mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Grand Prix Belgii, Spa Francorchamps: Tradycja i nowoczesność

Grand Prix Belgii, Spa Francorchamps: Tradycja i nowoczesność

Mimo szybkiego rozwoju i postępu technologicznego, Formuła 1 od czasu do czasu powraca do swoich korzeni. Tak jak podczas Grand Prix Belgii na torze Spa Francorchamps.

Grand Prix Belgii, Spa Francorchamps: Tradycja i nowoczesność

Szukając nowych miejsc do podboju, najwyższa kategoria sportu samochodowego - Formuła 1 - wybiera mieszanki tradycji i nowoczesności. Nowe tory, jak Bahrajn i Szanghaj, które debiutują w tym roku w kalendarzu F1, reprezentują postęp. Jednak mimo postępującej globalizacji i dążeniom do nowoczesności, nie opuszcza się torów zakorzenionych w tradycji Formuły 1 - jak Spa Francorchamps albo uliczny tor w Monaco, na których rozgrywano wyścigi już w początkowych latach Formuły 1.

"Jeśli miałoby to zależeć od nas," powiedział Sam Michael, dyrektor techniczny zespołu WilliamsF1, "wolelibyśmy dalej ścigać się na tych torach, nawet za 15 czy 20 lat."

Ze względu na swoją naturę, Formuła 1 preferuje nowoczesność. Mimo tego tradycja często wygrywa na niektórych torach. Sześć z siedmiu wyścigów obecnych w kalendarzu mistrzostw świata F1 w pierwszym sezonie ich rozgrywania, w 1950 r., wciąż w nim jest. Pięć z nich odbywa się nawet na tych samych torach: Wielka Brytania (Silverstone), Monaco (Monte Carlo), USA (Indianapolis), Belgia (Spa Francorchamps) oraz Włochy (Monza). Mimo postępujących zmian, Monaco i Spa Francorchamps zachowały najwięcej pierwotnego charakteru. Labirynt zakrętów na ulicach Monte Carlo stanowi nie lada wyzwanie dla kierowców i samochodów - tak samo kolejka górska w Ardenach. Tor o długości 6,973 kilometra jest obecnie najdłuższym w kalendarzu. Tor, który oddziela mężczyzn od chłopców - zwłaszcza podczas typowej dla tego regionu pogody, czyli deszczu. Tak naprawdę to zawsze w którymś miejscu tego toru pada!

Tor Spa Francorchamps zdobył sobie światową sławę m.in. dzięki zakrętowi Eau Rouge - najbardziej spektakularnemu w Formule 1. Po nawrocie La Source kierowcy zjeżdżają w dół wzgórza z prędkością 300 km/h i przejeżdżają na dole przez kombinację lewy-prawy-lewy. Odważny kierowca w dobrze ustawionym samochodzie przejedzie ten zakręt bez odpuszczania. Tutaj zdobywa się "ostrogi" kierowcy F1. Przeciążenie boczne sięga 4g - czyli czterokrotnie przekracza siłę grawitacji. W mgnieniu oka zaczyna się piętnastoprocentowy podjazd i przez chwilę kierowca widzi tylko niebo - jak pilot myśliwca wykonujący "świecę" pionowo do góry. Żaden inny tor Grand Prix nie oferuje podobnego przeżycia.

Wielokrotny mistrz świata, Michael Schumacher, tak wspomina swój debiut na torze w Ardenach: "W chwili, w której odkryłem, że mogę przejechać Eau Rouge pełnym gazem, poczułem w sobie ciepłe uczucie satysfakcji."Osiemnaście wyścigów na pięciu kontyntentach - Formuła 1 to prawdziwe mistrzostwa świata. Fascynująca gra bez granic. Nie dziwi więc, że wszystko jest podporządkowane globalnej ekspansji: w 1967 r. rozegrano pierwszą Grand Prix Kanady, Brazylia dołączyła w 1973 r. Azja znalazła się na światowej mapie Formuły 1 w 1976 r., za sprawą Grand Prix Japonii. Efektowny debiut w Australii miał miejsce w 1985 r., podobnie było w 1999 r. w Malezji. Specjalne miejsce w historii F1 zajmuje rok 1986 - Grand Prix Węgier złamało dla Formuły 1 Żelazną Kurtynę, zanim poradzili sobie z nią politycy.
 
Z tradycyjnych torów lat pięćdziesiątych - dinozaurów Formuły 1 - przetrwały tylko te, które ewoluowały odpowiednio szybko i były w stanie dostosować się do rosnących wymagań w dziedzinie bezpieczeństwa. Na przykład Nurburgring - nowoczesny tor Grand Prix wybudowano w cieniu legendarnej Północnej Pętli, która rozcinała górzysty region Eifel wstęgą długą na 22,772 kilometra, z 180 zakrętami.

Wymagającym regulaminom bezpieczeństwa narzuconym przez Międzynarodową Federację Samochodową (FIA - organ rządzący Formułą 1), a także oczekiwaniom kierowców i kibiców bez trudu sprostały nowe obiekty w Bahrajnie i Szanghaju. Pierwszy, zlokalizowany na środku pustyni w królestwie ropy naftowej, drugi wsparty na 40 000 podpór na przedmieściach stolicy ekonomicznej Chin. Oba zaprojektował architekt z Aachen, Hermann Tilke. Jego dewiza brzmi: wyścig musi być spektakularny i dla kierowcy, i dla kibica, ale nie kosztem bezpieczeństwa. "Wyzwaniem jest takie zaprojektowanie toru, by kierowcy popełniali błędy i aby wyprzedzanie było możliwe," wyjaśnia architekt.

Zadanie, które w przypadku Spa Francorchamps rozwiązała sama natura.

Ralf Schumacher: "To tor z ogromnymi tradycjami. Powrót po rocznej przerwie do kalendarza Formuły 1 jest przez nas bardzo oczekiwany. Organizatorzy podjęli się ogromnego zadania, by zlokalizowany w Spa Francorchamps tor stał się jeszcze bezpieczniejszy. Wygląda na to, że im się to w pełni udało."

Okrążenie z Juanem Pablo Montoyą: "Po krótkiej prostej startowej dojeżdżamy do La Source na piątym biegu, przy prędkości 295 km/h, po czym hamujemy i redukujemy na dwójkę, przejeżdżając ten słynny nawrót z prędkością około 50 km/h. Przyspieszamy do prawie 300 km/h na szóstce, dojeżdżając do Eau Rouge, najsłynniejszego zakrętu w Formule 1. Tylko najlepsi kierowcy nie podnoszą tu nogi z pedału gazu. Przez Radillon i szybką sekcję Kemmel dojeżdżamy do Les Combes, prawego zakrętu, przed którym następuje kolejne ostre hamowanie: z 330 km/h na szóstce do 130 km/h na trójce. Przy 170 km/h przejeżdżamy przez Malmedy. Na krótkiej prostej rozpędzamy się do ponad 270 km/h na czwórce i dojeżdżamy do nawrotu Bruxelles, który pokonujemy na dwójce przy około 110 km/h. Dojeżdżając do szybkiego lewego zakrętu Pouhon dochodzimy do 300 km/h na szóstce, krótkie hamowanie i znów gaz wciśnięty w podłogę. Przed prawym zakrętem Fagnes znów mamy na liczniku 305 km/h. Kilka łagodnych zakrętów i dojeżdżamy do Stavelot - prawego zakrętu pokonywanego na czwórce przy 240 km/h. Kolejny sławny, szybki zakręt w Ardenach to Blanchimont. Szeroki lewy łuk przejeżdżamy na szóstce, przy 305 km/h, potem, przed szykaną Bus Stop, rozpędzamy się do 320 km/h i kolejne ostre hamowanie - do 90km/h - i redukcja na dwójkę, po czym z powrotem wyjeżdżamy na prostą startową."

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Wodorowy Lexus już za cztery lata
Wodorowy Lexus już za cztery lata
Brytyjskie źródła donoszą, powołując się na szefa europejskiego oddziału Lexusa, że już za cztery lata japoński producent zaoferuje klientom samochody elektryczne zasilane wodorowymi ogniwami paliwowymi.