mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Jazda "na prawym"

Jazda "na prawym"

Samochody mają wiele twarzy. Ta stara prawda znajduje swoje odzwierciedlenie także w momencie kiedy podróżując własnymi 'czterema kółkami' chcemy oderwać się od szarej codzienności i wypocząć za kółkiem. Jest adekwatna również w sytuacji gdy szukamy mocnej dawki adrenaliny. Coraz popularniejszym sposobem na przysłowiowe "podniesienie ciśnienia" są rajdowe co-drive'y. Jazda profesjonalnie przygotowanym samochodem rajdowym na prawym fotelu z prędkością 170 km/h po szutrze, pomiędzy drzewami to nowa forma akty

Jazda

Proces komercjalizacji tego typu imprez rozwinął się na szerszą skalę w Polsce w ciągu ostatniej dekady. Głównym impulsem były naturalnie korzyści finansowe płynące do kieszeni zarówno prywatnych kierowców rajdowych jak i zespołów sponsorskich. Początki rajdowych co-drive’ów były jednak zupełnie inne. Jak twierdzi nasz rozmówca, Przemysław Zawada – menadżer należącej do Grzegorza Grzyba (Rajdowy Mistrz Polski w klasie S1600 oraz ubiegłoroczny Mistrz Słowacji) agencji eventowej „speedstar.pl” – który w wywiadzie zdradził nam więcej szczegółów, między innymi na temat organizacji takich imprez, możliwość podróżowania ze znanym kierowcą rajdowym na trasie odcinka specjalnego posiadali jedynie główni sponsorzy danego zespołu i inni oficjele. Obecnie z takich usług mogą korzystać nie tylko sponsorzy, ale również firmy zewnętrzne, które w ten sposób organizują spotkania integracyjne dla swoich pracowników. Co-drive to także jeden z zabiegów promocyjnych dla samych zespołów lub bezpośrednio kierowców rajdowych. Wystarczy tutaj wspomnieć o możliwości licytacji takiej przejażdżki podczas imprez masowych, jak chociażby Finały Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Mojeauto.pl: Czy co-drive to skuteczny środek promocji?

Przemysław Zawada (speedstar.pl): Jest na pewno niezmiernie istotnym elementem „pakietu sponsorskiego”. Nie oszukujmy się - naklejki na samochodzie niosą mizerny przekaz marketingowy. Sponsorzy więc dość często negocjują, a prowadzone przez kierowców rajdowych co-drive'y, spełniające rolę cyklicznych imprez integracyjnych są dobrym pomysłem na zawiązanie dalszej współpracy.

Ma: Dla kogo organizowane są takie imprezy?

PZ: Zwykle są to trzy grupy: management firmy sponsorskiej, jej główni klienci oraz firmy zewnętrzne, które niekoniecznie promują się poprzez rajdy. Zdarzają się, choć jeszcze stosunkowo rzadko klienci indywidualni.

Ma: Powodem jest cena organizacji imprez, która dla przeciętnie zarabiającego Kowalskiego może być zaporowa?

PZ: Wysoki koszt co-drive'u jest spowodowany jedynie wysokimi wydatkami na utrzymanie bądź wypożyczenie samochodu rajdowego. Obecność kierowcy (choćby Mistrza Polski i Słowacji) nie jest czynnikiem wpływającym więc na cenę w sposób diametralny.

Ma: Czy to oznacza, że tacy klienci odchodzą z kwitkiem?

PZ: Oczywiście, że nie. Dla mniej zamożnych klientów przygotowywane są bardziej dostępne imprezy. Organizujemy je w oparciu o tańsze w utrzymaniu samochody (np. Renault Megane) czy też auta klientów (choćby w trakcie szkoleń z techniki jazdy). Dzięki temu jesteśmy w stanie zorganizować event w oparciu praktycznie o każdy budżet.

Ma: Jak wygląda organizacja takiego przedsięwzięcia?

PZ: Taką imprezę można przeprowadzić na dwa sposoby: w trakcie trwania któregoś z rajdów lub organizować ją na którymś z dostępnych  torów pomiędzy rajdami. Eventy organizowane w trakcie rajdu ukierunkowane są bardziej na aktywne uczestnictwo w życiu zespołu rajdowego, w przeciwieństwie do imprez „plenerowych”, które mają na celu szkolenie techniki jazdy oraz współzawodnictwo wśród klientów. Z reguły zapewniany jest również catering i inne atrakcje. Wszystko opiera się tak już wspomniałem wcześniej na wielkości dostępnego budżetu.

Ma: Jazda wyczynowym samochodem, często po trasach odcinków specjalnych to mimo wszelakich zabezpieczeń wewnątrz pojazdu dość ryzykowna „zabawa”…

PZ: Ze względów bezpieczeństwa, każdy co-drive, przeprowadzany na drogach publicznych, odbywa się za zgodą zarządcy owej drogi oraz Policji. To  Policja akceptuje również Plan Zabezpieczenia, szczegółowo opisujący rozmieszczenie osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo przejazdu. Obecność karetki, straży czy Policji nie jest obligatoryjna, aczkolwiek auta te pojawiają się przy odcinkach praktycznie podczas każdej imprezy.

Ma: A co z bezpieczeństwem klientów?

PZ: Każda impreza jeżeli życzy sobie tego klient uzupełniana jest polisą ubezpieczeniową. Osoby uczestniczące w takiej imprezie przygotowywane są do jazdy w profesjonalny sposób. Otrzymują kombinezon, balaklawę, kask – tak jak rajdowi kierowcy i piloci.

Ma: Często się słyszy, że wielu utalentowanych kierowców ma problem z "dopięciem budżetu". Dlaczego pomimo popularności samej dyscypliny jak i popularności samych kierowców tak ciężko jest im przekonać sponsorów do tej formy kreowania wizerunku swojej firmy? Czy organizacja co-drive’ów to jedyny rozsądny sposób na pozyskanie dodatkowych pieniędzy?

PZ: To skomplikowany proces. Utrzymanie „topowego” zespołu rajdowego to wydatek 1.000.000 - 2.000.000 zł rocznie. To kwota, która pozwala zostać głównym sponsorem zespołu piłkarskiego czy siatkarskiego. Budżety owych klubów są również wspomagane przez wpływy z biletów czy transmisji telewizyjnych.

Kolejnym problemem jest zasięg. Nawet jeśli na rajdzie obecna jest telewizja, w trakcie kilkusekundowych spotów ciężko jest zauważyć naklejki sponsorów na samochodzie.

Dlatego też często rajdowcy w miarę swoich możliwości wspomagają się tego typu imprezami. Imprezami, które sprawiają przyjemność i kierowcom i w głównej mierze samym klientom. Jazda z prędkością 170 km/h pomiędzy drzewami i skakanie na „hopach” to nie to samo co często szybsza i wbrew pozorom bardziej niebezpieczna jazda po autostradzie.

Dziękujemy za rozmowę.

Komentuj:

~Misia 2007-09-19

indywidualnie raczej sie nie opłaca. :)

~ciekawski 2007-08-01

no to krotko, ile minimum trzeba by dac za taka impreze, zalozmy ze jstem klientem indywidualanym i chcialbym sie przejechac takim autem

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Wielkie stolice zakażą Diesli
Wielkie stolice zakażą Diesli
Paryż, Madryt, Ateny i Meksyk będą pierwszymi metropoliami, które zabronią wjazdu samochodom z silnikami Diesla. To efekt szczytu C40, gdzie przedstawiciele największych miast z całego świata dyskutowali na temat zmian klimatycznych i zanieczyszczenia powietrza.