mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Droższa wymiana opon, ale będzie bezpieczniej

Droższa wymiana opon, ale będzie bezpieczniej

Komisja Europejska co rusz ingeruje w różne dziedziny życia, w tym i w sektor motoryzacji. Dba m.in. o bezpieczeństwo oraz o ochronę środowiska. I taki właśnie cel przyświeca nowemu, obowiązkowemu wyposażeniu samochodów - czujnikom ciśnienia w oponach. Tyle że spowodują jednocześnie wzrost kosztów wymiany opon.

Droższa wymiana opon, ale będzie bezpieczniej
Jazda ze zbyt niskim ciśnieniem powietrza w oponach może być niebezpieczna. Dla naszego, i naszych współpasażerów, zdrowia, a nawet i życia, a także dla naszego portfela. Samochód, w którego oponach jest zbyt mało powietrza, zachowuje się bowiem nieprzewidywalnie na drodze, gorzej hamuje, gorzej też reaguje na tzw. zjawisko aquaplaningu. Trudniej też takim autem manewrować przy niskich prędkościach (np. na parkingu).

Jeśli nie dopompujemy tylnych opon, grożą nam nieprzewidywalne reakcje auta podczas szybszego pokonywania zakrętów, czy nawet zwykłej zmiany pasa ruchu, w tym zarzucenie tyłem naszego samochodu. Od tego do wpadnięcia w poważny w konsekwencjach poślizg już blisko. Nieco inaczej samochód będzie się zachowywał, gdy za mało powietrza będzie w kołach przedniej osi. W takiej sytuacji istnieje ryzyko pojawienia się objaw typowych dla podsterowności, w tym słabszej reakcji na ruchy kierownicą, a także może wystąpić tzw. myszkowanie, czyli dziwne zachowanie auta podczas jazdy na wprost.

Gdy ciśnienie w oponie będzie zdecydowanie za niskie, grożą nam nawet poważniejsze konsekwencje łącznie z rozerwaniem opony w czasie jazdy czy nawet ze zsunięciem się opony z obręczy koła. A to już z pewnością spowoduje bardzo niebezpieczne sytuacje na drodze.

Choć objawy mogą wskazywać na ubytek ciśnienia, mało kierowców potrafi je szybko rozpoznać. Receptą byłoby oczywiście regularne monitorowanie stanu ciśnienia w oponach np. podczas każdorazowej wizyty na stacji benzynowej. Niewielu kierowców jednak tak czyni. Według statystyk nawet 20-30 proc. jeżdżących po naszych drogach aut ma zbyt słabo napompowane opony.

Zbyt niskie ciśnienie w oponach samochodu przekłada się też bezpośrednio na zwiększone zużycie paliwa. Jak wynika z badań, gdy poziom powietrza będzie niższy od zalecanego o 0,5 bara, możemy się spodziewać, że na stacji benzynowej zostawimy jakieś 2-3 proc. więcej pieniędzy. Niby niewiele, jednak w skali roku, gdy jeździmy sporo, może przełożyć się to już na pokaźną sumkę. Pamiętajmy również, że jazda ze zbyt niskim ciśnieniem przekłada się na szybsze zużywanie się ogumienia, co spowoduje, że na jednym komplecie pokonamy mniej kilometrów i przyjdzie nam szybciej wyłożyć pieniądze na nowy zestaw ogumienia.

Mając na uwadze powyższe względy, a także negatywny wpływ na środowisko naturalne (większe spalanie to przecież większa emisja zanieczyszczeń) Komisja Europejska przeforsowała pomysł wprowadzenia do każdego nowego samochodu czujnika ciśnienia opon (TPMS - Tyre Pressure Monitoring System). Przepis o nowym obowiązkowym wyposażeniu samochodu wejdzie w życie już od 1 listopada 2014 roku. Tym samym Europa, a dokładniej Unia Europejska, dołączy do Stanów Zjednoczonych, gdzie podobny obowiązek funkcjonuje już od pewnego czasu.

Jednak TPMS nie będzie jakąś całkowitą nowością na rynku europejskim. Już teraz w ofercie niektórych marek, głównie z segmentu premium, jak Mercedes, BMW czy Lexus znajdziemy tego typu system. Działanie systemu TPMS opiera się na czujnikach zlokalizowanych najczęściej w pobliżu wentylka opony. Jeśli ciśnienie się obniży, wówczas kierowca zostanie o tym poinformowany stosowną ikonką na desce rozdzielczej czy na wyświetlaczu komputera pokładowego. Dzięki temu na bieżąco możemy śledzić stan ciśnienia w oponach i zareagować odpowiednio szybko, gdy zacznie się on niebezpiecznie obniżać.

Podobnie działające systemy, choć już nie tak dokładne, oferują również producenci popularnych aut. W przypadku np. Audi i Volkswagena poziom ciśnienia jest wyliczany w oparciu o działanie systemów ABS i ESP. Czujniki prędkości obliczają natężenie wibracji i liczby obrotów i również, w razie wykrycia nieprawidłowości, informują kierowcę o nieprawidłowościach z ciśnieniem opon. System ten jest nieco mniej dokładny w swoich obliczeniach - tym samym reaguje, gdy ubędzie już sporo powietrza (nawet ok. 20 proc.) z opony.

Bieżąca kontrola ciśnienia w oponach, dzięki czemu nie grozi nam niekontrolowany wzrost paliwa, pogorszenie się właściwości jezdnych, negatywny wpływ na środowisko czy wreszcie szybsze zużycie się ogumienia, to naturalnie pozytywy wprowadzenia nowego rozwiązania. Nie można jednak zapomnieć o jednej kwestii z tym związanej. O ile jednorazowy wydatek (producenci z pewnością wliczą koszty montażu takiego systemu do kosztów zakupu auta) jeszcze można zaakceptować, to trzeba się też liczyć z wyższymi kosztami takiej czynności jak wymiana opon.

Właściciele aut z systemem TPMS muszą przygotować się na wyższy koszt montażu ogumienia. Dodatkowo czas wykonania usługi delikatnie się wydłuży. Lepszym rozwiązaniem może okazać się zaopatrzenie się w drugi komplet kół. – W ten sposób skracamy czas sezonowej wymiany ogumienia i zmniejszamy ryzyko uszkodzenia czujników przy tych czynnościach – mówi Przemysław Krzekotowski, Specjalista ds. TPMS w Oponeo.pl. Kiedy decydujemy się na sezonową wymianę kompletnych kół (zimą stosujemy drugi zestaw felg i czujników) musimy zresetować system TPMS - zabieg ten pozwoli komputerowi pokładowemu rozpoznać nowe czujniki w kołach. Nie każdy serwis oponiarski ma jednak dziś takie urządzenie (szacuje się, że dysponuje nim ok. 20 proc. zakładów), dlatego może się okazać, że będziemy zmuszeni zmienić miejsce, w którym co roku wymieniamy opony bądź koła.

Kierowcy, którzy przygotowują się do wymiany opon, a korzystają z systemu TPMS, powinni poinformować o tym specjalistę w zakładzie wulkanizacyjnym. Kiedy chcemy wymienić tylko opony (przez cały rok używamy jednego kompletu felg i czujników ciśnienia), serwis ogumienia nie musi wykonywać żadnych dodatkowych czynności, poza zachowaniem wyjątkowej ostrożności podczas demontażu, aby nie uszkodzić czujnika mechanicznie. Konieczna jest jednak diagnoza czujników przed rozpoczęciem demontażu opon (pomiar ciśnienia i temperatury, siła sygnału, stan baterii itp.) przy użyciu specjalistycznego urządzenia. Przy przekładaniu czujników ciśnienia warto też pamiętać o wymianie uszczelek i zaworów. Niesprawne działanie tych elementów może skutkować złymi odczytami czujnika ciśnienia, a w skrajnych przypadkach również uszkodzeniem takiego czujnika.

W przypadku uszkodzenia czujnika (uszkodzenie mechaniczne, wyładowana bateria) musimy się liczyć z dodatkowymi kosztami. Koszt zakupu, montażu i aktywacji jednego czujnika to ok. 300 zł.

Komisja Europejska wprowadza od listopada obowiązek instalowania czujników ciśnienia w oponach, ale również my sami możemy taki system zamontować w naszym kilku, kilkunastoletnim aucie. Zakup zestawu składającego się z nadajnika montowanego w kołach i odbiornika umieszczonego gdzieś wewnątrz auta to wydatek ok. 200 zł. Do tego należy doliczyć jeszcze koszta montażu w jakimś specjalistycznym zakładzie i możemy się cieszyć ze wszystkich pozytywów takiego rozwiązania. Choć musimy mieć w głowie również jego negatywne następstwa.

Podobne wiadomości:

Obserwacja drogi - czy jej pilnujesz?

Obserwacja drogi - czy jej pilnujesz?

Bezpieczna jazda 2016-04-27

Test opon letnich 2016 w auto motor i sport

Test opon letnich 2016 w auto motor i sport

Aktualności 2016-04-05

Komentuj:

OponyImpolex 2014-10-30

Moim zdaniem najważniejsze jest bezpieczeństwo na drodze i głównie na tym warto się skupić,dlatego też wymiana opon na zimowe jest czymś niezbędnym i wskazanym bo nie chodzi tylko o nas,ale i także o innych uczestników ruchu. Z tych dobrych opon polecam firmę Nokian oraz Toyo.

~ja72 2014-10-20

Ja także przyłączam się do podziękowań!! ale mimo wszystko wole sam dbać o siebie!!

~jalib 2014-10-16

Kolejny debilizm urzędasów-darmozjadów z UE.

~fazer 2014-10-16

w rzeczy samej ta 'troska o bezpieczeństwo" wynika bezpośrednio z coraz to większej liczby zatrudnianych w organach administracyjnych unii urzędników

~Wojas 2014-10-13

dziękuję Ci kochana Komisja Europejska, że tak się troszczysz o moje zdrowie i życie. Nie wiem, jak bym sobie bez Ciebie poradził, pewno bym już dawno nie żył, albo w najlepszym przypadku leżał bym przykuty do łóżka, będąc inwalidą bez możliwości samodzielnego poruszania się. Jeszcze raz wielkie dzięki.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Zapomniałeś prawa jazdy? I tak zabiorą
Zapomniałeś prawa jazdy? I tak zabiorą

Rząd zajął się likwidacją luki prawnej, która umożliwiała uniknięcie konsekwencji w związku z przekroczeniem prędkości w terenie zabudowanym o 50 km/h. Wystarczy, że kierowca oznajmił, że nie ma przy sobie dokumentu, a policja nie mogła go zatrzymać.