mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Gościnnie w New Beetle Cup

Gościnnie w New Beetle Cup

Sześciu Polaków startowało w miniony weekend w Niemczech na torze Lausitzring w pucharze New Beetle.

Puchar nowego „garbusa” zgromadził na starcie 19 zawodników, więc polska sześcioosobowa grupa stanowiła prawie jedną trzecią stawki. W ramach zespołu Gładysz Racing Team na co dzień występującego w New Beetle Cup startowali: Adam i Marcin Gładyszowie, Jakub Kurowski gościnnie wyścigowi mistrzowie Polski: Robert Kisiel i Maciej Stańco. Szóstym Polakiem na torze był młody poznaniak Jacek Henschke, który reprezentował barwy niemieckiego Mintgen Motorsport.

Tor Eurospeedway położony między Berlinem i Dreznem przywitał naszą ekipę piękną, niemal tropikalną pogodą. Od piątku było bardzo gorąco i parno. Tego dnia kierowcy odbyli pierwszy trening czasowy, harmonogram zawodów nie przewidywał bowiem żadnych treningów wolnych. R. Kisiel i M. Stańco, którzy po raz pierwszy zasiedli za kierownicą aut dostarczonych przez VW poświęcili go na zapoznanie się z samochodem. Ich wrażenia nie były dobre. Obydwa egzemplarze okazały się nie do końca sprawne, wcześniej służyły tylko do wożenia po torze dziennikarzy i gości. Znakomity piąty czas osiągnął tymczasem Marcin Gładysz, a jego brat po kłopotach z ustawieniem samochodu był 15. Po czasówce w samochodach gości mechanicy Volkswagena wymienili hamulce, cały układ chłodzenia, zrobili także testy komputerowe silnika.

Robert Kisiel:

- Nie da się walczyć samochodem, który jest niesprawny. W aucie Maćka brakuje mocy, w obydwu szwankują hamulce, a dodatkowo silniki się przegrzewają. Organizatorzy nie spodziewali się chyba, ze kierowcy gościnni będą tak solidnie przygotowywać się do wyścigów. Liczymy, że do jutra kłopoty techniczne się skończą.

Sobotni, drugi trening czasowy przyniósł kolejne niespodzianki. Już na pierwszym okrążeniu odmówiła posłuszeństwa skrzynia biegów w Beetlu Roberta Kisiela, zaś silnik w aucie Maćka Stańco nadal nie pracował jak należy. Obaj nie poprawili swoich czasów a w klasyfikacji spadli na 15 i 18 miejsce. Tymczasem bracia Gładysz uplasowali się na dobrym 8 i 10 miejscu startowym do wyścigu głównego. Kuba Kurowski był 17, a najlepszym z Polaków okazał się Jacek Henschke, który wypracował sobie czwarte miejsce w stawce.

Maciej Stańco:

- Wiedzieliśmy, że jako goście nie powalczymy o czołowe lokaty, ale takim samochodem nie da się jechać. Mój czas jest o 3 sekundy na okrążeniu gorszy od rezultatu, jaki osiągnąłem autem Marcina Gładysza. Mechanicy z VW muszą coś z tym zrobić. Zdecydowaliśmy się na ten start, bo podczas testów uzyskiwaliśmy z Robertem czasy w granicach trzeciego, piątego miejsca. Auta, które dostaliśmy nie pozwalają powalczyć nawet o pierwszą dziesiątkę. Szkoda, bo przygotowaliśmy się bardzo solidnie – przyjechali nasi mechanicy, przywieźliśmy cały sprzęt diagnostyczny. Jesteśmy bardzo zawiedzeni.

I rzeczywiście zaraz po treningu obydwa samochody gości powędrowały do serwisu VW Racing. Do wieczora trwała wymiana skrzyni biegów, zaś samochód Macieja gotowy był już przed sesją wożenia dziennikarzy i gości na specjalnie wynajętym torze. Taką atrakcję dla zaproszonych gości zapewnił szef Gładysz Racing Team – Janusz Gładysz.

Janusz Gładysz:

- Ogromnie się cieszę, że jesteśmy tu w tak licznym gronie. Liczę na to, że nasi zawodnicy pojadą jutro na sto procent. Ten występ to naszym zdaniem duży krok w rozwoju polskiego sportu wyścigowego.

Start do niedzielnego wyścigu głównego był bardzo pomyślny dla Polaków. Marcin Gładysz awansował na 5 miejsce, jego brat Adam był 10, Robert Kisiel na pierwszym okrążeniu wyprzedził trzech rywali i był 11. Niestety później otrzymał uderzenie w tylne koło od jadącego za nim Achima Lalka. Auto Roberta obróciło i zgasł silnik. Po powrocie na tor pozostało mu tylko dojechać do mety na 15 miejscu.

Marcin Gładysz ukończył zawody na 9 miejscu, a jego brat po kłopotach z paliwem na ostatnim okrążeniu na 11 pozycji. W wyścigu zwyciężył triumfator tegorocznego New Beetle Cup – Kai Riemer.

Mimo kłopotów technicznych wszyscy kierowcy, mechanicy i zaproszeni goście uznali te zawody za udane – przez cały czas na torze panowała wspaniała atmosfera, a organizacja urzekła nas profesjonalizmem. Pozostaje nam jedynie marzyć, że i u nas kiedyś pojawi się tor wyścigowy z prawdziwego zdarzenia, taki, jak na przykład Eurospeedway Lausitzring.

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport