mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Dieselgate – rysa na niemieckiej doskonałości

Dieselgate – rysa na niemieckiej doskonałości

Od początku tygodnia afera silnikami wysokoprężnymi Volkswagena nie schodzi z czołówek gazet i innych mediów. Blamaż nazwany przez dziennikarzy „dieselgate" elektryzuje wszystkich, a w Wolfsburgu atmosfera gorąca i nerwowa. Spróbujmy podsumować to co już wiemy o „dieselgate”.

Dieselgate – rysa na niemieckiej doskonałości
Iskra wznieca pożar
Początek afery ma miejsce w minionym tygodniu, kiedy to świat obiega informacja o rzekomym oszustwie koncernu z Wolfsburga. Sprawa dotyczy silników wysokoprężnych na rynku USA. Ze strony Amerykańskiej Agencji Ochrony środowiska (EPA) pojawiły się oskarżenia o oszustwie, jakiego dopuścił się Volkswagen przy wartościach podawanych przez komputer pokładowy.

Amerykanie wykryli, że w samochodach koncernu VAG, wyprodukowanych w latach 2009-2015, oraz w Passatach z lat 2014-2015 montowano specjalne oprogramowanie, które oszukiwało podczas testów spalania i na emisję szkodliwych związków do atmosfery. Komputer miał wykrywać moment, w którym jest przeprowadzane badanie i przestawiał pracę silnika w specjalny tryb, który podawał ograniczoną mieszankę. Ta z kolei cechowała się zwartością tlenków, spełniającą normy amerykańskie. Chodzi o silniki 2,0 TDI oznaczone fabrycznie jako EA 189. Sprawdź czy masz ten silnik.
 
Kara liczona w miliardach
Od razu po ogłoszeniu rewelacji pojawiły się kary, które mogą nałożyć na Volkswagena Amerykanie. Maksymalnie może to być 37 500 dolarów na każdy z oszukanych egzemplarzy. Samochodów wyposażonych w kuglarskie oprogramowanie jest ok. 482 000. I teraz prosta matematyka, która daje sumaryczną kwotę ponad 18 miliardów dolarów! Sprawę już bada sąd federalny, który może wydać wyrok nakazujący zapłatę kary. Czy będzie ona aż tak wysoka, w to wątpimy, gdyż prawie na pewno zostanie zawarta ugoda, pytanie tylko za jaką cenę.

Ponad 365 dni wcześniej
Oszustwo Volkswagena zostało wykryte przez zespół naukowców, na czele których stał 45-letni Daniel Carder. Jego zespół pracował na West Virginia University, zaś badania zostały sfinansowane przez organizację nonprofit ICCT(International Council on Clean Transportation) zajmująca się wpływem transportu na środowisko naturalne. Wsparcia udzieliły wspomniana już EPA oraz Califronia Air Resources Board. I teraz najciekawsze – badania wystartowały pod koniec 2012 roku i trwały do maja 2013.

W badaniach zespół Cardera wybrał egzemplarze Volkswagena Passata i Jetty oraz BMW X5. W przypadku X5 uzyskane wyniki były „niezłe lub poniżej certyfikowanego poziomu emisji." Co do produktów z Wolfsburga Carder udzielił ciekawej wypowiedzi w wywiadzie, udzielonym Reutersowi. „Pierwsze co robisz to obwiniasz siebie. Czy robimy wszystko dobrze? Zawsze obwiniasz siebie samego. Dostrzegliśmy duże rozbieżności. W jednym z samochodów zanotowaliśmy  wartość emisji od 15 do 35 razy większą, niż jest to dozwolone, inny z kolei wykazał 10 do 20 razy więcej." – powiedział Daniel Carder.

Volkswagen bije się w pierś po raz pierwszy
W maju 2014 roku EPA zgłosiła problem koncernowi z Wolfsburga. Ten obiecał przyjrzeć się sprawie i naprawić problem. Później samochody zostały jeszcze raz przebadane, ale okazało się, że wyniki nadal odbiegają od dozwolonych norm. Znów EPA zwróciła się w tej sprawie do Volkswagena grożąc brakiem homologacji dla silników przygotowanych na rok 2016. Wtedy to Wolsburg przyznał się do oszustwa i obecności specjalnego oprogramowania fałszującego wyniki testów. I tu wracamy do momentu wybuchu afery dieselgate.

Nad Wisłą
Mówi się, że w Polsce jest ok. 100 tys. samochodów grupy VAG wyposażonych w podejrzane jednostki napędowe. Co ważne sprawa z emisją i spalaniem wygląda nieco inaczej u nas, niż w Stanach Zjednoczonych. System oszukiwał przede wszystkim wskazania dotyczące bardzo szkodliwych tlenków azotu, to na nie ogromną uwagę zwracają za Oceanem. Jeśli samochód jest wyposażony w sławne już na całym świecie oprogramowanie, to i tak nie wypływa ono na pracę silnika i jazdę samochodem.  Tu pojawia się paradoks polskiego rynku. Zaakceptowaliśmy tłumaczenie producentów, którzy różnice w spalaniu realnym i tym podanym w tabelach z danymi technicznymi, tłumaczą zawsze tak samo - „osiągnęliśmy to w specjalnych warunkach laboratoryjnych”. I nikt nigdy nie miał o to do nich pretensji. Podejrzewamy,  że oprogramowania nie byliby w stanie wykryć pracownicy autoryzowanych serwisów

Teoretycznie klient może zwrócić się do dealera z pretensjami, że ten sprzedał mu samochód niezgodny z tym, za co klient zapłacił – bo np. poszukiwał on auta emitującego jak najmniej szkodliwych substancji. Owszem, ale to nie USA, gdzie można wygrać miliony pozywając każdego  za co tylko nam się podoba. U nas prawo działa inaczej. Naszym zdaniem Volkswagen wyprzedzi działania klientów i zaproponuje dogodne rozwiązanie.

Co dalej?
Pierwszy kozioł ofiarny już jest – Martin Winterkorn, który odszedł ze stanowiska prezesa koncernu Volkswagen. Było to zagranie wizerunkowe. Z kolei w USA koncern wstrzymał sprzedaż aut z silnikiem TDI, a akcje koncernu na giełdzie spadają. Teraz w Wolfsburgu przegrupowują siły, wydają oświadczenia i planują jaką strategię działania obrać na następne dni, tygodnie i zapewne miesiące. Emocje szybko nie opadną, gdyż inne kraje zaczęły przyglądać się silnikom TDI, a EPA wzięła pod lupę jednostki 3,0 TDI. Sytuacja jest nie do pozazdroszczenia, choć z drugiej strony jaka kara powinna spotkać perfidnego oszusta?

Zobacz koniecznie: Wszystko o Volkswagen
Tematy w artykule: Volkswagen TDI oszustwo afera dieselgate

Podobne wiadomości:

Wielkie stolice zakażą Diesli

Wielkie stolice zakażą Diesli

Aktualności 2016-12-06

Volkswagen Gira - przyszłość podróży

Volkswagen Gira - przyszłość podróży

Technika 2016-11-30

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport