mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Bezpieczeństwo do potęgi - cz. 1

Bezpieczeństwo do potęgi - cz. 1

Obok swobody poruszania się, która niemal warunkuje w USA możliwość pracy, drugą najważniejsza kwestią dla motoryzacji zawsze było, jest i będzie bezpieczeństwo przemieszczania się.

Bezpieczeństwo do potęgi - cz. 1

Jak więc w kraju, w którym po drogach porusza się około 225 milionów samochodów i kilka milionów ciężarówek zapewnić poczucie, że zarówno auto, jak i droga minimalizują ryzyko wypadku?

Po pierwsze, gro pracy leży oczywiście po stronie producentów. Ci zobligowani są przepisami rządowymi dotyczącymi bezpieczeństwa użytkowania aut oraz – na skutek wcześniejszych wypadków – stosują własne środki zapobiegawcze. Do takich należą chociażby sławne klamki od wewnętrznej strony bagażnika. Kto by pomyślał, że zdrowy na rozumie człowiek wszedłby do kufra i zatrzasnął się w nim. A jednak. Po serii podobnych, często zachodzących podczas imprez incydentów, producenci zdecydowali się na montowanie teoretycznie bezużytecznego instrumentu pod klapą. Szkoda jednak, że po drodze zapominają o innych, ważniejszych cechach.

Obok serii naklejek, nadruków, migoczących światełek i diod informujących o różnych elementach bezpieczeństwa samochodu i jego pasażerów, zapomina się między innymi o eliminacji martwego pola w lusterkach, czy przypominaniu o konieczności kontroli powietrza w oponach. Efekt? Przeciętny Amerykanin posługujący się biegle umiejętnością czytania nabytą w ukończonym liceum, wsiadając do samochodu bombardowany jest szeregiem ważnych, ale rozpraszających komunikatów. Czy codzienna obsługa samochodu nie uczy podstawowych jej zasad?

Migoczące i brzęczące kontrolki niczym w statku kosmicznym przypominają o zapięciu pasów. Zajmując ćwierć powierzchni lusterek napisy informują o „większej niż spodziewana bliskości innych obiektów”. W panoszących się na drogach SUV i vanach na żółto zaznaczona jest informacja „może rolować”, a pick-upy i bagażniki wszystkich innych oklejone są przypomnieniami „nie przepełniaj”. Do rodzynków należą zalecenia: „zawsze siadaj prosto”, „unikaj chaotycznych ruchów”, czy „spuść hamulec (ręczny) przed ruszeniem”.

I wreszcie, o zgrozo, siadając za kółkiem natykamy się na: „poduszka może zabić” i „poduszka może spowodować śmierć lub poważne obrażenia u dzieci”. Te nie dające się – i słusznie – usunąć naklejki poprzedzają tylko kilkustronicową część edukacyjną w instrukcji użytkowania auta. I nic dziwnego. Trzecią siła dbającą o bezpieczeństwo ludzi są prawnicy, którzy potrafią pozwać każdego, za wszystko, jeżeli tylko znajdą na to paragraf, a o ten – w przypadku braku stosownych środków zapobiegawczo-informacyjnych ze strony producenta w okoliczności nieszczęśliwego wypadku – nie jest trudno.

Czy w takiej sytuacji można więc czuć się bezpiecznie? Na pewno tak. Inna sprawa, że o tyle o ile ufamy sobie i własnemu autu, o tyle nie wiemy, co stanie się na drodze i jak zachowają się inni. I jeszcze jedno. Wraz z coraz liczniejszym instalowaniem nowoczesnych technologii w samochodach rosną też wymagania co do bezpieczeństwa ich użytkowania. Systemy nawigacji na przykład mają tu tę wadę, że traktują wszystkich na równi – bardzo niskiej. Szereg napisów ostrzegawczych pojawiających się w tempie ospałego żółwia, trzeba zaakceptować by użyć mapy, za każdym razem po włączeniu auta, za każdym razem w całości i za każdym razem z rosnącym poczuciem, ze nasze IQ spada w dół jak wykresy podczas giełdowej bessy.

Czytaj więcej:

Jak to się robi w Ameryce - serwis specjalny


Podobne wiadomości:

Carlisle -

Carlisle - "Auto-Ameryka" w pigułce

Aktualności 2005-11-29

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
ŁATWIEJ NIŻ KIEDYKOLWIEK
ŁATWIEJ NIŻ KIEDYKOLWIEK
Zastanawiałeś się kiedyś co zrobić, aby zakup nowego samochodu był mniej odczuwalny dla rodzinnego budżetu? Sprawdź nowego Citroëna C3 Aircross, który dostępny jest w nowoczesnej formie finansowania Citroën SimplyDrive.