mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Kto się boi japońskich aut?

Kto się boi japońskich aut?

Ministrowie państw unijnych odpowiedzialni za handel zagraniczny zgodzili się na rozpoczęcie negocjacji z Japonią w sprawie porozumienia o wolnym handlu. Zaniepokojenie swoje wyraziła już branża motoryzacyjna, która boi się napływu tańszej konkurencji z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Kto się boi japońskich aut?
Na wprowadzeniu umowy o wolnym handlu pomiędzy Unią Europejską a Japonią skorzystać mają obie strony. Już dziś Japonia jest trzecim co do wielkości partnerem handlowym dla Unii Europejskiej, po USA oraz Chinach, z wymianą na poziomie 150 miliardów rocznie. Według szacunków, dzięki porozumieniu, wzrost europejskiego eksportu do Japonii może wzrosnąć nawet o jedną trzecią, co przełożyłoby się na wzrost unijnego PKB o 0,8 proc. Jednocześnie jeszcze ściślejsza współpraca z Japonią powinna przyczynić się do zwiększenia zatrudnienia, w samej Unii mogłoby powstać ponad 400 tys. nowych miejsc pracy.

W czym więc problem, skoro umowa o wolnym handlu ma przynieść tyle korzyści? Niebezpieczeństwo widzą przede wszystkim europejskie koncerny motoryzacyjne zrzeszone w Europejskim Stowarzyszeniu Producentów Samochodów (ACEA), do struktur którego wchodzą jednak także Toyota i Hyundai.

Według Stowarzyszenia porozumienie o wolnym handlu może mieć negatywny wpływ na europejski przemysł motoryzacyjny. - Niezależne badania wykazały, że takie porozumienie może przynieść korzyści tylko jednej stronie - skomentował decyzję o rozpoczęciu negocjacji Ivan Hodac, sekretarz generalny ACEA. - Mamy już podobne doświadczenia z umową o wolnym handlu z Koreą Południową, która obowiązuje od zeszłego roku.

Z opracowania firmy Deloitte wynika, że eksport europejskich samochodów do Japonii może zwiększyć się symbolicznie, zaledwie o 7.800 do 2020 roku. W tym samym czasie liczba japońskich aut na europejskim rynku mogłaby zwiększyć się aż o 443 tys. Konsekwencją takiego stanu rzeczy mogą być redukcje zatrudnienia w sektorze motoryzacyjnym w krajach europejskich, które mogą wynieść od 35 do nawet 73 tys. miejsc pracy.

Obecnie, na pozór, to europejski rynek samochodowy jest bardziej chroniony niż japoński. Auta z Japonii są obłożone 10-proc. cłem, a ciężarowe 22-proc., podczas gdy eksport w drugą stronę nie wiąże się z żadnymi opłatami celnymi. Jednak producenci europejscy skarżą się na szereg innych barier, z którymi spotykają się, jeśli chcą wejść na szerszą skalę na rynek japoński. Najlepszym przykładem jest tu segment tzw. kei cars, czyli różnego rodzaju małych pojazdów - od typowo osobowych, po dostawcze, półciężarowe, a nawet sportowe, które obejmują ok. 35 proc. japońskiego rynku. Korzystają one z różnego rodzaju ulg podatkowych, które niedostępne są dla większości europejskich małych aut, gdyż te nie spełniają wymaganych kryteriów (maksymalnie 3.400 mm długości, silnik o pojemności do 660 cm3 i mocy do 64 KM). Pokrzywdzeni mogą czuć się głównie Fiat oraz francuskie marki, które są liderami w europejskim segmencie małych aut.

Dlatego też to właśnie Francja i Włochy najbardziej sprzeciwiały się rozpoczęciu negocjacji i zgodziły się dopiero po otrzymaniu gwarancji o ochronie ich producentów przed wzmożoną konkurencją ze strony japońskich koncernów. Również ACEA zapowiedziała, że będzie się przyglądać kolejnym etapom negocjacji, głównie pod kątem dwóch punktów. Czy modele, które uzyskały homologację na rynku europejskim będą akceptowane w Japonii bez konieczności żadnych dodatkowych modyfikacji. Drugą istotną kwestią ma być możliwość rywalizowania na równych warunkach małych aut z Europy z japońskimi pojazdami z segmentu kei cars.

Negocjacje w sprawie porozumienia o wolnym handlu najprawdopodobniej rozpoczną się w pierwszym półroczu przyszłego roku i mogą potrwać nawet do pięciu lat.

Podobne wiadomości:

Kolejne 1000 km dróg - nowe umowy GDDKiA

Kolejne 1000 km dróg - nowe umowy GDDKiA

Polskie drogi 2016-02-23

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wystąpiła do Unii Europejskiej o dotację na budowę nowego systemu zarządzania ruchem drogowym. Wygląda też na to, że w najbliższych latach Polska zamieni się w wielki plac budowy, ponieważ do 2019 roku ma powstać 1000 km nowych dróg.

Sprzedaż nowych aut w Europie - kryzysu nie widać

Sprzedaż nowych aut w Europie - kryzysu nie...

Aktualności 2015-07-20

Komentuj:

~do mazak 2012-12-08

obniżek na pewno nie bedzie co najwyżej większy zarobek dla koncernów z Japonii.

~RT 2012-12-08

boją się włosi i francuzi bo to ich motoryzacja leży dzisiaj na dnie. Angole czy Niemcy mają za to wysokie żądania co do otwarcia rynku japońskiego na ich samochody.

~mazak 2012-12-06

ciekawe czy to będzie oznaczać jakąś znacząca obniżke ceny tych aut, pewno tego się boją francuzi i włosi że też by musieli obnizyć ceny swoich wozideł

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport