mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > F1: Jedenaście przepisów na sukces

F1: Jedenaście przepisów na sukces

Jedenaście zespołów zdążyło już przedstawić swoje nowe bolidy na nadchodzący sezon w Formule 1. Niemiecki magazyn Auto Motor und Sport zdobył się na krótkie porównanie, jak technicznie i aerodynamicznie, różnią się od siebie najszybsze wyścigówki na świecie.

F1: Jedenaście przepisów na sukces

Przed kibicami na świecie nowy, jeszcze niezapisany rozdział w kartach historii Formuły 1. Przedsezonowe testy to jedyna szansa na sprawdzenie formy przed pierwszym Grand Prix. Kto sądził, że po dwóch latach od wielkiej rewolucji w przepisach Formuły 1, bolidy już nie będą się różnić praktycznie między sobą, ten był w błędzie. Zarówno pod względem aerodynamicznym jak i technicznym, każdy z bolidów F1 nowej generacji kryje wiele ciekawych i nietuzinkowych rozwiązań.


Mercedes GP MGP W01: W nowym bolidzie nie ma śladu po zeszłorocznym, mistrzowskim aucie, którym Jenson Button - wówczas w barwach Brawn GP - wywalczył swój pierwszy tytuł czempiona F1. Pod nowymi barwami kryje się przede wszystkim mocno skrócony rozstaw osi. Bardzo nisko umieszczone zostały boczne wloty powietrza. Wysokość MGP W01 została do granic możliwości, ale zgodnie z przepisami obniżona. Ciekawym rozwiązaniem są mocno pochylone elementy przedniego skrzydła i przymocowane lusterka na bocznych ścianach kokpitu.

Red Bull RB6: Na pierwszy rzut oka RB6 ma wiele wspólnego z poprzednikiem z 2009 roku. Z jednej strony nie ma się czemu dziwić, bowiem w drugiej części ubiegłego sezonu "Czerwone byki" posiadały najszybsze auto w stawce. RB6 jest kontynuacją sukcesorskiego bolidu. Często kopiowane w ubiegłym sezonie przez konkurencję "kolce" na przedniej części nosa, są teraz jeszcze bardziej widoczne. Urosła także płetwa nad komorą silnika. W przypadku Red Bulla wiele mówiło się o pozycjonowaniu silnika. W RB6, w odróżnieniu od większości rywali (podobny jak w Ferrari) jest on podobno umieszczony nieco wyżej, tak by zapewnić więcej miejsca kanałom powietrznym w tylnej części nadwozia.

McLaren-Mercedes MP4-25: Już od pierwszych chwil, kiedy McLaren ujawnił swoją nową konstrukcję oczy dziennikarzy, ale też konkurentów zwrócone były głównie w kierunku pokrywy silnika. Zakrywa ona praktycznie całe tylne zawieszenie i ciągnie się aż do tylnego skrzydła. Sam Robert Kubica podziwiał ten aerodynamiczny zabieg ekipy w Woking, który powoduje, że MP4-25 jest tak płaski, jak to tylko możliwe. Z perspektywy lotu ptaka można dostrzec, że tył bolidu gwałtownie się zwęża zaraz za miejscem kierowcy, a rozszerza dopiero w okolicach tylnej osi.

Ferrari F10: Aerodynamiczne krwistoczerwone F10 orientuje się w kierunku zeszłorocznej wyścigówki Red Bulla. Nos samochodu powędrował do góry i otrzymał również po bokach wypustki. Na skutek większego zbiornika auto zostało wydłużone. Interesującą zagadką jest jednak w F10 strona techniczna. Eksperci przypuszczają, że Ferrari zmieniło kąt nachylenia swojej V8-ki o kilka stopni. Dzięki temu zyskali na przestrzeni do zamontowania większego, podwójnego dyfuzora.

Sauber C29: Bolid ze stajni Petera Saubera jest chyba najdłuższym z całej stawki. Czarno-biały C29 ma także najwyżej "zadarty" do góry nos i w żadnym innym aucie boczne wloty powietrza nie zostały tak mocny podcięte od dołu. Również wygląd felg jest w bolidzie Pedro de la Rosy i Kamui Kobayashiego niepowtarzalny.

Williams FW32: Auto Rubensa Barichello i Nico Huelkenberga było również tworzone w oparciu o szybki bolid Red Bulla z poprzedniego sezonu. Nos jest podniesiony i bardziej płaski niż u poprzednika, a tylna część nadwozia znacznie niżej umiejscowiona. Ma to zagwarantować lepszy docisk na tylnym skrzydle. Intrygująco Williams podszedł do kwestii wydechu - końcówki układu wydechowego zostały wyciągnięte niemal nad pokrywę silnika, a nie tak jak u większości ukryte pod nią. Brytyjskie wyścigówki w tym sezonie będą napędzane silnikami Coswortha.

Renault R30: Najnowsze dzieło francuskiej ekipy w początkowej fazie testów prezentowało się zupełnie jak poprzednik. Kubica oraz szef zespołu Eric Boullier jednak uspokajają. R30 będzie przebudowywane etapami, a przed pierwszym wyścigiem o Grand Prix Bahrajnu samochód otrzyma aż 40% nowych części - w tym nowe przednie skrzydło, boczne sekcje i dyfuzor. Już teraz jednak można stwierdzić, że auto Renault jest jednym z najkrótszych w stawce. Przypuszcza się, że zbiornik paliwa nie został tutaj umieszczone wzdłużnie a w poprzek. Takie rozwiązanie ma zagwarantować lepsze rozłożenie masy i środka ciężkości. W oczy rzuca się także potężna "płetwa rekina".

Force India VJM03: Również u Azjatów nowy bolid bardzo przypomina stary. Nie bez przyczyny. Inżynierowie Force India starali się przede wszystkim utrzymać wysoką przepustowość powietrza, która pozwoliła zespołowi w poprzednim sezonie skutecznie rywalizować na szybkich torach. VJM03 dzięki wielu modyfikacjom w aerodynamice, ma być teraz bardziej konkurencyjny także na wolniejszych torach. W żadnym innym samochodzie przednie skrzydło nie jest tak urozmaicone w detale jak u Hindusów.

Toro Rosso STR5: Dla włoskiej ekipy ten sezon będzie wyjątkowy. Na skutek zmian w przepisach, szef zespołu Franz Tost wraz z technikami musiał sam zbudować bolid. Bez udziału i pomocy ze strony bliźniaczego Red Bulla. Można było się spodziewać z tego względu, że nowy STR5 będzie dość konserwatywnym projektem, mocno zorientowanym na zeszłorocznym egzemplarzu. I taki też jest w rzeczywistości. Największe różnice zauważalne są na nosie, którego środkowa część i dolne podpory są jeszcze bardziej wygięte.

Virgin VR01: W przypadku swojego debiutanckiego bolidu, kierownictwo Virgin Racing rozwoju auta dokonało przy użyciu technologii komputerowej zamiast tradycyjnych prac w tunelu aerodynamicznym. Dzięki takim programom jak CFD - czyli symulacja dynamiki przepływu, główny konstruktor Virgin Nick Wirth stworzył bardzo ciekawy projekt nadwozia, który dość znacznie różni się od konkurencji. Przede wszystkim nos samochodu umieszczony jest na wysokości przedniej osi. W swoim wyglądzie przypomina trochę pochylony dziób samolotu Concorde w momencie lądowania. Zauważalny jest także płaski tył karoserii.

Lotus T127: Lotus jako ostatni zaprezentował auto na sezon 2010. Po 16 latach nieobecności w Formule 1 brytyjski producent przejął kilku projektantów z dawnego zespołu Toyoty i przy ich udziale skonstruował swój bolid. Notabene dość mocno nawiązujący właśnie do zeszłorocznego auta japońskiego teamu. Obok charakterystycznego, zielonego malowania T127 wyróżnia krótki nos i małe "wąsy" po jego obu stronach. Podobnie jak u Renault, projekt samochodu jest otwarty co sugeruje, że systematycznie Lotus będzie modyfikował jego konstrukcję.


Podobne wiadomości:

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie pobity?

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie...

Samochody luksusowe 2016-11-18

Renault wzywa auta do serwisu

Renault wzywa auta do serwisu

Aktualności 2016-11-15

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport