mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Jazda w śniegu

Jazda w śniegu

Weekendowy zmasowany atak zimy pokazał, że nawet najlepiej przygotowany samochód może się okazać niewystarczający, by uniknąć problemów, jakie mogą pojawić się na drogach. Dlatego prezentujemy garść najistotniejszych porad, które powinny sprawić, byśmy cało i bez niespodzianek dotarli do celu naszej podróży.

Jazda w śniegu
Niemal połowa stycznia to z pewnością już za późno, aby przypominać o odpowiednim przygotowaniu naszego auta do miesięcy zimowych. Zakładamy, że kto miał zmienić opony z letnich na zimowe, już to dawno uczynił. Być może obraz naszych dróg i ulic z ostatnich dni przekonał jednak jeszcze kilku nieprzekonanych. Jeśli tak, to najlepiej, by jak najszybciej dokonać tej zamiany. Jeśli mimo wszystko nie, to poniższe rady należy wziąć do siebie ze zwiększoną mocą.

Zanim ruszymy
Kiedy za oknem widzimy takie nawałnice śnieżne, jak w miniony weekend, najlepiej pozostawić auto na parkingu. Łatwo jednak o tym mówić, kiedy ma się wolne, gorzej, gdy obowiązki zawodowe nie pozwalają poruszać się innymi środkami transportu. Jednak nim zmierzymy się ze śniegiem sypiącym z nieba oraz leżącym na drodze, warto poświęcić kilka, kilkanaście minut na odpowiednie przygotowanie naszego samochodu. Mowa tu oczywiście o odśnieżeniu, które jest istotne dla dobrej widoczności. Miotełka, skrobaczka to podstawowe wyposażenie każdego kierowcy zimą. Dokładnie należy oczyścić wszystkie szyby (nie tylko przednią i to przed kierowcą), a także maskę silnika oraz dach, aby zwiewany śnieg w czasie jazdy nie zakłócił nam i innym pojazdom widoczności. Oczywiście śnieg usuwamy także z tablic rejestracyjnych, reflektorów oraz, o czym niewielu pamięta, nawiewów układu klimatyzacji.

Uruchomienie silnika, włączenie ogrzewania przedniej szyby wraz z wycieraczkami i czekanie aż będziemy mieli dobrą widoczność nie jest najlepszym rozwiązaniem. Trochę czasu nam to przede wszystkim zajmie, mogą zniszczyć się pióra wycieraczek, no i nie jest to optymalne rozwiązanie dla różnych podzespołów. Najlepiej ruszać tuż po uruchomieniu silnika, pamiętając by jednak od razu nie operować zbyt mocno pedałem gazu.

Dla osób nielubiących porannego skrobania i odśnieżania mamy też kilka osobnych rad. Na noc można podnieść wycieraczki oraz ewentualnie położyć coś na przedniej szybie, a tuż przed zgaszeniem silnika warto włączyć zimne powietrze na przednią szybę.

Ostrożnie i płynnie
Skoro auta odśnieżone, można wsiadać i ruszać. Tu jeszcze drobna rada. Otrzepmy porządnie nasze buty, wniesiony do kabiny śnieg może skutkować większym zaparowaniem szyb. Po uruchomieniu silnika, jak zresztą zawsze, od razu ruszamy. Ważna rzecz, by dość szybko spróbować poznać, z jaką nawierzchnią mamy do czynienia. Na pustej drodze, przy niewielkiej prędkości mocno naciśnijmy pedał hamulca. W ten sposób będziemy już mieli jakieś pojęcie, jak nasze auto może zachować się w ekstremalnej sytuacji. Oczywiście o tym, że jazda musi być ostrożna, płynna, z niewielką prędkością, zwłaszcza na zakrętach, nie trzeba chyba nikogo przekonywać.

Bez względu na liczbę posiadanych w aucie systemów bezpieczeństwa, hamowanie powinno rozpocząć się dużo wcześniej niż zazwyczaj. Bardzo często pod warstwą śniegu znajduje się lód, również gdy droga jest odśnieżona, czarny asfalt nie musi oznaczać wcale dobrej przyczepności. Dlatego należy obserwować, co dzieje się nie tylko tuż przed nami, ale i znacznie dalej i w razie potrzeby wcześniej zdjąć nogę z gazu i nacisnąć pedał hamulca.

Ostrożność zalecana jest także podczas przyspieszania, wyprzedzania czy innych nagłych manewrów kierownicą. Po obfitych opadach śniegu na drodze często pojawiają się dwie czarne wyjeżdżone przez auta koleiny i zmiana pasa ruchu wiąże się z koniecznością przejechania przez grubszą warstwę śniegu. Jeśli już koniecznie w takich warunkach chcemy wyprzedzić poprzedzający nas pojazd, wpierw bez przyspieszania zmieńmy pas ruchu i dopiero potem zwiększajmy prędkość.

Łopata na wyposażeniu...
Tam, gdzie służby drogowe rzadko bądź wcale nie dojeżdżają, a ruch jest nieznaczny, może zdarzyć się, że będziemy przejeżdżać przez spore warstwy nieubitego śniegu. Pamiętajmy, że przejeżdżając przez takie tereny powinniśmy starać się utrzymywać samochód przez cały czas w ruchu. Dzięki lekkiej pomocy fizyki, jesteśmy w stanie przejechać nawet kilkanaście metrów po takiej nawierzchni. Należy trzymać się zasady polegającej na tym, że jadąc, w miarę możliwości utrzymujemy kierownicę na wprost, co efektywnie zmniejsza opór działania opon. Przyczyną porażki z zimową aurą są najczęściej przednie zderzaki w naszych samochodach. To właśnie ten element zawieszony bardzo nisko, działa niczym pług, odbierając siłę podczas jazdy samochodu.

Niestety, czasami jednak się zdarza, że ugrzęźliśmy. Śniegu było zbyt dużo i nie przejechaliśmy, bądź np. napadało go tyle przez noc i rankiem nie jesteśmy w stanie ruszyć. Czując, że samochód nie pojedzie dalej, na pewno nie powinniśmy dodawać energicznie gazu. Koła obracające się w miejscu ubijają warstwę śniegu, która tworzy lód. Warto wówczas spróbować manipulację biegiem wstecznym oraz "jedynką" z kierownicą ustawioną na wprost, która pozwoli na rozbujanie samochodu, który będzie w stanie wykaraskać się z sytuacji.

Gdy poprzednia operacja zakończy się porażką, czas sięgnąć po wyjście awaryjne w postaci łopaty do odgarniania śniegu lub saperki (warto zimą mieć ją na wyposażeniu). Na początek powinniśmy spróbować odgarnąć śnieg w promieniu kilku metrów, na planowanej drodze przejazdu. Następnym krokiem będzie usunięcie nadmiaru śniegu, który nazbierał się w naszych nadkolach, a także w okolicach opon. Pod koła, na które przekazywany jest napęd, powinniśmy nasypać trochę piasku lub włożyć jakiś element, który ułatwiłby złapanie przyczepności. Dla przykładu mogą to być dywaniki podłogowe, koc, gałązki, kawałki materiałów. Podczas ruszania przeważnie jedno koło napędowe kręci się w miejscu, a drugie stoi. W takim wypadku powinniśmy skupić się na tym pierwszym.

Jeżeli to też nie pomoże, warto spróbować jeszcze przepchnąć samochód o kilka metrów. Może z innego miejsca uda się wystartować. Ewentualnie poprośmy o sholowanie innych kierowców. Tylko tu uwaga, nie pojazd holujący stanie w takim miejscu, by sam nie miał problemów z ruszeniem.

...i łańcuchy
Jazda po śniegu wiąże się także z używaniem łańcuchów. Oczywiście nie dotyczy to zdecydowanej większości kierowców, jedynie tych, którzy poruszają się po górskich szlakach i to tych mniej uczęszczanych. Samo posiadanie łańcuchów śnieżnych to jeszcze mało. Warto mieć opanowaną sztukę ich zakładania. Nikt chyba nie ma zamiaru tracić zbyt dużo czasu na naukę, kiedy okaże się, że łańcuchy są niezbędne, a my nie potrafimy ich założyć. No i pamiętajmy, że o ile w Polsce używanie łańcuchów nie jest obowiązkowe, choć rozsądek czasami podpowiada coś zupełnie innego, to są takie kraje w Europie, gdzie bez łańcuchów nie będziemy mogli się poruszać.

I jeszcze ostatnia rzecz, która może zdarzyć się, gdy opady nie ustają, a w ich wyniku powstały kilkukilometrowe korki. Wprawdzie sieć stacji paliwowych jest w Europie dość gęsta, jednak nie poruszajmy się w zimowych warunkach "na rezerwie". Jeśli staniemy, a będzie mroźno i będziemy chcieli ogrzać sobie wnętrze, może nagle się okazać, iż braknie nam paliwa, by dotrzeć do stacji benzynowej.

Podobne wiadomości:

Obserwacja drogi - czy jej pilnujesz?

Obserwacja drogi - czy jej pilnujesz?

Bezpieczna jazda 2016-04-27

Jedziesz na ferie? Sprawdź samochód

Jedziesz na ferie? Sprawdź samochód

Aktualności 2016-02-02

Komentuj:

~zen 2010-01-21

ja nie zrezygnuję, jeżdzę do pracy 37 km, jeździ tam PKS ale z przystanku do pracy mam 5 kilosów. a poza tym albo byłbym 2 godziny za wcześnie albo 1,5 po fakcie.

~czy zima czy lato 2010-01-15

a ja mam 50 km do pracy i drugie z pracy, też mam dreptać na piechotkę, żeby mi sie mózg dotlenił???? :))), zaoszczędził na paliwie i nie musiał odśnieżać,że o szukaniu miejsca do parkowania nie wspomnę..:))))

~piekna ta zima 2010-01-14

i po raz kolejny dajesz wyraz Twojej ignorancji, jeśli z kimś prowadzisz rozmowe to słuchaj, a w tym przypadku czytaj uważnie co ten ktoś napisał. Czasami naprawdę warto przejść się na piechotkę, mózg się dotleni, będzie lepsza koncentracja niż siedzieć w swoim aucie i złościć się na innych kierowców, pieszych. Tylko uważaj, żeby Ci jaka żyłka nie pękła

~albercik 2010-01-14

zatkalo ruskie kakało!

~do piekna ta zima 2010-01-13

no tak, fakt, zapomnialem, ze sa tacy ktorrzy cale zycie jezdza na rocznym niewidocznym i skapia nawet 1,20 zl na bilecik :) fakt, lepiej jest drepcedesem szurac. te, w takim razie po co ci samochod? (o ile go w ogole posiadasz, bo przypuszczam ze nie)

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport