mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Formuła 1 w podróży

Formuła 1 w podróży

Mimo najlepszego planowania, dla ekspertów od logistyki w zespołach F1 każdy wyjazd na wyścig jest przygodą. Gdyby nie ci mężczyźni, wyścigi poza Europą - jak np. Grand Prix USA - nie byłyby możliwe.

Formuła 1 w podróży

Formuła 1 odwiedza 18 torów na czterech kontynentach. Zespoły pokonują około 100.000 kilometrów w tym sezonie - a ich bagaże nie należą do najlżejszych. Przykładowo zespół Williams przewozi na wyścig poza Europą około 24 tony ekwipunku, kolejne 6 ton zabiera ze sobą dostawca silników, BMW. Na wyścigi europejskie te liczby są większe o kilka ton. Zabiera się więcej urządzeń - ciężarówki transportowe w czasie wyścigu funkcjonują jako wyspecjalizowane warsztaty, dzięki czemu z samochodami można zrobić praktycznie wszystko podczas weekendu Grand Prix.

Złota zasada wędrownego cyrku Formuły 1: zabrać tak mało, jak tylko jest to możliwe, ale jednocześnie wszystko, czego można potrzebować. Osiemdziesięciostronicowa lista rzeczy do zabrania skrupulatnie wymienia wszystko, co musi znaleźć się w kontenerach. Na liście zawsze figurują dwa samochody wyścigowe i jeden rezerwowy - załadowane na specjalne platformy i piętrowo umieszczone w ładowni Boeinga 747. Dalej mamy zapasowe nadwozia i części zamienne - średnio sześć sztuk każdego elementu - do tego narzędzia, koła i wyposażenie garażu. BMW zabiera pięć-sześć silników, narzędzia i swoje części zamienne.

Do wyposażenia podstawowego zalicza się także 16 komputerów i 26 laptopów. Szybka komunikacja to podstawa - dlatego na każdy wyścig zabiera się 100 przenośnych radiostacji. Nie zapomina się także o rzeczach ułatwiających życie na paddocku - od ekspresu do kawy do odkurzacza i 1.500 papierowych serwetek z logo zespołu.

W porównaniu do wypraw za ocean, wyścigi w Europie to logistyczna rutyna. Williams korzysta z dwóch transporterów - ciężarówek z naczepami, dwóch mniejszych ciężarówek funkcjonujących na torze jako warsztaty i biura, oraz domu na kołach. BMW wysyła na wyścig jeden transporter, cieżarówkę dla inżynierów i dodatkowy ruchomy dom. Wyścigi za oceanem oznaczają improwizację na paddocku - wszystkie ciężarówki zostają w domu. Formuła 1 podróżuje z gigantycznym bagażem - cały ekwipunek wypełniłby ładownie ośmiu towarowych Jumbo Jetów. Niezależnie od miejsca, w którym rozgrywany jest wyścig, cały bagaż musi znaleźć się na miejscu najpóźniej w środę przed wyścigiem.

Ciężarówki z wyposażeniem boksów wyjeżdżają około 10 dni przed rozpoczęciem pierwszej sesji treningowej. Ta forpoczta organizuje cały warsztat pracy - ustawia szafki i rozmieszcza narzędzia w garażu, maluje podłogę, instaluje monitory i sieć komputerową - 500 metrów kabli do przesyłu danych i 300 metrów kabli pod napięciem. Potem przyjeżdżają ciężarówki z samochodami. Podobnie z samolotami w przypadku wyścigów poza Europą - pierwsza partia transportu wylatuje dziewięć dni przed wyścigiem. Zespół Williams BMW wylatuje z Londynu - tak jak większość teamów. Boeingi 747 z wyposażeniem Ferrari, Saubera i Minardi wylatują z Mediolanu.

Pakowanie przed wyścigiem zajmuje półtora dnia, ale przy powrocie z wyścigu poza Europą zespół ma zaledwie 4-5 godzin na zwinięcie się z toru. Linie lotnicze "Formuła 1" mają bardzo napięty terminarz. A czas to pieniądz - kara za spóźnienie może być bardzo kosztowna.

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport