mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > F1 sterowana z tylnego siedzenia

F1 sterowana z tylnego siedzenia

Czy kryzys potęg takich jak Ferrari i McLaren oraz wyjście na czoło beniaminka Brawn GP i zespołu Red Bull Racing słusznie określa się mianem rewolucji? Niekoniecznie.

F1 sterowana z tylnego siedzenia
Nowy układ sił w Formule 1 to tak naprawdę powrót do walki, która trwa już niemal od 20 lat - pojedynku między dwoma wybitnymi inżynierami. Pod nazwami różnych zespołów kryły się te same nazwiska - Adriana Neweya (obecnie Red Bull) oraz Rossa Brawna (dziś Brawn GP).

Oni stoją z tyłu
Podczas wyścigowych weekendów na ekranach telewizorów podziwiamy głównie kierowców. To oni stają w blasku reflektorów i zostają bohaterami Formuły 1. Za sukcesami największych gwiazd tego sportu stoją jednak całe sztaby ludzi - kilkusetosobowe zespoły, bez których świat nigdy nie usłyszałby o Ayrtonie Sennie, czy Michaelu Schumacherze. Nawet najzdolniejszy i najbardziej błyskotliwy zawodnik przestaje się liczyć, jeśli nie dostanie do dyspozycji szybkiej maszyny. Widać to w tym roku choćby na przykładzie Roberta Kubicy.

Miał asy w rękawie
Co przed sezonem zmieniło się w McLarenie i Ferrari? Być może legendarne ekipy pogubiły się w nowych realiach zreformowanej F1. Nie jest jednak przypadkiem, że dwa najbardziej utytułowane teamy Formuły 1 największe sukcesy w ostatniej dekadzie odnosiły dzięki Neweyowi i Brawnowi, a teraz przegrywają z zespołami, w których pracują właśnie ci dwaj inżynierowie.

Wielki pojedynek pomiędzy Neweyem i Brawnem rozpoczął się w latach 90. Ten pierwszy konstruował doskonałe bolidy dla Williamsa, największej potęgi tamtych lat. Mistrzostwa w jego autach zdobywali Nigel Mansell, Alain Prost, Damon Hill i Jacques Villeneuve. Po drugiej stronie barykady stał wybitny strateg i organizator Ross Brawn, który miał w rękawie aż dwa asy - pierwszym z nich był doskonały konstruktor Rory Byrne, a drugim - najważniejszym - Michael Schumacher. Razem pracowali w ekipie Benetton, której szefem był Flavio Briatore. (...)

Podkradli inżyniera z zespołu Kubicy
W przeciwieństwie do Adriana Neweya Ross Brawn nie zajmuje się bezpośrednio konstruowaniem bolidów Formuły 1. Jego atutem zawsze były zdolność wnikliwej analizy przepisów technicznych oraz doskonały zmysł organizacyjny, w tym umiejętność pozyskiwania zdolnych ludzi, a potem umieszczania ich na odpowiednich stanowiskach. Zespół F1 jest bowiem bardzo skomplikowanym, kilkusetosobowym organizmem. Ustawienie wszystkich na swoich miejscach oraz sprawienie, aby ta cała machina działała harmonijnie wymaga doskonałego dyrygenta, takiego jak Brawn.

Co ciekawe jednego ze swoich najlepszych ludzi Brytyjczyk podkupił zespołowi BMW Sauber. Dwa lata temu informowaliśmy, że team Roberta Kubicy zostanie osłabiony, bo opuścił go zdolny inżynier pracujący na jednym z najwyższych stanowisk - głównego konstruktora. To właśnie Jörg Zander jest głównym budowniczym najnowszego bolidu ekipy Brawn GP, która zdominowała trzy z czterech pierwszych wyścigów sezonu 2009. W tym samym czasie samochód zespołu Roberta Kubicy sięga dna...

Podobne wiadomości:

Koniec Ferrari California, czas na Portofino

Koniec Ferrari California, czas na Portofino

Aktualności 2017-08-30

70. urodziny marki Ferrari

70. urodziny marki Ferrari

Samochody luksusowe 2017-03-13

W 2017 roku mija 70 lat od momentu, kiedy Enzo Ferrari zbudował swój pierwszy drogowy samochód. 

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Tesla Model 3 oficjalnie. Znamy dane techniczne
Tesla Model 3 oficjalnie. Znamy dane techniczne
To był wielki dzień dla Elona Muska. Tesla zaprezentowała Model 3, który wprowadzi rewolucję w segmencie samochodów elektrycznych. Ceny długo oczekiwanego samochodu startują już od 35 tys. dolarów, a pierwsze egzemplarze zostały właśnie wręczone klientom.
Sky is the limit – Nowa Mazda CX-5 nie zna granic Sky is the limit – Nowa Mazda CX-5 nie zna granic