mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Fabryka Boscha w Mirkowie: auta po części z polskich części

Fabryka Boscha w Mirkowie: auta po części z polskich części

Przyzwyczailiśmy się do tego, że Polskę omijają wielkie inwestycje motoryzacyjne. Na przekór jednak powszechnym opiniom będziemy chcieli pokazać że jednak nie jest aż tak źle.

Fabryka Boscha w Mirkowie: auta po części z polskich części

Rozdmuchiwane przez nas samych porażki nabierają ogromnych rozmiarów: Toyota, Hyundai/Kia, czy PSA to tylko najbardziej spektakularne niepowodzenia polskich negocjatorów w przyciąganiu zagranicznych inwestycji. Jednakże patrząc na problem bardziej trzeźwo i całościowo, okazuje się, że udział Polaków w światowej produkcji motoryzacyjnej nie jest wcale taki nieznaczny, jak mogłoby się wydawać sądząc po odgłosach lamentów i narzekań. Oczywiście, nie jest pozytywnym sygnałem to, że ostatnimi laty przegraliśmy kilka wielkich inwestycji z Czechami czy Słowakami. Tym bardziej, że fabryka samochodów przyciąga także producentów komponentów. Jednakże należy też oddać sprawiedliwość polskim władzom, które nie chciały wszelkimi siłami przyciągnąć nie do końca korzystnej finansowo budowy fabryki, tylko po to, żeby "coś było". Podwrocławska lokalizacja znajdzie pewnie innego inwestora, który nie będzie stawiał aż tak wygórowanych wymagań, a opinia publiczna nie będzie przy tym - być może - bulwersowana nowymi szczegółami kontraktu, jak ma to miejsce na Słowacji.
Na przekór jednak powszechnemu przeświadczeniu krajowych mediów będziemy chcieli pokazać w cyklu kilku artykułów, że jednak nie jest aż tak źle z tą polska produkcją motoryzacyjną, a w pewnych dziedzinach jesteśmy nawet potentatami.
 Jako pierwszą przedstawiamy fabrykę układów hamulcowych Bosch w Mirkowie koło Wrocławia.

Fabrykę tę otwarto w maju 2003 roku. Do obecnej lokalizacji przeniesiono produkcję z pobliskiej Twardogóry.
Produkuje się tu hamulce bębnowe, tarczowe, korektory siły hamowania i pompy hamulcowe do aut produkowanych w Polsce ( Fiat Panda i Seicento, Opel Agila ), a także w dużej mierze produkowanych za granicą ( GM , Ford , PSA , Nissan , Reanualt , Suzuki. Jak wiadomo, Bosch słynie w branży motoryzacyjnej zarówno z innowacyjności, jak i z poziomu jakości produkcji . Po fabryce oprowadza mnie dyrektor zarządzający, Pan Detmar Kampmann. Pierwsza rzecz, która od razu rzuca się w oczy to czystość. Pomimo sporych rozmiarów hal produkcyjnych, dużej ilości automatów skrawających czy spawalniczych nigdzie nie widać ani odrobiny kurzu. Maszyny dosłownie lśnią. Dla Dyrektora to oczywiste: bez czystości nie ma jakości. Zwłaszcza przy hamulcach - każdy kawałek brudu, który znalazłby się w niewłaściwym miejscu mógłby w trakcie użytkowania stać się przyczyną nieszczęścia. Dla potwierdzenia swoich słów Pan Kampmann podnosi skrawek papierka, pochodzący pewnie z tekturowego opakowania i niesie go do najbliższego śmietnika. Podchodzimy do kolejnych stanowisk: pracujący tu ludzie nie są specjalnie zestresowani wizytą szefa. Dyrektor wskazuje kilka maszyn: zostały niedawno przywiezione z Włoch, skąd przeniesiono produkcję do Polski. Każda z nich kosztuje setki tysięcy Euro.
Wychodzimy z hali - w holu wiszą certyfikaty jakości - fabryka w Mirkowie ma wszystkie, które jej dotyczą: ISO 9002, QS9000, VDA 6.1, Q1 Ford, ISO/TS 16949, 1SO 14001. Również w holu stoi szkielet samochodu - to w zasadzie cały układ hamulcowy Fiata Panda - większość jego elementów wyprodukowano na miejscu.
Wcześniej, przed budynkiem zauważyłem czerwone Seicento z napisem "Samochód testowy". Jak się okazuje na tym samochodzie demonstrowane są pracownikom podczas szkoleń praktyczne skutki niedociągnięć w trakcie produkcji. " Chodzi o to, aby pracownicy byli świadomi odpowiedzialności, która na nich ciąży." - wyjaśnia Dyrektor. Rzeczywiście: niewłaściwie wyprodukowany hamulec , może mieć katastrofalne ( i to dosłownie) skutki.

Rozmowa z dyrektorem Detmarem Kampmannem:

MA: Jak podoba się Panu w Polsce i we Wrocławiu?
Detmar Kampmann: Cóż, zanim tu przyjechałem nie znałem nikogo w Polsce, nie miałem tu ani przyjaciół, ani rodziny. Dla mnie to dobre miejsce do życia, jest tu wszystko, czego mógłbym potrzebować, oczywiście - z czym wszyscy się zgodzą - na innym poziomie niż w Niemczech.
Aczkolwiek jestem przekonany, że za 2, 5, najwyżej 10 lat osiągniemy tu taki sam poziom jak na Zachodzie. I nie mówię tu jedynie o centrach handlowych.
MA: A jak ocenia Pan swoich współpracowników?
DK: Myślę ze różnica miedzy Polakami a innymi narodami nie jest jakaś szczególnie wielka. Wszyscy chcemy przecież cieszyć się życiem, potrzebujemy pracować, żeby móc sfinansować nasze potrzeby, no i każdy z nas ma swoje osobiste słabostki. Może osoby trochę starsze są wciąż pod wpływem tego, co działo się tutaj przez ostatnich 40 lat i będzie jeszcze musiało upłynąć trochę czasu, zanim to się zmieni. Ale młodzież i ludzie w średnim wieku - jesteśmy tacy sami.
MA :Wiele firm nie zdecydowało się na zbudowanie fabryk w Polsce. Co zatem skłoniło firmę Bosch do osiedlenia się w naszym kraju?
DK: Jak Pan wie, Bosch nie zaczął tu od zera: w 1996 roku przejęliśmy fabrykę w Twardogórze, a fabryka w Mirkowie była jedynie przeniesieniem się w nowe miejsce.  Na tę lokalizację miały, rzecz jasna wpływ takie czynniki jak  bliskość dużego miasta i szkół wyższych, ale także naszych klientów i konkurentów, którzy w większości także są we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Nie należy także zapominać, że dla odbiorców znacznie atrakcyjniejsza jest wizyta we Wrocławiu niż w jakiejś małej miejscowości.
MA: Ale dlaczego nie Czechy, czy Słowacja?
DK: Grupa Bosch i w szczególności Fundacja Boscha od ponad 40 lat jest mocno powiązana z Polską , jako krajem do utrzymywania dobrych relacji i… inwestowania. Dlatego Polska była dla nas logicznym miejscem do rozwijania naszego biznesu. Bosch posiada już oddziały w Czechach, ale nie na Słowacji.. Z tego też powodu inwestowanie tutaj było dla nas również konsekwencją transferu know-how: musielibyśmy przenieść ze sobą 400 ludzi. Nie da się tak po prostu przenieść 20 lat doświadczenia 400 ludzi.
MA: Jaką rolę odegrały w trakcie inwestycji lokalne władze i PAIIZ?
DK: Otrzymaliśmy sporą pomoc ze strony władz lokalnych, agencji , a także osobiste wsparcie burmistrza Długołęki i prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. Oczywiście jestem tu dopiero od dwóch lat, więc nie mogę się wypowiadać na temat całego przebiegu inwestycji. Są też obszary, w których od dwóch lat nie zostały rozwiązane pewne kwestie, więc jeśli ktoś ma negatywne doświadczenia ze współpracy z władzami lokalnymi - potrafię to sobie wyobrazić. Ale niekoniecznie miały one miejsce w naszym wypadku.
MA: Dla kogo produkujecie?
DK: Dostarczamy części lokalnym odbiorcom, takim jak GM czy Fiat, ale eksportujemy również do Europy Zachodniej: do Francji, Włoch, Hiszpani, Niemiec, Belgii, Wielkiej Brytanii, a także do Indii, Chin i Brazylii.
MA:Jak duża jest produkcja fabryki?
DK: Nasz obrót to około 60 milionów Euro, co odpowiada około 10 milionom części - oczywiście, są wśród nich także półprodukty - czyli jakieś 4-5 mln hamulców
MA :Czy produkowane są tu kompletne układy hamulcowe?
DK: Nie, nie produkujemy tu całych układów, a jedynie główne cylindry, zespoły mocy, hamulce tarczowe i bębnowe. Nie produkujemy natomiast samych tarcz hamulcowych ani przewodów.
MA :Czy zamierzacie rozwijać produkcję?
DK: Cóż, na razie sprawdzamy różne opcje. Polska nadal jest interesująca dla inwestorów - zwłaszcza kiedy posiada się fabrykę. Z drugiej strony musimy być ostrożni, i oczywiście bierzemy pod uwagę także negatywne strony inwestowania tutaj. Wszyscy wiedzą, że Polska w tej chwili walczy o inwestycje z Rumunią, Słowacją, jak również Rosją, Chinami czy Ukrainą. Jeśli myślimy o rozwoju na miejscu, musimy mieć pewność że sytuacja nie zmieni się w określonym czasie. Musimy umieć odczytywać sygnały z rynku. Proszę rozważyć np. przypadek Francji: powrót do 40 godzinnego tygodnia pracy pozwolił na zwiększenie wydajności fabryki o ok.8-9% - bez zwiększania zatrudnienia, dodatkowych inwestycji, praktycznie z dnia na dzień.
MA:Co powinno się zatem zmienić w Polsce?
DK: Jak wszyscy wiemy ciągle musimy rozwijać infrastrukturę, i to nie tylko budować drogi, ale także połączenia lotnicze, przepływ informacji, a także sektor usług. Nasi dostawcy usług muszą myśleć długoterminowo, bo my przyjechaliśmy tu by zostać. Tak więc także oni muszą być dla nas ważnym partnerem. Jeśli będą brać pod uwagę tylko zysk w krótkim okresie - całość nie będzie działać…  Infrastruktura to dla mnie także wyspecjalizowane usługi, np.  szukamy w tej chwili kompetentnej, małej firmy, która zajęłaby się konserwacją naszych urządzeń pneumatycznych.
Myślę, że zmiany wymaga także system szkolenia i edukacji.  Nie mam na myśli szkolnictwa wyższego, ale dobrze wyszkolonych fachowców, takich jak mechanicy czy elektrycy. Nie chodzi o to, że jest ich za mało, chodzi raczej o ich brak doświadczenia. Na miejscu rozpoczęliśmy więc współpracę z dwiema szkołami, z dwóch końców Wrocławia: uczniowie odbywają u nas praktyki, niektórym z nich proponujemy także pracę w weekendy, za którą, rzecz jasna, otrzymują wynagrodzenie.
W dłuższym okresie będziemy z nich oczywiście rekrutować nowych pracowników. Muszę powiedzieć że to bardzo pozytywne doświadczenie.
Tyle od strony interesów. Z drugiej strony osobiście chciałbym, aby ludzie rozmawiali ze sobą bardziej szczerze.
Nadal problemem jest mentalność trochę starszych pracowników: np. 15 lat temu materiałów brakowało i aby zapewnić ciągłość produkcji trzeba było mieć dobrze zaopatrzony magazyn. Dzisiaj ten sam pracownik musi nauczyć się tego, że zapasy są kosztowne i niepotrzebne. Zmiana sposobu myślenia to jednak kwestia czasu.
MA: Dziękuję za rozmowę.


Podobne wiadomości:

S5 Poznań-Wrocław - podpisano ostatnią umowę

S5 Poznań-Wrocław - podpisano ostatnią umowę

Polskie drogi 2016-05-18

Za kilka dni rusza poważny remont autostrady A4

Za kilka dni rusza poważny remont autostrady...

Polskie drogi 2016-03-30

Komentuj:

~luc 2007-09-21

A jak tam z zarobkami w mirkowie? ile zarabia pracownik linni?, ile specjalista serwisant maszyn? automatyk elektryk mechanik? Bosch daje zarobki "na poziomie jak na zachodzie"? czy "na innym poziomie" polskim ?

~BSH ŁÓDZ 2007-06-30

BYŁO SUPER PODOBAŁO SIE NAM CAŁA FABRYKA PREZENTACJA ZWIEDZANIE FABRYKI , ZWIEDZANIE WROCŁAWIA POPROSTU BOMBA POZDRAWIAMY

~BSH ŁÓDZ 2007-06-03

SORKI ALE NIC Z TEGO NIE DOJECHALISMY W MAJU ALE ZATO JEDZIEMY W CZERWCU W DNIACH 25-26 CZERWIEC 2007 WIEC NIC STACONEGO

~BSH ŁODZ 2007-05-19

PRACOWNICY Z ŁODZI Z BSH FABRYKI AGD JEDZIEMY TAM NA WICIECZKE 24-25 MAJA 2007 ROKU ZOBACZYMY JAK TAM JEST A PUZNIEJ NAPISZE CZY SIE NAM PODOBAŁO .

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport