarczy, ze podamy ich numery w centrum alarmowym i w ciągu kilku - kilkudziesięciu godzin dostajemy nowe czeki o tej samej wartości. Oprócz bezpieczeństwa ich zaletą jest także stosowany przelicznik wymiany walut stosowany przy ich realizacji - w autoryzowanych przedstawicielstwach organizacji jest on korzystniejszy niż w przypadku gotówki, a w dodatku w większości przypadków za ich realizację nie jest pobierana prowizja. Są wydawane bezterminowo, co oznacza, że nawet jeśli ich nie wykorzystamy podczas jednej wyprawy , możemy z nimi zaczekać nawet kilka lat. Oczywiście o ile chcemy zamrozić nasze pieniądze. Istnieje także wiele punktów handlowo - usługowych, gdzie możemy nimi płacić. Poważną wadą jest za to prowizja pobierana przez polskie banki przy ich sprzedaży. W mniejszych miejscowościach może być także problem z ich akceptacją.

Następną bezpieczną formą przewozu pieniędzy są karty płatnicze. W tym momencie nie jest istotne, czy dana karta jest kartą debetową, kredytową , czy obciążeniową. Najważniejsze jest, aby limit, z którego możemy przy ich pomocy wykorzystać wystarczył nam w każdej sytuacji. Ze względu na możliwość użycia karty są to karty elektroniczne (płaskie, typu Visa Electron czy Maestro) oraz wypukłe (np MasterCard czy Visa). Czym się różnią? Pierwszy typ karty może zostać użyty tylko tam, gdzie są zainstalowane elektroniczne czytniki. Nie możemy nimi zapłacić tam, gdzie stosowane jest tzw. żelazko (imprinter, służy do odbijania numerokarty na poleceniu obciążenia jej w punktach sprzedaży, występuje coraz rzadziej, ale zdarzają się jeszcze), nie zrobimy zakupów przez telefon, Internet, nie dokonamy rezerwacji hotelu. Jednak są z tego powodu bezpieczniejsze: ich użycie w bankomacie, a także coraz częściej POSie wymaga uzycia PINu. Każda transakcja taką kartą musi być także autoryzowana. Takiego obowiązku nie ma już banki w przypadku karty tłoczonej, dlatego transakcje nimi (przy niewielkich kwotach) przebiegają szybciej.

Aby nie narażać się na dodatkowe wydatki warto pamiętać o kilku wskazówkach związanych z ich użytkowaniem: po pierwsze, nieważne z jakiego rodzaju karty korzystamy: wypłaty w zagranicznym bankomacie w 90% przypadków będą obarczone kilkuprocentową prowizją, dlatego lepiej jest nimi płacić w sklepach(te transakcje z kolei w 90% przypadków są wolne od prowizji), a tylko w ostatecznych przypadkach podejmować gotówkę. Tu warto pamiętać, ze w niektórych krajach istnieje usługa „cash backu”, pozwalająca nam przy dokonywaniu transakcji bezgotówkowej pobrać bez płacenia prowizji także pewną kwotę gotówki . Po drugie: zabierzmy ze sobą więcej niż jedną kartę, wydaną w więcej niż jednym systemie płatniczym (np. Visa i MasterCard lub Maestro) - może zdarzyć się taka sytuacja, że w naszej miejscowości będzie np. bankomat realizujący tylko wypłaty w systemie Visa, nasza karta ulegnie uszkodzeniu lub tez będzie awaria jednego z systemów autoryzacji - wtedy druga karta okaże się niezwykle przydatna. Po trzecie: warto sprawdzić w swoim banku w jaki sposób przeliczany jest kurs waluty miejscowej w danym systemie płatniczym (zdarza się, ze np. w  MasterCard jest przeliczany od razu z waluty krajowej na złotówki, natomiast Visa najpierw na dolary, a później na złotówki). Warto też sprawdzić dokładnie jakie to kursy - w przypadku zwłaszcza większych transakcji może się okazać, ze oszczędności są spore...

Tak czy inaczej, karty bankowe oferują chyba najwygodniejszy i najtańszy sposób przewozu pieniędzy za granicę. Nie ryzykujemy tu zupełnie kursem walutowym: pieniądze trzymamy cały czas w złotówkach i korzystamy tylko z takiej kwoty, jakiej akurat potrzebujemy. Duże jest także bezpieczeństwo naszych pieniędzy: w wielu wypadkach bank bierze na siebie odpowiedzialność za transakcje zrealizowane także w kilka godzin przed zastrzeżeniem karty. Są coraz powszechniej akceptowane, a kursy stosowane przy wymianie walut są korzystniejsze od oferowanych przy wymianie gotówki.

Z dniem 1 maja 2004 znikają również granice celne pomiędzy krajami Unii Europejskiej a Polską. Turyści podróżujący po krajach Unii nie będą podlegali żadnym ograniczeniom dotyczącym ilości zakupionych i przewożonych towarów pod warunkiem, że są one przeznaczone do użytku osobistego i nie podlegają odsprzedaży. Pojęcie „do użytku osobistego” zawiera w sobie przeznaczenie przewożonych towarów na prezenty, jednakże ich sprzedaż jest naruszeniem prawa i grozi ich konfiskatą oraz dodatkową karą. Oto przykładowe ilości towarów, których przewóz przez granice jest zgodny z prawem: 800 papierosów (przy wjeździe do Austrii, Danii, Finlandii, RFN, Szwecji i Wielkiej Brytanii - 200 papierosów), 200 cygar, 1 kg tytoniu, 10 l spirytusu, 20 l wina ze zwiększoną zawartością alkoholu (np. sherry lub porto), 90 l wina (w tym do 60 l wina musującego) i 110 l piwa. Osoby poniżej 17 roku życia nie mogą przewozić wyrobów alkoholowych ani tytoniowych.

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Sportowa marka od Toyoty
Sportowa marka od Toyoty
Toyota myśli nad stworzeniem marki, która miałaby zagrozić produktom od Mercedesa-AMG i BMW M. Co ciekawe fundament pod taki brand już jest.