mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Expedycja III: Bezdrożami do Pekinu

Expedycja III: Bezdrożami do Pekinu

Choć przed nami już czwarta edycja Expedycji, warto podsumować poprzednią wyprawę. 12 tysięcy kilometrów, w większości autostopem przez obszary rosyjskie i Mongolię, dwójka śmiałków i temperatury sięgające minus 30 stopni Celsjusza - tak w wielkim skrócie można opisać wyprawę Agaty Krzemień i Witka Rybskiego na trasie Kraków - Pekin.

Expedycja III: Bezdrożami do Pekinu
Bohaterowie wyprawy wyjeżdżając 17 listopada ubiegłego roku z Krakowa jednego, czego byli pewni to, że podczas podróży będzie mroźno. Obszary rosyjskie oraz Mongolia o tej porze roku to zamarznięte piekło – temperatura sięga minus 30 stopni Celsjusza, czasem więcej, i dodatkowo wieje przeszywający kości wiatr. 

Punktem startowym Expedycji III był Kraków. Agata i Witek szybko załapali stopa i pojechali w stronę granicy z Ukrainą. Tam napotkali pierwsze kłopoty – przejazd przez Ukrainę musi się odbyć w ciągu 3 dni, inaczej będą musieli wyrobić dodatkową wizę. Szybka decyzja – Jedziemy koleją. Z nadzieją, że już w Rosji uda nam się rozpocząć prawdziwą wyprawę autostopem – mówi Witek.
   
Do Rosji udało im się dotrzeć zgodnie z planem czasowym, który ustalono jeszcze w Polsce. W Rosji przyszedł sprawdzian systemu cauchsurfing. Agata opowiada – To naprawdę działa! Dzień przed wyjazdem znalazłam kilkanaście osób, które oferowały nocleg na trasie naszego przejazdu. Wysłałam maile i cieszyłam się, że jest odzew – mamy gdzie spać... I tak Agata i Witek zagościli w Woroneżu, gdzie gospodarze z otwartymi ramionami ugościli ich, nakarmili i zapewnili ciepłe miejsce do spania. Rano Polacy udali się w dalszą podróż – złapali cztery samochody pokonując 525 kilometrów i dotarli do Penzy. Tam zatrzymali się u Siergieja, który w pamięć im zapadł ze względu na zupę z płucek, którą ich częstował.

Podróżowanie z kolejną osobą, Wladimirem, przywróciło Agacie i Witkowi wiarę w bezinteresowne zachowanie ludzi i napełniło ich nadziejami na powodzenie w dalszej podróży. Podróż z sympatycznym Rosjaninem obfitowała w przygody. Kilka razy zepsuł się wysłużony tir Czestink, stracili koło, dostali mandat. Przeżyli też chwile grozy, gdy na postoju pod nieobecność Wladimira, zainteresowali się nimi miejscowi. Bynajmniej nastawieni pozytywnie, raczej szukający zaczepki i sposobności do kradzieży. W porę jednak pojawił się Wladimir i grupka młodych ludzi bez słowa odeszła od samochodu. Z Wladimirem przejechali 1.250 km, spędzili z nim w szoferce – bez dłuższych przerw, 72 godziny. Dojechali do Czelabińska, skąd udali się do Jekaterinburga.

Przez kolejne dni ich życie wyglądało niemal identycznie. Małe zakupy, łapanie o świcie stopa na drogach wylotowych z miast, w których zatrzymali się na nocleg. Potem kilka przesiadek i kolejne kilometry drogi w mrozie i zmęczeniu pozostawały za nimi. Tak jak pozostawały za nimi miasta, które odwiedzili: Tjumeń, Kemerowo, Krasnojarsk.

Grudzień na pograniczu rosyjsko – mongolskim przywitał Agatę i Witka obfitymi opadami śniegu i siarczystym mrozem. Dlatego zdecydowali, że do Irkucka pojadą pociągiem. Ponad pół doby w pociągu upłynęło im na rozmowach z towarzyszami podróży, wśród których byli dwaj Uzbecy oraz... Irlandczyk.

Po przebyciu ponad 11 tysięcy km Agata i Witek dotarli do stolicy Mongolii. W Ulaan Bataar szybko znaleźli nocleg i ruszyli zwiedzać miasto. Po 2 dniach prawdziwego odpoczynku chcąc ruszyć dalej odkryli, że nie ma drogi... Po prostu w pewnym momencie pośrodku niczego skończył się asfalt. Od tego momentu nie obowiązywały zatem żadne zasady kierowania pojazdami – każdy jeździ jak chciał... Niesamowite dla ludzi XXI wieku, pochodzących z cywilizowanego państwa prawa, zasad i reguł...
 
10 grudnia w końcu dotarli do Chin! Egzotyka i bariera językowa sprawiły, że zmęczenie musiało ustąpić miejsca trzeźwemu myśleniu oraz organizacji. Tym bardziej, że łapanie stopa w Chinach kończy się podwozem na stację kolejową lub do centrum. Nie pozostało im nic innego, jak wsiąść w autobus, by następnego dnia znaleźć się w Da Tong. Po 26 dniach podróży samochodami, ciężarówkami, autobusami oraz pociągami uczestnicy Expedycji dotarli do Pekinu. Spotkali się z Chińczykiem, który stał się ich oczami i uszami – wiedział wszystko o mieście, i co najważniejsze, wiedział jak tam dotrzeć.

Wyprawa Agaty i Witka to inicjatywa serwisu www.zaile.pl. Pomysłodawca zorganizował dla nich niezbędne zaplecze – ciepłe ubrania i buty, plecaki oraz kieszonkowe na jedzenie, nocleg i ewentualne przejazdy.

Już wkrótce odbędzie się kolejna wyprawa - Expedycja IV. Tym razem celem podróżników będzie Iran.
Tematy w artykule: Rosja Chiny

Podobne wiadomości:

Elektryczna marka Volkswagena w Chinach

Elektryczna marka Volkswagena w Chinach

Aktualności 2016-10-06

Volvo wprowadza autonomiczne samochody do Chin

Volvo wprowadza autonomiczne samochody do...

Aktualności 2016-04-08

Komentuj:

aaa 2009-05-19

Rozumiem, że paliwo też można odliczyć, znaczy VAT od paliwa do takiego samochodu? Bo nigdzie nie jest to określone. I druga sprawa. A co jak chcę ten sam samochód wykorzystywać w celach prywatnych i chce to robić zgodnie z prawem? Może coś na wzór prawa niemieckiego? Tak jest tak, że odliczasz wszystko, a jeśli chcesz oficjalnie móc jeździć tym samochodem w celach także prywatnych to dopłacasz specjalny podatek. Kiedyś w Polsce była taka propozycja (ale było to za PiS i nikt nie słuchał, przecież prywatny biznes to ich wróg i muszą biznes zniszczyć) żeby kwota wynosiła około 150-200zł i była płatna jako PIT (oczywiście kwota dzielona przez ilość dni miesiącu razy ilość dni prywatnych i to się płaci) ale nie wlicza do podstawy (a więc bez ZUS).

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport