mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Chińsko-niemiecki spór o plagiaty na IAA

Chińsko-niemiecki spór o plagiaty na IAA

Nadal nierozstrzygnięta pozostaje sprawa chińskich firm, którym europejscy producenci samochodów zarzucają plagiat modeli. Podczas 62. salonu samochodowego IAA we Frankfurcie azjatycka marka Shuanghuan mimo wcześniejszych deklaracji o wycofaniu z prezentacji budzącego kontrowersje SUV-a o nazwie CEO, ostatecznie zdecydowała się przedstawić go oficjalnie w Niemczech. Czy chińscy producenci otwarcie rzucają więc rękawicę na pojedynek europejskim konkurentom?

Chińsko-niemiecki spór o plagiaty na IAA
Wbrew wcześniejszym doniesieniom na tegorocznym salonie samochodowym we Frankfurcie nie doszło do spektakularnej inwazji chińskiego automobilizmu na europejski rynek. Z zapowiedzianych na wystawie czterech producentów samochodowych i blisko pięćdziesięciu poddostawców części z Państwa Środka pojawiła się zaledwie garstka firm, a prym wśród nich wiodły zaledwie dwa koncerny. Obok dobrze już znanej marki Brilliance JinBei Automobile reprezentowanej przez niemieckiego, generalnego importera HSO Motors Europe na frankfurckich wybiegach swoją obecność zaznaczył również mocno krytykowany w ostatnich miesiącach Shuanghuan, którego przedstawicielem w Niemczech jest firma China Automobile Deutschland (CAD).

Zdecydowanie więcej optymizmu w przypadku tych dwóch marek panowało na stoisku Brilliance. Odpowiedzialny za sprzedaż tych samochodów w Europie, szef HSO Hans-Ulrich Sachs mógł nie tylko przedstawić publiczności nowy kompaktowy pojazd BS 2 (początek sprzedaży od 2008 roku) ale też zapowiedział, że wszystkie dotychczasowe modele, łącznie z limuzyną BS 6, przeszły szereg technologicznych modyfikacji mających na celu poprawę bezpieczeństwa i uzyskanie w konsekwencji przyzwoitych wyników w testach zderzeniowych Euro NCAP.

W przypadku drugiej marki, Shuanghuan, problemów z uzyskaniem europejskiej homologacji z zakresu bezpieczeństwa dla prezentowanych we Frankfurcie modeli nie powinno być problemu. Zamiast tego Karl Schloessl – główny zarządca China Automobile Deutschland, będzie musiał ponownie zmierzyć się z zarzutami formułowanymi przez BMW i Daimler AG, a dotyczącymi modelu CEO, który przez bawarską markę określony został plagiatem SUV-a X5 oraz „chińskiego smarta” o nazwie Noble. Drugi z pojazdów co prawda we Frankfurcie się nie pojawił, jednak CEO nie tylko ma już zapowiedziany debiut sprzedażowy (październik bieżącego roku) ale też znane są już jego ceny na rynku niemieckim, które zaczynają się od 25 900 euro.

BMW w przypadku modelu CEO zarzuca chińskiemu producentowi kopiowanie rozwiązań stylistycznych bez jego zgody i we wzajemnym porozumieniu z Daimlerem zagroziły, że jeżeli Shuanghuan zdecyduje się na prezentację obu modeli na międzynarodowych targach IAA skierują sprawę do sądu. Na swoją obronę Chińczycy wielokrotnie postulowali legalność obu projektów podpierając się przy tym decyzją chińskiej komisji gospodarczej, która bez żadnych zastrzeżeń zarejestrowała oba pojazdy, tym samym nadając samochodom stuprocentową legalność. Na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy konflikt urósł do rangi problemu politycznego kiedy to podczas wizyty w Chinach (tuż przed rozpoczęciem targów IAA) w obronie niemieckich marek stanęła sama Kanclerz Niemiec, Angela Merkel. Szefowa niemieckiego rządu dość krytycznie wypowiedziała się o działaniach chińskiego producenta, określając je jako „nie w pełni legalne”.

Shuanghuan w obliczu tych wydarzeń postanowił, jak się później okazało, tylko częściowo wycofać z prezentacji swoich modeli. Rzecznik azjatyckiego koncernu jednocześnie zaznaczył, że chińskiej marce wcale nie spieszyło się z prezentacją swoich modeli w Europie, a decyzja o pojawieniu się na IAA wynikała jedynie z próśb wielu dealerów, którzy nalegali na przedstawienie spornych modeli właśnie we Frankfurcie. Na zarzuty o plagiat z ust rzecznika padła odpowiedź, iż jest normalną koleją rzeczy iż w trakcie rozwoju konkretnego modelu niektórzy producenci mimowolnie konstruują i zastosowują podobne rozwiązania w swoich samochodach niekoniecznie przyglądając się konkurencji. Rzecznik zaznaczył, że Shuanghuan jest legalnym producentem samochodów, a jego pojazdy są w stu procentach niezależnymi produktami dlatego nie widzi sensu aby ustosunkowywać się do zarzutów formułowanych przez BMW i Daimlera. Do tych wyjaśnień Shuanghuan dorzucił kolejną dyplomatycznie brzmiącą wypowiedź iż dziwi się, że pomimo iż SUV CEO jest już od blisko dwóch lat dostępny na rynku europejskim (CEO sprzedawany jest między innymi nie tylko w Rosji i na Ukrainie, ale też za pośrednictwem firmy Martin Motors w Portugalii, Hiszpanii i we Włoszech), BMW zdecydowało wnieść jakiekolwiek zastrzeżenia do tego modelu dopiero teraz, w obliczu debiutu tego auta w Niemczech.

Dyskusja na temat ewentualnego plagiatu ponownie wypłynęła przy okazji konferencji prasowej zorganizowanej przez China Automobile Deutschland na targach IAA. Karl Schloessl odpowiadając na pytania dziennikarzy ponownie podkreślił, że przy opracowywaniu sylwetki CEO chiński koncern w żadnym wypadku nie wzorował się na rozwiązaniach stylistycznych BMW X5. Jak sam określił: …„chiński SUV oparty na napędzie 4x4 ma mniej ekskluzywny, a bardziej off-roadowy charakter.”

W obliczu takiej wymiany argumentów zakończenie sporu wydaje się być nadal odległe i najprawdopodobniej zostanie rozstrzygnięty na drodze wielu apelacji od wyroku, niezależnie od tego na czyją korzyść sprawę rozstrzygnie wymiar sprawiedliwości. Jedno jest pewne. Chińscy producenci muszą mieć jednak świadomość, że decydując się na taką „wymianę ognia” nie będą mogli liczyć na mniejszy lub większy protektorat sądów w Europie niż to miało miejsce na własnym podwórku, zaś zachodni producenci aut nie powinni lekceważyć w żadnym wypadku potencjału produkcyjnego i technologicznego drzemiącego w chińskich koncernach. Nawet jeśli początki ich obecności na rynkach zachodnich nie wypadają całkowicie po ich myśli i mogą budzić ironiczne dygresje – jak na przykład, gdy podczas konferencji prasowej China Automobile Deutschland na targach IAA, gdzie nie funkcjonował jeden z mikrofonów, akurat przeznaczony dla szefa CAD, Karla Schloessla. Warto przypomnieć, że w mniej więcej podobnym „tonie” swoją przygodę z rynkiem europejskim zaczynały jeszcze nie tak dawno marki z Japonii i Korei... .

Czytaj także:

Chińczycy nie wystawią plagiatów na IAA 2007-08-30

BMW i Smart chcą pozwać za plagiaty 2007-08-27

Podobne wiadomości:

Nobel zwiększy produkcję

Nobel zwiększy produkcję

Samochody luksusowe 2015-07-09

Arrinera Automotiv przejmuje Brytyjczyków

Arrinera Automotiv przejmuje Brytyjczyków

Samochody luksusowe 2011-11-09

Komentuj:

~karol IRENE.PL 2007-09-20

MAM SOISKO NA HALI 4.1 IAA ( 1 PIETRO ) PODEMNA JEST STOSIKO PARODII RAV 4 I BMW X5 . WSZYSCY, CO TAM PRZYCHODZA MAJA TAKI UBAW Z TYCH SAMOCHODOW ZE GLOWA MALA. SĄ TRAGICZNIE WYKOŃCZONE.

~damjan 2007-09-18

proponuje pojedynek, X5 kontra to Ceo, na driodze naprzeciw siebie, za kierownica siedza prezesi obu firm, ten ktory z nich speka przegrywa w tym konflikcie, jak myslicie ktory sie podda.....????

~anastazy 2007-09-18

bez jaj, jak narazie to ci goscie z BMW mogliby przejąc chinczykow.... tylko po co....

~Merol 2007-09-18

NIedlugo Ci goscie z Chin przejma BMW i tak to sie skonczy... mam nadzieje...

~eryk 2007-09-18

sprawa rozstzygnie sie po pierwszych testach zderznowych Adac lub Euroncap, ludzie zobacza co by sie z nimi stalo po zderzeniu i nikt tego szajsu nei kupi, a to ze mozna juz gdzies tam kupic te smeiszne autka... tylko pytanie kto je kupuje?? byc moze tyolko chinole ktorzy akurat w tych krajach pracują

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport