mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Firmy padają jak muchy

Firmy padają jak muchy

W pierwszym kwartale liczba upadłości firm w Polsce wzrosła o 11 proc. Najwięcej firm z problemami jest na Mazowszu i Śląsku, ale fala bankructw zaczęła się już rozszerzać poza duże ośrodki. Z badań firmy Euler Hermes wynika, że najgorzej jest w firmach produkcyjnych i transporcie.

Firmy padają jak muchy

Według raportu, którego wyniki opublikowała Rzeczpospolita już 105 firm ogłosiło upadłość w pierwszym kwartale 2009 roku. To o 11 proc. więcej niż pomiędzy początkiem stycznia a końcem marca roku 2008. Ale wkrótce będzie jeszcze gorzej, bo tendencja wzrostowa dopiero się zaczyna.

– Rozpatrzenie wniosków upadłościowych złożonych na początku roku może zająć kilkanaście tygodni. Liczba upadłości może znacznie się zwiększyć w kwietniu lub w maju – twierdzi Tomasz Starus, dyrektor działu oceny ryzyka w Euler Hermes.

O tym, jak duży może to być wzrost, świadczy piramida wniosków w warszawskim sądzie upadłościowym, największym w Polsce: od początku roku do 27 marca wpłynęło ich 112, czyli blisko dwa razy tyle, ile rok wcześniej.

W pierwszym kwartale najwięcej firm zbankrutowało w województwach mazowieckim (21) i śląskim (15). To regiony zdominowane przez eksporterów, w których kryzys uderzył najmocniej i najwcześniej. Ale efekty szybko zaczęły się rozszerzać poza największe ośrodki gospodarcze – zmniejszyły się bowiem zamówienia od liderów branż, wzrosły za to opóźnienia w płatnościach. W porównaniu z ubiegłym rokiem prawie dwukrotnie wzrosła liczba bankructw na Dolnym Śląsku, a trzykrotnie na Warmii i Mazurach,

Raport podaje, że największy udział w puli upadłości (31 proc.) mają firmy produkcyjne. Ale od stycznia zwiększył się udział przedsiębiorstw usługowych (z 16 do 24 proc.) oraz firm zajmujących się sprzedażą detaliczną. Ale problem stopniowo się rozszerza. Od początku roku pogorszyła się kondycja branży metalowej. Upadło aż 11 firm produkcyjnych oraz cztery dystrybucyjne. To m.in. efekt zapaści w motoryzacji i budownictwie: pierwsza mocno przycięła zamówienia, drugie zużywa mniej stali zbrojeniowej.

Z dramatycznym spadkiem zamówień nie mogą sobie poradzić zwłaszcza transportowcy. Kryzys dotknął niemal każdego przewoźnika – bez względu na wielkość. Trudno się jednak temu dziwić bo transport to mówiąc obrazowo krwiobieg całego organizmu gospodarki. A jej zła kondycja natychmiast znajduje odzwierciedlenie w ilości przewożonych towarów i liczbie realizowanych przewozów.   

– W najgorszej sytuacji znalazły się duże firmy, którymi przez lata mogliśmy się szczycić – mówi Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. Przykładem jest Trans Południe, wielka firma transportowa z Dębicy, która ogłosiła upadłość w ubiegłym miesiącu.

Tematy w artykule: transport

Podobne wiadomości:

Kierowcy poszukiwani na rynku pracy

Kierowcy poszukiwani na rynku pracy

Finanse i prawo 2015-11-04

KE bada niemiecką płacę minimalną dla kierowców

KE bada niemiecką płacę minimalną dla...

Ciężarówki i Autobusy 2015-05-21

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport