mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > GP Turcji: Opony znowu przeszkodziły Kubicy

GP Turcji: Opony znowu przeszkodziły Kubicy

Robert Kubica, startujący z ósmego pola, zajął dwunaste miejsce podczas niedzielnego wyścigu Grand Prix Turcji na torze Istanbul Racing Circuit. Polski kierowca teamu BMW Suber nie zdołał tym razem wywalczyć punktów. Zwyciężył, po raz pierwszy w czteroletniej karierze na torach Formuły 1, młody Brazylijczyk Felipe Massa z Ferrari, z ogólnym czasem 1:28.51,082.

GP Turcji: Opony znowu przeszkodziły Kubicy
Drugie miejsce zajął broniący mistrzowskiego tytułu lider klasyfikacji generalnej F1, Hiszpan Fernando Alonso z Renault, ze stratą do Massy 5,575 s. Trzeci, po fatalnym błędzie zespołu Ferrari, był siedmiokrotny mistrz świata, w tym sezonie walczący o kolejny tytuł, Niemiec Michael Schumacher - strata do triumfującego kolegi z włoskiego zespołu 5,656 s.

Kubica zacięcie walczył o pierwsze punkty zwłaszcza przez pierwszą połowę wyścigu. Po 10 okrążeniach był szósty, później wprawdzie spadł na 12. miejsce, ale trzeba dodać, że aż sześciu kierowców jadących za prowadzącą czwórką nie zaliczyło pit-stopu. Polak, podobnie jak Massa, M. Schumacher, Alonso, Button i Webber, gdy na 15. okrążeniu na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa postanowił wykorzystać ten czas na zmianę opon i uzupełnienie baku.

"Zaliczyłem dobry start, ale niestety w pierwszym zakręcie obrócił się przede mną Fisichella. Postanowiłem go ominąć po zewnętrznej i dobrze zrobiłem, ale przyhamowałem i straciłem przez to kilka pozycji" - oceniał swój występ Kubica.

"Później odrabiałem straty. Kiedy wyjechał samochód bezpieczeństwa zjechałem na pit stop. Pierwsze okrążenia na nowych oponach były trudne, bowiem pojawił się „graining”. Później ogumienie się przetarło – było czystsze i zacząłem znowu szybciej jechać. Po drugim pit stopie założyliśmy trzeci komplet ogumienia i już na drugim zakręcie poczułem, że opony bardzo źle działają. Szczególnie prawa przednia nie kleiła się do nawierzchni, a prawe koła na lewoskrętnym torze są mocniej obciążone. Auto pływało. Jeździłem 3-4 sekundy wolniej niż na początku wyścigu, a opony niestety już się nie przetarły."

W czasie gdy na torze pojawił się samochód zabezpieczenia w boksach doszło do kuriozalnej sytuacji. Fatalny błąd popełniła ekipa Ferrari, pozwalając na jednoczesny zjazd do boksu obu swoich kierowców. Gdy mechanicy obsługiwali Massę, Schumacher musiał czekać w kolejce. Bezlitośnie wykorzystał to Alonso, który drugiego miejsca nie oddał już do końca wyścigu, choć przed metą niewiele brakowało, aby "Schumi" wyprzedził Alonso.

Tuż po starcie, podczas przejazdu na pierwszym okrążeniu, doszło do kraksy, w której uczestniczył m.in. ubiegłoroczny zwycięzca wyścigu o GP Turcji Fin Kimi Raikkonen (McLaren), Portugalczyk Tiago Monteiro (Midland) i Japończyk Takuma Sato (Super Aguri). Raikkonen zjechał do boksu, aby wymienić uszkodzoną tylną oponę, jednak po wyjeździe na tor popełnił błąd, wypadł z trasy i musiał się z powodu uszkodzeń samochodu wycofać.

Tuż przed pokonaniem 20. okrążeń Kubicy udało się wyprzedzić doświadczonego Australijczyka Marka Webbera. Po 30. okrążeniach Kubica ponownie wrócił na szóstą pozycję, jednak niedługo potem Polak nie zdołał odeprzeć ataków Niemca Ralfa Schumachera i Włocha Giancarlo Fisichelli. Na 18. okrążeń przed końcem wyścigu nasz rodak zajmował 13. lokatę i dopiero przed finiszem udało mu się przesunąć o jedno "oczko" wyżej.

W drugiej części wyścigu Polak pojechał słabiej, widać było, że jego samochód jest wolniejszy od bolidów rywali. W konsekwencji polski debiutant w F1 został zdublowany m.in. przed całe podium niedzielnych zawodów.

Czytaj także:

Kubica pełen optymizmu przed GP Turcji 2006-08-25

Podobne wiadomości:

Kubica pełen optymizmu przed GP Turcji

Kubica pełen optymizmu przed GP Turcji

Aktualności 2006-08-25

Komentuj:

~dobrygrzeswawa 2006-08-31

i tak pewnie jeszcze jakiś czas będzie do puki ktoś władny nie zrozumie że czas Kubicy nadszedł a starym wyjadaczom dziękujemy. Wszystko polityka wewnątrz zespołowa. Jeszcze trochę a Robert pokaże na co go stać nawet i na gównianych oponach. Myśle że zmiana zespolu też by mu pomogła

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Sportowa marka od Toyoty
Sportowa marka od Toyoty
Toyota myśli nad stworzeniem marki, która miałaby zagrozić produktom od Mercedesa-AMG i BMW M. Co ciekawe fundament pod taki brand już jest.