mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > KERS ponownie kością niezgody

KERS ponownie kością niezgody

KERS znów wystawia na próbę (obecnie panujące) pokojowe relacje między zespołami. W zasadzie system odzyskujący energię kinetyczną z hamowania dla zespołów klienckich nie powinien kosztować więcej niż 1 milion Euro na sezon. Mercedes skalkulował wszystkie koszty rozwoju i twierdzi, że taka suma to zdecydowanie za mało. W padoku może dojść znowu do poważnego rozłamu między teamami.

KERS ponownie kością niezgody
W tym roku w sprawie stosowania systemu KERS wszystkie zespoły zdecydowały jak jeden mąż. Każda z ekip zrezygnowała z hybrydowej technologii, mimo że regulamin Formuły 1 nie zabraniał wykorzystywania prądowego dopalacza. Jeśli chodzi o kolejne lata, to takiej zgodności już nie widać. Fakt faktem, że przedstawiciele zespołów wspólnie zdecydowali, że KERS wróci tylko wtedy, kiedy producenci tego systemu będą mogli zaoferować go klientom w cenie nie przekraczającej miliona Euro na sezon. Zaś koszty rozwojowe na każdego producenta nie mogą przekroczyć bariery pięciu milionów Euro.

Mimo to część zespołów uważa, że tak tanio opracować i sprzedać systemu KERS się nie da. Dla przykładu Mercedes, którego projekt systemu KERS uważany jest za jeden z lepszych patentów twierdzi, że każdy z jego klientów będzie musiał wysupłać dodatkowe sześć milionów Euro na zakup silnika z elektrycznym wspomagaczem. Dla McLarena taka suma jest jest jeszcze do przeskoczenia, dla Force India już raczej nie. Tym bardziej, że oba zespoły już płacą niemieckiej firmie po dziewięć milionów Euro za dostawę silników.

Mercedes twierdzi, że wzrost kosztów spowodowany jest spadkiem masy KERS. Łatwo zatem można wyliczyć, że odchudzanie systemu o jeden kilogram kosztuje... 1,2 mln Euro! Producent ze Stuttgartu za to będzie mógł zaoferować lżejszy o 4 kilogramy (z 25 do 21 kg) KERS. Również Ferrari zapowiada, że ich autorski system także będzie ważył znacznie poniżej 25 kilogramów.

Ferrari, podobnie jak Renault czy Williams ale w odróżnieniu od Mercedesa zamierza sprzedawać swój mechanizm po starej cenie - 1 mln Euro. Nie jest więc do końca jasne, dlaczego nagle Force India i McLaren będą musiały płacić dużo większe pieniądze. Zgodnie z tym co krąży nieoficjalnie w padoku F1, oznaczać to może dwie rzeczy. Albo Mercedes wydał zdecydowanie więcej niż dopuszczalne pięć 5 mln Euro na rozwój systemu KERS, albo dzięki naciąganiu klientów będzie chciał zakleić jakieś dziury w swoim budżecie. A może po prostu pozostałe zespoły mają świadomość, że KERS Mercedesa jest na tyle dobry, że w bezpośredniej konfrontacji kwota jaką wydali Niemcy na rozwój, znajdzie swoje uzasadnienie na torze? Być może Włosi, Francuzi i Brytyjczycy już teraz wiedzą, że przegrali wyścig z inżynierami Mercedesa i nie chcą dopuścić do dominacji "Srebrnych strzał" w 2011 roku?

Tak czy owak z jednej strony gra o KERS jest warta świeczki. Kto w 2011 roku chce wygrywać wyścigi, będzie musiał mieć na pokładzie ten system. Obstawiam w ciemno, że żaden z zespołów nie pogardziłby dodatkową mocą 80 koni mechanicznych. Nawet na samym starcie. Nawet jeśli z tą technologią waga minimalna bolidu wzrasta z 620 do 640 kilogramów, a rozdział masy między przodem i tyłem bolidu zaburza się do stosunku 46:54. Stosowanie KERS nie będzie już tak bolesne jak w premierowym sezonie tego urządzenia w 2009 roku.

Rola systemu KERS wzrasta jeszcze z jednego, często pomijanego powodu. Jeśli w 2011 roku będzie można stosować regulowane tylne skrzydła, wówczas przydatne one będą tylko i wyłącznie w określonym momencie walki na torze, przy odpowiedniej odległości za poprzedzającym pojazdem. O co dokładnie chodzi, wyjaśnia główny technik zespołu Williams, Sam Michael. "Jeśli auto jadące przed tobą ma KERS, a ty nie, wówczas nie będziesz w stanie dojechać na tyle blisko rywala, by całkowicie wypłaszczyć tylne skrzydło. To oznacza, że zalety tego rozwiązania będą niewykorzystane, a ty będziesz tracić podwójnie na długich prostych." Sam Michael z tych właśnie pobudek głośno apeluje na forum do pozostałych zespołów: "Żadnego systemu KERS i regulowanych tylnych skrzydeł".
Tematy w artykule: Formuła 1 KERS Formula 1

Podobne wiadomości:

Maria Teresa de Filippis - nie żyje pierwsza kobieta w F1

Maria Teresa de Filippis - nie żyje pierwsza...

Aktualności 2016-01-13

Audi mówi

Audi mówi "nie" Formule 1

Aktualności 2015-05-19

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport