mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Komornicki 8. w najdłuższym etapie Rajdu

Komornicki 8. w najdłuższym etapie Rajdu

Doskonały dzień miała polska załoga Komornicki-Marton, która ukończyła wczorajszy etap na 8. pozycji i wg. nieoficjalnych wyników awansowała na 13. miejsce w klasyfikacji generalnej Rajdu Dakar.

Komornicki 8. w najdłuższym etapie Rajdu

Na mecie morderczego 7. etapu  z  TAN-TAN do ATAR, który był  najdłuższym etapem rajdu Dakar 2004,  liczącym łącznie 1 055 km, w tym 701 km odcinka specjalnego, najlepszy w rywalizacji motocyklistów był Francuz Richard Sainct (KTM) , który pokonał dzisiejszą próbę z czasem 6 godz. 39 min. 33 sek. W kategorii samochodów zwycięzcą został ponownie Hiroshi Masuoka (Mitsubishi), z czasem 5 godz. 58 sek. 35 sek. Japończyk pozostaje też liderem klasyfikacji generalnej. Tuż za nim ze stratą zaledwie 5 minut na mecie zameldował się Francuz Stephan Peterhansel (mitsubishi).

Na trasie świetnie spisał się polski motocyklista Orlen Team Jacek Czachor, który na mecie etapu był 12.  i tym samym awansował na 10. pozycję w klasyfikacji generalnej. Czachor pokonał m.in. Fabrizio Meoniego, który po dzisiejszej próbie był 34. i dotychczasowego lidera Esteve Pujol (wszyscy KTM).

Duże problemy z pokonaniem wczorajszego odcinak miał debiutant Łukasz Kędzierski – Końcówkę os-u miałem słabą i duże problemy z pokonywaniem wydm, trochę błądziłem. Jestem mocno zmęczony, ale cieszę się że udało mi się pokonać etap. Nieważny jest wynik. Teraz wiem co znaczy "Dakar". Najważniejsze, ze będę walczył dalej – powiedział Łukasz Kędzierski.

Problemy na trasie mieli wczoraj wszyscy zawodnicy, klasyfikacje gwałtownie ulegały zmianom. Na mniej więcej 580. km trasy, jeden z faworytów imprezy Fabrizio Meoni (KTM) zatrzymał się z powodu poważnej awarii tylnej opony. Na trasie pomagał mu David Casteu (Cagiva), który pożyczył mu zapasową dętkę. Meoni miał wczoraj duże straty i spadł w „generalce”, aż na 18. miejsce.   Problemów nie uniknął również dotychczasowy lider klasyfikacji generalnej Isidre Esteve Pujol (KTM), który po poważnym upadku po pierwszym punkcie kontrolnym, zdecydował się dalej kontynuować jazdę.

 To był bardzo długi, maratoński  etap przejściowy między Maroko a Mauretanią. Zawodnicy wyruszyli nocą, by 345-kilmometrowym odcinkiem dojazdowym dotrzeć do granicy. Początek odcinka specjalnego odbył się już po stronie mauretańskiej. Początkowo trasa dojazdowa (licząca 345 km) prowadziła zwykłą drogą, ale ostatnie 180 km zawodnicy przejechali już po pustyni. Już sama trasa dojazdowa była bardzo trudna i męcząca. Zawodnicy potrzebowali na jej pokonanie ok. 7-9 godzin. Po drodze rajdowa karawana przekraczała granicę z Mauretanią, na której pierwsi uczestnicy mieli kolosalne problemy. Żądano od nich dodatkowych dokumentów i łapówek za przejazd. Na szczęście udało się uzyskać pomoc żołnierzy UN, którzy zostali na przejściu i pilnowali porządku.

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport