mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Brawn: "Inni kierowcy już dawno by wylecieli"

Brawn: "Inni kierowcy już dawno by wylecieli"

Krytycy powrotu Michaela Schumachera do Formuły 1 w ostatnim czasie nie pozostawiają na siedmiokrotnym mistrzu świata suchej nitki. Wszak tegoroczny sezon królowej motosportu zbliża się ku końcowi, a patrząc na wyczyny Niemca w jego występach doszukiwać się można więcej minusów, niż plusów. Do zaciętej dyskusji o "Za i przeciw Schumacherowi" włączył się właśnie szef zespołu Mercedes GP, Ross Brawn.

Brawn:
Jeśli ktoś może znać mocne i słabe strony popularnego "Schumiego", to z pewnością tą osobą jest Ross Brawn. Można powiedzieć, że obaj panowie znają się jak łyse konie, bowiem to ta dwójka była odpowiedzialna za największe sukcesy Ferrari i samego Schumachera. Niestety tegoroczny sezon daleki jest od tamtych bogatych czasów i mimo, że na początku sezonu "Schumi" zdecydował się jeździć dla Mercedesa, to jego gwiazda mocno przygasła. Brawn w wywiadzie, którego udzielił oficjalnemu serwisowi Formuły 1 - formula1.com przyznaje, że aktualny sezon nie idzie zgodnie z założeniami i oczekiwaniami teamu, ale jednocześnie twierdzi, że gdyby każdy inny kierowca był w identycznej sytuacji w jakiej znalazł się Michael Schumacher, dawno wyleciałby z hukiem z tego środowiska.

Wypowiedź Brawna można rozumieć zatem dwojako. Albo ze względu na markę jaką Schumacher wypracował sobie w poprzednich latach nieelegancko jest mu od razu podziękować za współpracę, albo Ross Brawn wierzy, że Niemiec powróci do swojej dawnej szybkości z której przecież słyną. Wydaje się, że odpowiedź na te pytania powinien przynieść sezon 2011. Wówczas kierowca Mercedesa będzie bogatszy o doświadczenie z obecnego sezonu i w pełni zrozumie jak działają bolidy F1 nowej generacji. Jeśli wiedzę przełoży na tor, a zespół dostarczy mu konkurencyjne auto, to można się spodziewać, że włączy się w walkę o tytuł. Jeśli nie, zarówno Ross Brawn, Mercedes GP, kibice i chyba on sam, wszyscy będą czuli niesmak i uczucie braku spełnienia.

Z punktu widzenia medialnego Michael Schumacher jest nadal łakomym kąskiem. Jeszcze nigdy w historii Formuły 1 nie pisało się, mówiło i spekulowało tak wiele o kierowcy zajmującym dziesiąte miejsce w klasyfikacji kierowców, jak ma to obecnie miejsce w przypadku Niemca. Problem z postrzeganiem Schumachera tkwi po prostu w tym, że jego nazwisko i jego osiągnięcia po prostu nie pasują do aktualnych wyników. Nawet Brawn musiał w końcu przyznać, że inny kierowca notując takie wyniki musiałby wysiąść z auta.

"Jeśli miałbym być szczery, to prawdopodobnie nie" - odpowiedział na takie właśnie pytanie szef Mercedes GP. "Jednak my znamy Michaela i wiemy, że możemy spodziewać się po nim sporych sukcesów. W wielu aspektach wiedzy o Formule 1 jest bardziej utalentowany niż inni kierowcy. Zespół korzysta z jego niezaprzeczalnej wiedzy. Gdyby był żółtodziobem, musielibyśmy zadać sobie pytanie, czy ma potencjał. Ale w przypadku Michaela wiemy, że go ma" - powiedział Brawn.

Zdaniem Brytyjczyka za predyspozycję Schumachera w tym sezonie odpowiedzialny jest nie tylko sam siedmiokrotny mistrz świata. "Fakt, że styl jazdy Michaela opiera się na intensywnym wykorzystaniu przyczepności przednich opon. On mocno hamuje i agresywnie skręca" - tłumaczy Brawn. Partner z zespołu Nico Rosberg jeździ płynniej i lepiej rozumie proces gradacji przednich opon. "Muszę jednak przyznać, że w tym roku są one wyjątkowo niewygodne do jazdy i dla kogoś kto miał długi okres przerwy pomiędzy startami, może to stanowić spore utrudnienie" - roztacza parasol ochronny nad swoim podopiecznym Brawn.

Według Brawna za taką charakterystykę częściowo odpowiedzialne jest FIA. Rada Światowa przez dłuższy czas zastanawiała się nad obowiązkowym wprowadzeniem systemu hybrydowego KERS i poprosiła dostawcę opon - firmę Bridgestone, aby skonstruowała taką oponę, która będzie odpowiadać nowym zasadom zbalansowania bolidu.

W ten sposób Ross Brawn przechodzi także do konkluzji odnośnie Schumachera i przestrzega krytyków, by zbyt wcześnie nie spisywali wielokrotnego czempiona na straty. "Sądzimy, że nowe opony od Pirelli będą bardziej pasować Michaelowi. I wtedy dopiero dowiemy się czy Nico jest rzeczywiście szybszy od niego. Od 2011 roku oboje zaczną tak naprawdę od zera. I wymówek już nie będzie, bowiem każda potencjalna niekorzyść, którą mógłby mieć Michael, po prostu zniknie" - mówi Brawn.

Teraz Schumacher traci do Rosberga zwłaszcza w wolnych zakrętach, więc wie w których aspektach musi się wzmocnić. "Jeśli w sezonie 2011 uda nam się dać mu lepsze auto, to zapowiadam, że wszyscy ujrzą wówczas prawdziwego Michaela" - dodał Brawn.

Szef Mercedes GP w wywiadzie ponownie także zdementował plotki o rzekomej abdykacji Schumachera przed rozpoczęciem nowego sezonu. Jak mówi Brytyjczyk takie podejście do sprawy i kapitulowanie w momencie kiedy coś nie wychodzi, nie jest w stylu "Schumiego". "Michael jest niebywałym profesjonalistą i z tego co ja wiem, zamierza zakończyć ściganie w momencie kiedy uzna, że wspólnie odnieśliśmy sukces. W tym momencie naprawdę nie mamy żadnych problemów. Ale one mogą się pojawić, jeśli w przyszłości nie uda nam się wzmocnić" - zakończył Ross Brawn.

Podobne wiadomości:

Maria Teresa de Filippis - nie żyje pierwsza kobieta w F1

Maria Teresa de Filippis - nie żyje pierwsza...

Aktualności 2016-01-13

Audi mówi

Audi mówi "nie" Formule 1

Aktualności 2015-05-19

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport