mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Budujcie drogi, zamiast zmieniać przepisy!

Budujcie drogi, zamiast zmieniać przepisy!

Polacy woleli by mieć nowe drogi, niż przepisy drogowe – wynika z ankiety przeprowadzonej przez Dziennik.pl oraz ProfiAuto. Nowe przepisy, które wchodzą w życie 1 stycznia 2011 r. krytykują też eksperci motoryzacji.

Budujcie drogi, zamiast zmieniać przepisy!
Co zrobić, by po polskich drogach jeździło się wygodniej i bezpieczniej? Poprawić stan dróg! Taka odpowiedź była najczęściej wybierana przez internautów, którzy wzięli udział w sondażu. Spośród 520 osób, które odpowiedziały na pytanie "Co zrobić by po polskich drogach jeździło się wygodniej i bezpieczniej?", aż 63,5% respondentów wybrało "poprawić stan dróg". Na drugim miejscu znalazła się odpowiedź "lepiej edukować kierowców" (17,5%) , dalej "podnieść wysokość mandatów" (13,5%) , a najmniej głosów zebrała odpowiedź "zwiększyć dopuszczalne prędkości na drogach" (5,6%). Z sondażu wynika zatem, że Polakom w poruszaniu się nie przeszkadzały dotychczasowe limity prędkości, ale stan dróg.

Radary bezpieczne, limity nie
Do zmian w przepisach, które wchodzą w życie 1 stycznia 2011 r. krytycznie odnoszą się także eksperci motoryzacji. Najbardziej kontrowersyjna jest ich zdaniem zmiana limitów prędkości. Na autostradach kierowcy będą mogli rozpędzić się do 140 km/godz., a nie jak do tej pory – 130 km/godz. W Polsce będziemy mieć więc jedne z najszybszych autostrad w UE.

- Kompletnie nie rozumiem, jaki jest sens wprowadzenia tego przepisu. Jeśli chcemy się chwalić, że mamy najwyższe limity austostradowe (poza dyskusją są oczywiście Niemcy), to byłoby dobrze gdybyśmy mieli te autostrady! Do obiecanego na 2012 wyniku zostało nam jeszcze sporo czasu, więc jest nadzieja – komentuje Witold Rogowski, ekspert ProfiAuto. Dodaje, że jego zdaniem poszerzona granica tolerancji pomiaru prędkości (do 10 km/h) zachęca do utrzymywania na autostradzie 150 km/h.

- W związku z tym byłoby dobrze uczyć kursantów nauki jazdy poruszania się autostradą. Każdy kierowca zna doskonale sytuacje, w których mamy na lewym pasie marudera jadącego 90 km/h. Nowy przepis nie rozładuje ruchu, spowoduje tylko, że "o mniej" będziemy przekraczali prędkość. Zwiększenie tolerancji również nie idzie z duchem czasu. Prędkościomierze w obecnych samochodach są dużo dokładniejsze niż suwak w fiacie 125 p. – mówi Witold Rogowski. – Za bardzo dobry pomysł uważam z kolei usunięcie atrap i wyraźne oznakowanie czynnych fotoradarów. Moim zdaniem znacząco podniesie to bezpieczeństwo ruchu. Jeśli aktywne fotoradary będą ustawione w miejscach szczególnie niebezpiecznych ( np. przy szkołach) to tylko przyklasnąć temu pomysłowi – mówi ekspert ProfiAuto.
 
Koniec z maszynkami do pieniędzy
Zdaniem eksperta ProfiAuto nowe przepisy nie wpłyną na ilość mandatów wystawianych kierowcom. Będzie ona zależała raczej od ilości aktywnych fotoradarów i aktywności patroli drogówki. Za to przepis regulujący kwestię ustawiania radarów (tylko w miejscach niebezpiecznych) z pewnością wpłynie na budżety samorządów. - Wiele gmin, będzie musiało stworzyć sobie inną "maszynkę do łatania budżetu" – komentuje Witold Rogowski.

Dodaje, że ustawianie fotoradarów w miejscach szczególnie niebezpiecznych (przejścia dla pieszych, szkoły/przedszkola, osiedla), jest zgodne z zachodnimi trendami. W większości krajów radary są też wyraźnie oznakowane (np. w Holandii).

- Dodatkowo, jeśli fotoradar jest w niebezpiecznym miejscu i jest wyraźnie oznakowany, to przekroczenie prędkości bardzo mocno uderza kierowcę po kieszeni – mówi ekspert ProfiAuto.

Ekstremalnym przykładem skuteczności jest jego zdaniem policja w USA. - Są wszędzie, kryją się "po krzakach" jak kiedyś nasza milicja i nie ma z nimi dyskusji. Ale są skuteczni, bo jeździ się tam przepisowo. U nas niestety skupiamy się na karaniu. Co bezpiecznego jest w tym, że świeżo upieczony kierowca może może w zgodzie z prawem jechać 140-150 km/h na autostradzie, jeśli nie potrafi sobie poradzić z hamowaniem na śliskiej drodze nie mówiąc już o "wychodzeniu" z poślizgu? Nie tędy droga... – komentuje Witold Rogowski.

Podobne wiadomości:

Zapomniałeś prawa jazdy? I tak zabiorą

Zapomniałeś prawa jazdy? I tak zabiorą

Finanse i prawo 2016-11-11

Rząd zajął się likwidacją luki prawnej, która umożliwiała uniknięcie konsekwencji w związku z przekroczeniem prędkości w terenie zabudowanym o 50 km/h. Wystarczy, że kierowca oznajmił, że nie ma przy sobie dokumentu, a policja nie mogła go zatrzymać.

Tysiące Polaków jeździ bez OC

Tysiące Polaków jeździ bez OC

Finanse i prawo 2016-10-10

Komentuj:

~Driver 2011-01-07

Kolega pisząc o prędkości w D chyba słabo zna realia bo co prawda przepisy nie ograniczają prędkości na autostradach ale coraz więcej landów wprowadza takie ograniczenia za pmocą znaków drogowych i to nie tak jak u nas 140km/h tylko 120km/h

~starszy 2011-01-07

Jak zwykle jakiś mądrala -ekspert rozważa ilu diabłów zmieści się na końcu szpilki. Pożyjemy zobaczymy. Kierowców którzy nie chcą szybko jeździć po autostradach nikt nie będzie zmuszał. A dotychczas kto chciał szybko jeździć to ryzykował i jeździł. Dlaczego podwyższenie limitu prędkości nie wpłynie na rozładowanie ruchu nie rozumiem? Musiałby mi to ten ekspert wyjaśnić bo to wbrew logice. Przecież gołym okiem widać że na autostradzie jak jest ograniczenie prędkości to tworzą się korki. Mówi taki mądrala że białe to właściwie czarne i każe w to wierzyć, bo on tak powiedział. I tak to jest we wszystkich dziedzinach życia

Aldik 2011-01-06

Pierwsza normalna zmiana przepisów a Wy narzekacie - w D jest więcej dróg to fakt ale nie ma limitu prędkości na autostradzie i jest bezpiecznie, nikt nie zadaje sobie głupich pytać jak sobie tam da rade młody kierowca. Jadą 200-250 i więcej i DAJĄ ! A inni patrzą w lusterka i używają kierunkowskazów bo więdzą jakie to ważne a u nas eh

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Nowa akcyza na samochody - rząd pracuje nad zmianami
Nowa akcyza na samochody - rząd pracuje nad zmianami
Minister Finansów poinformował o pracach nad zmianami w zasadach płatności akcyzy. W niedalekiej przyszłości podatek będzie zależeć nie tylko od pojemności silnika, ale również od wieku samochodu.