mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Dakar - jeszcze realny czy już mit?

Dakar - jeszcze realny czy już mit?

To miał być Dakar jakiego dotąd jeszcze nie było. Rekordowa liczba zgłoszeń, wielu kierowców światowego formatu, jedna z najdłuższych i najbardziej wymagających tras w historii, ogromne przedsięwzięcie medialne i organizatorskie. Zamiast tryumfu i radości z pokonania pustynnego żywiołu na mecie był smutek i zawiedzenie jeszcze przed startem. Trzydziestą, jubileuszową edycję rajdowego klasyka przegrali wszyscy. Wszyscy, z wyjątkiem terrorystów.

Dakar - jeszcze realny czy już mit?
Dakar 2008 nie pojedzie
Piątek, 4. stycznia, Lizbona w godzinach przedpołudniowych. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej organizatorzy zawodów, francuska firma A.S.O. (Amaury Sport Organisation) w otoczeniu kordonu mediów i zawodników w swoim oświadczeniu informuje: „Opierając się na międzynarodowej sytuacji politycznej oraz konsultacjach z rządem Republiki Francuskiej, A.S.O. podjęło decyzję o odwołaniu 30. Rajdu Dakar.” (…) „Pierwszym zadaniem A.S.O. jest zagwarantowanie bezpieczeństwa wszystkim: ludności odwiedzanych przez Rajd krajów, uczestnikom Rajdu – profesjonalistom i amatorom (ci stanowili blisko 40% liczby wszystkich zgłoszonych zawodników - red.), personelowi technicznemu, dziennikarzom, partnerom i współpracownikom Rajdu” – można było przeczytać dalej w informacji prasowej organizatora.

Powodem rezygnacji z przeprowadzenia imprezy okazały się groźby wystąpienia ataków terrorystycznych, których celem mięli być zawodnicy, członkowie zespołów oraz dziennikarze. Rzekome zagrożenia miały pojawić się na terenie Mauretanii (przez ten kraj przebiegała najdłuższa część rajdu, zawodnicy mięli do pokonania tam 7 etapów o łącznej długości 4 431 km), gdzie działają silnie powiązane z Al Kaidą lokalne bojówki terrorystów.

Dlaczego tak późno?
Choć nie był to pierwszy tego typu incydent w historii rajdu, tym razem ostrzeżenia potraktowano nadzwyczaj poważnie. Jak wynika z doniesień medialnych o zagrożeniach na terenie Mauretanii organizator oraz ściśle współpracujący z nim wywiad francuski wiedzieli już od kilku tygodni. Punktem kulminacyjnym okazały się doniesienia o zabójstwie 24. grudnia 2007 roku w Mauretanii czterech francuskich turystów. O zbrodnię podejrzewano współpracują właśnie z Al Kaidą islamską grupę terrorystyczną o nazwie BAQMI intensywnie działającą w strefie saharyjskiej . Po tym wydarzeniu nasiliły się sygnały o przeprowadzeniu w niedługim czasie kolejnych zamachów.

Zarówno media jak i zawodnicy, którzy w skutek odwołania rajdu Dakar na darmo poświęcili część ogromnego budżetu (w przypadku zespołów fabrycznych sięgający nawet kilku milionów euro) oraz blisko roczne przygotowania zastanawiają się tylko dlaczego decyzję A.S.O podjęło w przeddzień startu imprezy.

Według dyrektora rajdu Etienne’a Lavigne tak długo zwlekano z podjęciem ostatecznej decyzji ponieważ miano nadzieję, że informacje uzyskane na temat skali problemu okażą się mimo wszystko optymistyczne dla rozegrania rajdu. Tak się jednak nie stało i po uwzględnieniu danych zebranych przez francuskie MSZ, które kategorycznie odradzało organizatorom przeprowadzenie 30. edycji rajdu zdecydowano się poczynić takie, a nie inne kroki.

Jechać czy nie jechać?
Decyzja o rezygnacji z przeprowadzenia jubileuszowej, trzydziestej edycji Rajdu Dakar odbiła się szerokim echem niemal na całym świecie. Dyskusja spolaryzowała na dwóch biegunach ekspertów. Jedni uważali, podpierając się wieloma wydarzeniami z ubiegłych lat że A.S.O. zbyt „łatwo” poddało się presji terrorystów dając im tym samym „zielone światło” do odważniejszego ataku na imprezy sportowe.

Według Michała Pola, dziennikarza Gazety Wyborczej, A.S.O. nie musiało całkowicie rezygnować ze startu rajdu. „Skoro terroryści grożą w Mauretanii, trzeba było z niej zrezygnować, a za to odbyć kilka odcinków specjalnych więcej w Maroku, bezpiecznym i świetnie znanym organizatorom, gdzie góry Atlasu są przeorane śladami motorów i terenówek. Pomijam już fakt, że start w Rajdzie Dakar jest dobrowolny, a każdy z zawodników wielokrotnie ryzykuje śmiercią podczas każdego z etapów. Wszystko byłoby lepsze niż odwołanie Rajdu i triumf terrorystów” – pisze w swoim BLOGu redakcyjnym Pol. Dziennikarz dodaje również, że organizatorzy niemal co roku mają do czynienia z podobnymi zagrożeniami i do tej pory radzili sobie z nimi wzorowo. „Uczestniczyłem w Rajdzie Dakar - Kair w 2000 roku. To była też prestiżowa, bo milenijna edycja. Dotarliśmy właśnie do stolicy Nigru, Niamej gdy organizatorzy usłyszeli od francuskiego MSZ o planowanej akcji terrorystów na pustyni Tenere. Organizatorzy uznali, że nie pozwolą terrorystom wygrać. Pieniądze nie grały roli. Sprowadzili cztery największe samoloty transportowe świata - antonowy 72. Te utworzyły most powietrzny i w tydzień przeniosły 147 motocykli, 115 samochodów i 26 ciężarówek do Libii. W tym czasie nasze miasteczko namiotowe na jednym z pasów startowych w Niamej otoczyło pół armii Nigru. Po przerwie Rajd spokojnie ruszył dalej i dotarł na metę pod Piramidami w Egipcie.”

Drudzy z kolei uważają, że lepiej dmuchać na zimne i choć podczas zawodów często dochodzi do śmiertelnych wypadków nie warto skazywać zawodników dodatkowo na inne niebezpieczeństwa. Tym bardziej, że za zawodnikami stoją sponsorzy, a często także wielkie koncerny, które zdecydowanie swój wizerunek wolą budować za pośrednictwem rozsądnych decyzji, a nie być kojarzone jako firmy, które mimo wiedzy o zagrożeniu wysyłały by swoich zawodników na „pewną śmierć”.

Na utratę prestiżu nie chciało sobie pozwolić także A.S.O. Przykładem z poprzednich edycji, gdyby zagrożenie zamachami terrorystycznymi pojawiło się w trakcie trwania imprezy, zapewne podjęto by działania w czasie rzeczywistym, tak jak to miało chociażby miejsce w 2000 roku. W tym wypadku sytuacja jest nieco inna. Wydanie zgody na start w obliczu publicznej wiedzy o zagrożeniu jeszcze przed rozpoczęciem imprezy mogłoby być w przypadku wystąpienia ataku terrorystycznego źle odebrane przez opinię publiczną, media i sponsorów.

Tym bardziej, że z powodu takiej decyzji A.S.O. finansowo wiele nie straci. Rajd Dakar jako największa impreza sportów motorowych o dużym stopniu ryzyka jest dobrze ubezpieczona właśnie między innymi na taki wypadek jaki miał miejsce w tym roku.

30 lat historii i co dalej?
Pustynny klasyk przez trzydzieści lat dostarczał światu tyle samo ekscytujących co dramatycznych chwil. Jednak wydaje się, że tegoroczna edycja rajdu zamknęła jego historię. Czy za rok legendarna impreza odbędzie się w niezmienionej formie? Jest to mało prawdopodobne. Pojawiły się już głosy, że poza zmianami regulaminowymi, rajd zostanie przeniesiony w zupełnie inne miejsce na kontynencie.

Podobnego zdania jest Łukasz Komornicki, który wraz z Rafałem Martonem w Dakarze startował nieprzerwanie od czterech lat. W tym sezonie reprezentanci zespołu Diverse Extreme Team, Rajd Dakar mieli przejechać w samochodzie SMG Buggy. „Tegoroczny jubileuszowy rajd Dakar brutalnie zamknął jego 30-letnią historię” – powiedział przed powrotnym wylotem do Polski Łukasz Komornicki.

„Istnieje duże prawdopodobieństwo, że była to ostatnia odsłona legendarnego maratonu w dotychczasowej formule. Dzień po ogłoszeniu decyzji organizatorów cały czas czujemy wielki, wielki smutek… Nastroje panujące w Lizbonie nie nastrajają optymistycznie, piękna 30-letnia tradycja sportowej rywalizacji człowieka z natura, samym sobą została brutalnie zniszczona… i pokonana przez terroryzm. Historyczny jubileusz okazał się więc najprawdopodobniej końcem legendy. To byłby dla wszystkich straszny cios. Każdy kto raz zasmakował magii Dakaru, marzy żeby tu wrócić, stanąć na pustyni i stawić jej czoła. Słychać poważne głosy, że rajd nie wróci już do Afryki, a nasza rajdowa karawana przeniesie się w inne rejony. Ja jednak wierzę, że Dakar w przyszłości nadal się będzie odbywał i kiedyś uda mi się spełnić moje marzenie i wygrać ten rajd” – dodał polski kierowca.
Tematy w artykule: Dakar 2006 Rajd Dakar

Podobne wiadomości:

Adam Małysz w lepszej rajdówce!

Adam Małysz w lepszej rajdówce!

Aktualności 2015-03-16

Renault Duster Team zaatakuje pierwszą 10. Dakaru

Renault Duster Team zaatakuje pierwszą 10....

Aktualności 2014-12-22

Komentuj:

~partek 2008-01-08

GŁUPOTA - dali terrorystom do zrozumienia ze moga teraz zrobić niemal wszystko, czyli albo bedzie coraz wiecej tego typu imprez odwolywanych (niekoniecznie sportowych), albo bedą się odbywać w towarzystwie wiekszej liczby policji/wojska/ochrony niz samych kibiców.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport