mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > GP Australii: Era Raikkonena?

GP Australii: Era Raikkonena?

Kimi Raikkonen znakomicie wprowadził się do zespołu Ferrari. Debiutujący we włoskiej stajni Fin, w inaugurującym sezon Formuły 1 Grand Prix Australii zajął pierwsze miejsce. Polak Robert Kubica mimo doskonałej jazdy nie ukończył wyścigu z powodu defektu skrzyni biegów.

GP Australii: Era Raikkonena?

Umarł król, niech żyje król. Tak w skrócie można opisać debiut Kimiego Raikkonena w zespole Ferrari. Po wieloletnich sukcesach włoskiej stajni z Michaelem Schumacherem, team z Maranello może pochwalić się nową, a przede wszystkim skuteczną gwiazdą.

Już sobotnie kwalifikacje pokazały, że mieszanka: Raikkonen-Ferrari może być zabójcza w tym sezonie. Fin bezapelacyjnie zwyciężył w jeździe na czas i do niedzielnego Grand Prix ruszał z pole position. Tak jak szybko przebrnął przez kwalifikacje tak i bez najmniejszych kłopotów zdołał obronić po starcie pierwszą pozycję, której nie oddał aż do końca wyścigów.

Podczas postojów w depo na czoło stawki na krótką chwilę wysuwali się kierowcy mocno odświeżonego zespołu McLaren-Mercedes, aktualny mistrz F1 Fernando Alonso i niespełna 22-letni Lewis Hamilton (pierwszy czarnoskóry kierowca w królowej sportów motorowych).

Niestety ani Hiszpan, ani młody Brytyjczyk mimo szybkiej i czystej jazdy nie zdołali dogonić Raikkonena. Na metę Alonso wpadł 7,2 s. za Finem, trzeci dojechał Hamilton, który został rewelacją całego Grand Prix.

Czwarta pozycja przypadła Niemcowi Nickowi Heidfeldowi z zespołu BMW Sauber. Niemiecko-szwajcarski zespół dzięki bardzo dobrej postawie swoich obu kierowców (Heidfeld i Kubica) zaznaczył, że w tym sezonie będzie trzecią siłą w wyścigach. Heidfeld znakomicie rozpoczął wyścig szybko przebijając się już na pierwszym zakręcie z trzeciej na drugą pozycję. W połowie dystansu Niemiec zwolnił tempo i spadł na piąte miejsce za kolegę z zespołu Roberta Kubicę. Polak w swoim stylu, agresywnie rozpoczął ściganie. Swój szybki start udokumentował na chwilę przebiciem się na czwarte miejsce, jednak blokada na pierwszym zakręcie przez Fernando Alonso zmusiła Krakowianina do oddania jednego pola i w konsekwencji przez pierwszy etap wyścigu Kubica trzymał się wywalczonej w kwalifikacjach piątej pozycji.

Po pierwszej serii zjazd do boksów Kubica zdołał wyprzedzić Heidfelda i tym samym awansował na czwartą pozycję. Jazda za trójką czołowych kierowców trwała jednak krótko. Na 37. okrążeniu w bolidzie Polaka zdefektowała skrzynia biegów i kierowca BMW w żółwim tempie dojechał jedynie do boksu i na tor nie był już w stanie powrócić.

Piąte miejsce zajął zupełnie niewidoczny w tym wyścigu choć jadący z pełną konsekwencją lider zespołu Renault Giancarlo Fisichella. Szósty dojechał Brazylijczyk Felipe Massa, który po defekcie silnika w kwalifikacjach i wymianie nowej jednostki napędowej startował do wyścigu z ostatniego miejsca. Strategia jednego postoju i świetnie przygotowany bolid pozwoliły drugiemu kierowcy Ferrari wywalczyć trzy punkty.

Dwie ostatnie punktowane pozycje przypadły kolejno Nicko Rosbergowi (Williams) i Ralfowi Schumacherowi (Toyota).

Pierwszym liderem w tym sezonie F1 został więc Kimi Raikkonen przed dwoma kierowcami McLarena. W klasyfikacji konstruktorów prowadzi natomiast z dorobkiem 14 punktów team Mercedesa. Ferrari traci zaledwie 1 punkt, trzecie jest BMW Sauber z pięcioma oczkami.

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
ŁATWIEJ NIŻ KIEDYKOLWIEK
ŁATWIEJ NIŻ KIEDYKOLWIEK
Zastanawiałeś się kiedyś co zrobić, aby zakup nowego samochodu był mniej odczuwalny dla rodzinnego budżetu? Sprawdź nowego Citroëna C3 Aircross, który dostępny jest w nowoczesnej formie finansowania Citroën SimplyDrive.