mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > GP Kanady: Button zwycięża rzutem na taśmę

GP Kanady: Button zwycięża rzutem na taśmę

Patrząc na dotychczasowy przebieg tegorocznego sezonu, to nie mogło się udać. A jednak. Jenson Button mimo sześciu pit-stopów, dwóch kolizji i nałożenia kary wygrał dramatyczny wyścig o Grand Prix Kanady. Brytyjczyk z McLarena na ostatnim okrążeniu wyścigu wyprzedził Sebastiana Vettela z Red Bulla i zapewnił sobie oraz zespołowi 25 punktów.

GP Kanady: Button zwycięża rzutem na taśmę
Gdyby nie fenomenalna postawa Jensona Buttona największym bohaterem wyścigu mógłby być deszcz, przez który organizatorzy eliminacji mistrzostw świata Formuły 1 w Melbourne musięli przerwać wyścig na około 2 godziny. Potężne ulewy przed startem, wymusiły rozpoczęcie wyścigu za samochodem bezpieczeństwa. Kierowcy podążali za safety-carem w procesji do piątego okrążenia. Wtedy też Mercedes SLS AMG zjechał do alei serwisowej, a rywalizacja mogła rozpącząć się na całego. Startujący z drugiego miejsca Fernando Alonso od razu spróbował wykorzystać tą sytuację do wyprzedzenia Sebastiana Vettela. Niemiec, który w sobotę wywalczył pole position zdołał jednak odeprzeć ataki kierowcy Ferrari i na kolejnych okrążeniach systematycznie budował przewagę nad Alonso i jego partnerem z zespołu - Felipe Massą. Dobrego startu nie miał Mark Webber (Red Bull), który w wyniku przepychanek z Lewisem Hamiltonem (McLaren), spadł z czwartej na czternastą pozycję.

Do kolejnego incydentu, w której główną rolę znów odegrał Hamilton doszło na ósmym okrążeniu. Kierowca McLarena na prostej startowej postanowił zaatakował swojego kolegę z zespołu Jensona Buttona. Ten broniąc się "zamknął drzwi" tuż przed nosem Hamiltona i obaj kierowcy doprowadzili do zderzenia. Konsekwencje okazały się zdecydowanie gorsze dla Hamiltona, który uderzając w mur uszkodził tylne zawieszenie w swoim bolidzie i zakończył wyścig. Button zszokowany tym co wyczynia jego kolega z zespołu, grzmiał przez radio McLarena: "Co on robi?!" Po tym incydencie na tor ponownie wyjechał samochód bezpieczeństwa, a Button z uwagi na przekroczenie dozwolonej prędkości w trakcie podróżowania za safety-carem został ukarany przejazdem przez boks.

Na błędach rywali korzystali Kamui Kobayashi (Sauber) oraz kierowcy Mercedes GP - Nico Rosberg, Michael Schumacher i Lotus Renault GP - Witalij Pietrow, Nick Heidfeld. Wszyscy stworzyli peleton pościgowy za uciekającym trio: Vettel, Alonso, Massa.

Po wznowieniu rywalizacji kierowcy ścigali się do 20 okrążenia. Wówczas nad torem w Montrealu znowu pojawiły się opady deszczu. Alonso akurat na ten czas miał zaplanowaną wizytę w boksie. Gdy wrócił na tor był już ósmy, a chwilę później sędziowie postanowili zatrzymać wyścig ze względu na zbyt silny deszcz. Na prostej start/meta zatrzymali się kolejno: Vettel, Kobayashi, Massa, Heidfeld i Pietrow. Przez kolejne półtorej godziny deszcz nie dawał za wygraną. Rywalizację udało się wznowić po około dwóch godzinach, kiedy aura wreszcie dała za wygraną, a organizatorzy uporali się z nadmiarem wody zalegającej na torze.

Po ponowym starcie za samochodem bezpieczeństa, prawdziwe ściganie rozpoczęło się od 34. okrążenia. Warunki na torze były nadal trudne o czym przekonał się Fernando Alonso. Podczas próby wyprzedzenia Buttona, Hiszpan zawadził o bolid Brytyjczyka i utknął na dobre poza torem. W między czasie na torze szalał Michael Schumacher, który przypomniał wszystkim, że jest niekwestionowanym specjalistą od jazdy po mokrej nawierzchni. Niemiec rozprawił się najpierw z Heidfeldem, a później za jednym zamachem "połknął" walczących o drugie miejsce Massę i Kobayashiego.

Sytuacja na torze zaczęła się poprawiać, a Mark Webber i Jenson Button jako pierwsi zaryzykowali zmianę opon przejściowych na slicki. Okazało się to dobrym posunięciem, bo obaj kierowcy w piorunującym tempie zaczęli wyprzedzać rywali jadących przed nimi. Na ich drodze na kolejnych rundach miał stanąć świetnie dysponowany tego dnia Schumacher. Siedmiokrotny mistrz świata mimo mocno zużytych opon dzielnie się bronił przed atakami młodszych konkurentów. Pierwsze ataki Webbera na Schumacherze spodowowały, że Australijczyk popełnił błąd, co kosztowało go utratę miejsca na rzecz Buttona. Kierowca McLarena skuteczniej rozprawił się z Niemcem i wyprzedził go, otwierając sobie tym samym drogę do gonitwy za niezagrożonym do tej pory Vettelem. Webber ponownie spróbował zaatakować Schumachera. Tym razem manewr wyprzedzania wyszedł mu bez zarzutu. Schumacher spadł na czwarte miejsce. Piąty był Kobayashi, który nie był w stanie utrzymać tempa czołówki i spadł z zajmowanej wcześniej drugiej pozycji.

Jednak największe emocje czekały na kibiców na ostatnim okrążeniu. Jenson Button, który w szaleńczym tempie odrabiał straty do Sebastiana Vettela dopadł Niemca na ostatnich, czterech kilometrach wyścigu. Kierowca Red Bulla nie wytrzymał presji, zgubił właściwy tor jazdy i oddał pierwsze miejsce Brytyjczykowi. Ten z zimną krwią wykorzystał szansę i w spektakularnym stylu wygrał wyścig o Grand Prix Kanady. Trzeci dojechał Webber, czwarty Schumacher, a piąty był Pietrow. Tuż przed metą Massa pozbawił szóstej lokaty Kobayashiego. Punktowaną dziesiątkę zamknęli: Jaime Alguersuari (Toro Rosso), Rubens Barrichello (Williams) i Sebastien Buemi (Toro Rosso).

Podobne wiadomości:

McLaren hiperGT - powstaje następca legendy

McLaren hiperGT - powstaje następca legendy

Samochody luksusowe 2016-11-22

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie pobity?

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie...

Samochody luksusowe 2016-11-18

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport