mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > F1: Ferrari najmniej zawodne

F1: Ferrari najmniej zawodne

Im bliżej otwarcia sezonu Formuły 1, tym więcej media poświęcają uwagi dywagacjom na temat formy poszczególnych zespołów. Na ciekawy pomysł analizy tego co działo się podczas łącznych 15 dni testów zimowych wpadł niemiecki magazyn Auto Motor i Sport (ams), który zweryfikował niezawodność poszczególnych samochodów i ilość przejechanych kilometrów. Pewne zaskoczenie: najmniej czasu na torze spędził zespół McLaren-Mercedes.

F1: Ferrari najmniej zawodne
Przy próbie wskazania faworytów nadchodzącego sezonu Formuły 1 wiele czasu poświęca się na analizowanie czasów okrążeń. Podejmowanie takich prób kończy się jednak z reguły tym, że w ostatecznym rozrachunku pozostaje więcej pytań niż odpowiedzi. Każdy team w danym momencie realizuje przecież zupełnie inny program testów i przygotowań. Jedni sprawdzają opony, inni eksperymentują z pakietami aerodynamicznymi. Jeszcze inni skupiają się na długich przejazdach, symulując w ten sposób tryb wyścigu. W tej sytuacji więcej rzetelnych informacji może dostarczyć weryfikacja ilości przejechanych kilometrów w trakcie wszystkich dni testowych, a także ilość i okoliczności awarii samochodów. W ten sposób można chociażby wywnioskować, który z zespół ma najmniej zawodny bolid i który zebrał najwięcej danych, tak ważnych z punktu widzenia przygotowań. To właśnie uczynili dziennikarze magazynu Auto Motor i Sport.

Biorąc pod uwagę statystyki awaryjności widać gołym okiem, że najsprawniejszym samochodem dysponuje obecnie Ferrari. To żadna niespodzianka. Ekipa z Maranello już w poprzednich sezonach znajdowała się pod tym względem w czołówce. Reasumując formę Ferrari z ostatnich przygotowań do sezonu, można z przekonaniem stwierdzić, że także bolid F150 jest niemal kuloodporny. W ciągu 15 dni testów kierowcy Ferrari - Fernando Alonso i Felipe Massa pokonali łącznie 6 980 kilometrów, nie notując żadnej awarii. Podczas ostatnich testów w Barcelonie włoska ekipa również zaliczyła czyste próby. Gdyby ostatniego dnia nie spadł deszcz, Ferrari spokojnie pokonałoby barierę 7 000 kilometrów. Tego dnia Fernando Alonso ograniczył się w zasadzie tylko do ćwiczeń procedury startowej na mokrej nawierzchni. Ale i tak mimo wszystko zebrał dodatkowe dane.

Na zupełnie odwrotnym biegunie znajduje się zespół McLarena, który wziął udział w 12 dniach testów. Mniej kilometrów ma na swoim koncie jedynie nowy bolid Hispania Racing Team - dokładnie zero. Ale hiszpański zespół przedstawił nowy samochód dopiero podczas ostatnich sesji w Barcelonie i na tor wyjedzie ono dopiero podczas treningów przed Grand Prix Australii. Wracając jednak do McLarena. Zespół z Woking zaliczył tylko 3 602 kilometry podczas testów. Mniej więcej oznacza to tyle, że zebrał o połowę mniej danych niż Ferrari. Na temat opon, ustawień bolidu, systemu KERS, regulowanego tylnego skrzydła. Jednym słowem wszystkiego.

Zdaniem Auto Motor i Sport, trzeci zespół ubiegłorocznego sezonu nie może tłumaczyć się tym, że przy nowym bolidzie MP4-26 zaczął dopiero pracować w drugim tygodniu testów w Jerez. W takiej samej sytuacji były też zespoły Force India i Marussia Virgin Racing, a oba teamy przejechały więcej kilometrów niż McLaren.

McLaren stracił nie tylko kilometry przez ciągłe awarie wydechu i hydrauliki. Ekipa obsługująca Jensona Buttona i Lewisa Hamiltona co i rusz sprawdzała nowe elementy aero na przednim skrzydle, bocznych wlotach powietrza, a to kosztuje sporo czasu. MP4-26 jeździł w tym czasie ze skomplikowaną aparaturą pomiarową, która waży dodatkowe kilogramy. Każda zmiana konfiguracji pakietu aerodynamicznego to także długi czas spędzony nie na torze, a w garażu.

"Nie udało nam się jeszcze sprawdzić całego wachlarza ustawień samochodu" - mówił w wywiadach Jenson Button. W Barcelonie Lewis Hamilton mówił z kolei, że auto ma potencjał, ale ze względu na liczne zmiany konfiguracji nie był w stanie przejechać chociaż jednego, pomiarowego okrążenia w optymalnym set-upie. "Sądzę, że moglibyśmy zejść na torze Circuit de Catalunya poniżej 1 minuty i 22 sekund, ale nie mieliśmy szans tego sprawdzić" - mówił lekko rozgoryczony Brytyjczyk.

Drugim, najbardziej zapracowanym zespołem był Red Bull. Wydaje się to zrozumiałe, z uwagi na fakt, że mistrzowski team z 2010 roku musi mieć niezawodne auto. Nie jest to wcale "oczywista oczywistość", ponieważ w poprzednich latach bolidy Red Bulla często trapiły choroby wieku dziecięcego w okresie przygotowawczym. "Tym razem przeszliśmy przez zimowe testy praktycznie bez większych problemów" - cieszył się Christian Horner. "Jeszcze nigdy nie udało nam się przygotować tak rzetelnie jak w tym sezonie" - dodał Austriak. Widać to zwłaszcza w danych zebranych przez ams - 6 125 zaliczonych kilometrów testów. Poza przygodą w ostatnich próbach w Montmelo pod Barceloną, gdzie Red Bull miał pewne problemy z podwoziem, cała zimowa sesja przebiegła gładko.

Kolejne z zespoły z największym dorobkiem kilometrów to zespół Saubera oraz ekipa z siedmiokrotnym mistrzem w składzie Michaelem Schumacherem, Mercedes GP. Ten pierwszy łącznie przejechał 5 914, ten drugi 5 778 kilometrów. Sauber miał trochę problemów z adaptacją systemu KERS w swoim samochodzie, z którymi chyba nie do końca sobie jeszcze poradził. Do tego doszły usterki hydrauliki i popsuty wał napędowy. Mercedes GP z kolei zaliczył długie postoje w trakcie testów w Walencji i Jerez. Potem udało się rozwiązać problemy z KERS, regulowanym tylnym skrzydłem i zapanować nad wysoką temperaturą generowaną przez układ wydechowy pod poszyciem bolidu. Największą chwilę grozy Mercedes GP przeżył podczas ostatnich testów, kiedy przy pełnej prędkości z auta Nico Rosberga odleciała tylna część karoserii.

Dalej w zestawieniu widnieje Toro Rosso, które przez wielu fachowców, ale również pozostałe zespoły, określane jest czarnym koniem tegorocznych mistrzostw. Choć początkowo kierowcy tego zespołu nie błyszczeli w czasówkach, później zaliczyli kilka wymownych i przede wszystkim bezawaryjnych przejazdów. Po zsumowaniu Jaime Alguersuari i Sebastien Buemi przejechali 5 215 kilometrów.

Udział we wszystkich czterech seriach testowych zanotowały jeszcze na swoim koncie trzy zespoły. To Lotus Renault GP z wynikiem 5 012 kilometrów i Williams - 4 983 oraz Team Lotus - 3 720. W przypadku francuskiej stajni, która przygotowała ciekawy bolid w wydechem skierowanym do przodu, trapiły ją awarie związane z systemem KERS. Jeszcze większym problemem okazała się nieobecność Roberta Kubicy, który z powodu pechowego wypadku, nie był w stanie pomóc swoim inżynierom w rozwoju auta, de facto przygotowanego "pod niego". Pośpieszne zatrudnienie Nicka Heidfelda na pewno okazało się dobrym rozwiązaniem - ze względu na duże doświadczenie Niemca, ale też wpłynęło na zmianę programu prac nad autem.

W przypadku Williamsa problemów personalnych nie było. Dobrze podczas testów spisywał się debiutant w Formule 1, Wenezuelczyk Pastor Maldonado. Zespół z Grove trochę nerwów kosztowały defekty KERS, dwukrotnie wybuchające silniki i wymiana skrzyni biegów.

Jak wyliczyli dziennikarze Auto Motor i Sport najwięcej problemów z nowym autem miał Team Lotus. Malezyjska ekipa na początku musiała uporać się w zasadzie z walką o prawa do dzierżenia nazwy Lotus, a dopiero później mogła zająć się rozwojem T128. Ekipa pod dowództwem Mike Gascoyne'a ciągle walczyła z adaptacją skrzyni biegów i hydrauliki zakupioną u Williamsa w swoim bolidzie. Do tego częstym zmianom ulegał pakiet aero, który montaż i demontaż ograniczał czas, który Heikki Kovalainen i Jarno Trulli mogli spędzić na torze. Mimo tych przeciwności Team Lotus podczas piątkowego testu w Barcelonie przejechał aż 138 okrążeń. Mike Gascoyne powiedział wówczas z dużą ulgą: "Najgorsze za nami".

Podobne wiadomości:

McLaren hiperGT - powstaje następca legendy

McLaren hiperGT - powstaje następca legendy

Samochody luksusowe 2016-11-22

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie pobity?

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie...

Samochody luksusowe 2016-11-18

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport