mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Made in Poland

Made in Poland

Od dłuższego czasu w Polsce nie mamy własnego przemysłu motoryzacyjnego, zajmującego się produkcją aut z metką "made in Poland". Szanse na zmianę tego stanu rzeczy są nikłe. Niby jest iskierka nadziei w postaci produkcji niszowych aut, ale czy nie zgaśnie?

Made in Poland
W momencie gdy po halach Fabryki Samochodów Osobowych hula wiatr, a polskie społeczeństwo zasypywane jest kolejnymi replikami Syreny Sport, warto zastanowić się, czy my, jako naród, mamy jeszcze szansę na chwalenie się przed resztą mieszkańców planety własną marką motoryzacyjną. Tak naprawdę szanse na to są niewielkie, ale nie jest to niemożliwe.

O tym, że z grobu powstanie marka FSO, która miałaby stworzyć współczesną wersję Poloneza, czy też Warszawy, możemy pomarzyć. Wszystko dlatego, że żaden z koncernów nie zainwestuje kolosalnych kwot po to, by wskrzesić Łazarza, który w grobie leży już kilkanaście dobrych miesięcy. Gdzieś jeszcze na świecie czai się kryzys. Ktoś zauważy oczywiście, że przecież Renault przywróciło Dacię i stwierdzi, że jednak można. Zgodzę się, ale francuski koncern wskrzesił nazwę, by tworzyć tańsze modele, które nie nadszarpną wizerunkowo aut Renault. Jeśli coś wydarzy się na Żeraniu, to będzie to inwestycja w samą fabrykę, gdzie któryś z producentów będzie montował samochody ze swojej gamy modelowej. Pojawiały się ostatnio informacje, że w halach na Żeraniu miałyby być montowane Nissany lub nawet Infiniti, ale jak na razie w tej kwestii cisza. Może zatem warto skierować swój wzrok i serca, nie ku wielkoseryjnym producentom aut, a w stronę produkcji limitowanej?

Jeśli mowa o produkcji aut, nazwijmy to niszowych, to przychodzi mi na myśl Arrinera Automotive, o której jest ostatnio znów głośno. Najpierw polska firma przedstawiła fabrykę, która będzie produkować Arrinerę, a po kilku dniach udostępniła nowe szkice, przedstawiające wersję produkcyjną auta. W najbliższym czasie mają się pojawić pierwsze komputerowe wizualizacje auta. Osobiście patrzę z dystansem na ten produkt. Powinienem cieszyć się, że oto rodzi się pierwszy polski samochód supersportowy, który będzie namaszczony przez Lee Nobla, jednego z najznakomitszych inżynierów. W końcu to on jest ojcem superauta Noble M600. Moje sceptyczne nastawienie nie wynika z  opinii dziennikarzy, którzy ten model nazwali oszustwem, a na dowód przeprowadzili śledztwo i wytknęli producentowi aspekty konstrukcyjne pokazanego prototypu, którymi rzekomo oszukuje wszystkich dookoła.


Problem Arrinery leży gdzie indziej. Z boku sytuacja prezentuje się następująco. Zebrała się grupa ludzi z pewnym budżetem, która korzystając ze znanego nazwiska chce wejść do segmentu, w którym rywalizują legendy. Tak o, po prostu. Wśród elity nie wystarczy jednak tylko dobrze się zaprezentować. Jeśli chcesz zasłużyć na szacunek, nie możesz wejść na imprezę jedynie elegancko ubrany mówiąc, że znasz zasady savoir-vivre. W tym segmencie trzeba się wyróżniać i pokazać produkt uzupełniający segment o kolejne świetne auto. Arinerra na pewno nie zjedna sobie przez wprowadzenie na rynek auta, którego stylistyka od razu kojarzy się z autami Lamborghini. Projekt powinien wyróżniać się pośród tego, co do tej pory zostało pokazane.
Pagani zonda Tricolore
Oczywiście nie jest to nieosiągalne. Najlepiej świadczą o tym dwaj producenci - Pagani i Koenigsegg. Różnice między tymi dwoma konstruktorami a naszym polskim produktem są znaczące. Włoską firmę Pagani założył człowiek o imieniu Horacio, który doświadczenie zdobywał latami pracując dla Lamborghini. Doświadczenie i ciekawy projekt, inny niż to co pojawiło się do tej pory, sprawiły, że Pagani Zonda odniosła sukces. Z kolei Christian von Koenigsegg marzył od dziecka by stworzyć własne superauto. Realizację swoich snów rozpoczął w wieku 21 lat i tak narodziła się firma, o której nikt nie waży się powiedzieć źle, nawet konkurencja. Modele CCX czy Agera już teraz stały się legendarnymi autami, które wywróciły segment superaut do góry nogami. Problem Arinerry to i brak doświadczenia i brak oryginalnej wizji.

Pojawia się jednak iskra nadziei w całej motoryzacyjnej polskości. W zasadzie należałoby powiedzieć, że płonie ognisko z dala od wszystkich potężnych koncernów i mediów goniących za nową sensacją, poruszającą się na czterech kołach. Ta nadzieje to firma Leopard Automobile, która została założona przez Zdzisława Szwaja. Człowiek ten stworzył auto, które wydawać by się mogło nie ma szans na osiągnięcie sukcesu, czyli coś co można nazwać retro roadsterem. Projekt jest bardzo ciekawy, a niepotwierdzone informacje mówią, że swoje egzemplarze Leoparda ma jeden z szejków arabskich, znany gwiazdor Hollywood oraz członek, szwedzkiej rodziny królewskiej. To właśnie polski Leopard łączy w sobie zarówno wizję jaki i doświadczenie konstrukcyjne. Na stronie Leopard Automobile możemy dowiedzieć się, że firma w przyszłości planuje stworzyć model coupe. Oby nic nie stanęło na przeszkodzie w opracowaniu tego auta.

Nasza przyszłość jako Polaków posiadających własną markę motoryzacyjną nie rysuje się w kolorowych barwach. Wszystko również, przez to, że nikt z rządzących nie poczuwa się do choćby podjęcia debaty w tej sprawie. Nadzieją jest produkcja niszowa, w której jesteśmy godnie reprezentowani przez auto Zdzisława Szwaja. Drugim naszym reprezentantem chce być Arrinera Automotive i pewnie będzie swego rodzaju wizytówką, jeśli dojdzie do seryjnej produkcji pierwszego polskiego superauta. Nam pozostaje jedynie gdybać, co by było, gdyby losy FSO potoczyły się inaczej.

 


Podobne wiadomości:

Twórca Golfa i Poloneza na emeryturze - galeria dzieł Giorgetto Giugiaro

Twórca Golfa i Poloneza na emeryturze -...

Aktualności 2015-07-06

Czy Syrenka powróci na polskie drogi?

Czy Syrenka powróci na polskie drogi?

Aktualności 2015-05-20

Komentuj:

~Samochód dla Kowalskiego 2012-08-04

Moim zdaniem nie ma co oglądać się na wielkie koncerny. One co najwyżej "zainwestują" w kolejną montownie oraz nisko płatne miejsca pracy bez wymaganych kwalifikacji. Jeśli chcemy mieć własne samochody (a czemu Polska nie maiła by mieć własnej marki) to tylko polski kapitał. Wtedy jest też szansa na rozwój własnej technologii.

~A może Romet? 2012-07-27

Bądź co bądź jest to polska marka z własnym logo. Gdyby np. wypalił projekt 4E, być może poszliby za ciosem i pojawiłyby się nowe modele. Arrinera i Leopard to jednak projekty niszowe a Polska to nie Szwajcaria czy Katar. U nas jest głód zwykłego, solidnego auta za rozsądną cenę. Arrinera czy Leopard to góra kilkadziesiąt sztuk rocznie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport