mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Nie możesz tego przegapić - 24h Le Mans

Nie możesz tego przegapić - 24h Le Mans

W przeciągu roku na naszym globie odbywa się tysiące mniej lub bardziej prestiżowych wyścigów. Jednak nikt nie powinien podważyć tego, że impreza odbywająca się we Francji w najbliższy weekend góruje nad każdą inną. Mowa oczywiście o wyścigu 24h Le Mans.

Nie możesz tego przegapić - 24h Le Mans
Do sygnału startu na torze Circuit de la Sarthe pozostało mniej niż cztery dni. W tym roku 24h wyścig Le Mans odbywa się po raz 90. To świetna okazji by prześledzić historię zmagań w tym długodystansowym klasyku, który przyciąga tysiące kibiców każdego roku i który oddziela zwykłych kierowców od tytanów sportów motorowych.

Początki
Po raz pierwszy kierowcy rywalizowali w okolicach francuskiej miejscowości Le Mans na torze Circuit de la Sarthe 26 maja 1963 roku. Rok później  pierwszą wygraną na swoim koncie zapisuje brytyjski Bentley, który do roku 1930 może pochwalić się 5 wygranymi na francuskiej ziemi. Początki to starty indywidualne dopiero w zasadzie lata 30-te sprawiają, że rozpoczyna się rywalizacja zespołów. Wyścig od samego początku Automobile Club de l'Ouest.

Tor
Wyścig od samego początku rozgrywany jest na torze Circuit de la Sarthe, gdzie część trasy przebiega po drogach publicznych. Przez 90 lat organizatorzy modyfikowali nitkę toru, którego długość obecnie wynosi 13.629 km. Tras uległa również modyfikacji i przestała biegnąć przez miasto w momencie, gdy zaczęto zwracać większą uwagę na bezpieczeństwo kibiców. Najdłuższa prosta o nazwie Mulsanne ma długość 6 km. Jednak w 1990 roku na prostej dołożono dwie szykany tak, aby ograniczyć prędkość startujących bolidów, które bez problemu osiągały 400 km/h. W 1988 roku Roger Dorchy za kierownicą prototypu grupy C WM P87 osiąga rekordową prędkość 405 km/h. Auto napędzane było silnikiem V6 konstrukcji Peugeota o pojemności 2.8 litra.


Największa tragedia w historii
Oprócz tej interesującej, fenomenalnej i pociągającej historii 24h Le Mans ma również kilka tragiczny rozdział. Ten najbardziej tragiczny rozegrał się  w 1955 roku. Wtedy to doszło do wydarzenia, które sprawiło, że Mercedes na 30 lat wycofał się z motorsportu. 11 lipca. Koniec 35 okrążenia. Na tym etapie wyścigu prowadził Mike Hawthron, który nagle zjechał na dotakowanie. Jadący za nim Lance Macklin w Austinie-Healey'u wyminął go wjeżdżając na środkową część toru. Niestety nie zauważył, że za nim bardzo szybko jadą Pierre Levegh oraz Juan Manuel Fangio, obaj w Mercedesach. Levegh nie był w stanie uniknąć zderzenia. Tył Austina-Healey'a zadziałał jak katapulta i rozbity Mercedes 300 SLR wyleciał w trybuny. Płonące części i sam samochód zabiły 83 widzów i raniły 120 osób. W historii motorsportu nie znajdziemy tragiczniejszego wypadku.

Legendy Le Mans
Podczas 90-letniej historii wyścigu na Circuit de la Sarthe na starcie pojawiło się wielu znakomitych kierowców, którzy zapisali się złotymi literami na kartach historii wyścigu. Tazio Nuvolari, Phil Hill, Lorenzo Bandini, Bruce McLaren, Jacky Ickx czy Carroll Shelby to tylko kilka znakomitych nazwisk, które widnieją na liście zwycięzców. Kogo można nazwać największym z nich? Tę kwestię myślę, że warto zostawić otwartą, gdyż dyskusja może trwać dniami, jeśli nie tygodniami. Na wielkie uznanie zasługuje na pewno Graham Hill, który jako jedyny kierowca w historii motor sportu zdobył "Potrójną Koronę". Brytyjczyk wygrał w 1972 roku wyścig 24h Le Mans, zwyciężył w 1966 w legendarnym amerykańskim Indianapolis 500 oraz wielokrotnie wygrywał w GP Monako. Z drugiej strony czy można powiedzieć o Tomie Kristensenie, że jest gorszy bo w "naszych czasach" wygrał 8 razy na Circuit de la Sarthe?

Żaden z producentów, a tym bardziej tych którzy mówią o sobie, że produkują auta sportowe nie powinien mówić o sporcie bez wygranej w Le Mans. Do legendarnych rywalizacji przeszły zmagania Forda z Ferrari. Na torze Circuit de la Sarthe najwięcej wygranych jako producent zanotowało Porsche (16), które swoje pierwsze zwycięstwo zdobyło w 1970 roku, a ostatni jak dotąd w 1998. Do historii przeszedł również sukces Mazdy, która jak na razie jako jedyny producent z Japonii wygrała w Le Mans. Ten sukces przyszedł wraz z rokiem 1991 i prototypowym samochodem Mazda 787B. Wiek XXI na Circuit de la Sarthe to dominacja Audi, które jak dotąd  raz oddało wygraną Peugeotowi (rok 2009). O zwycięstwie Bentley’a w 2003 roku nie ma co dyskutować, gdyż wielu uważa, że Speer 8 to tak naprawdę bolid przygotowany przez Audi przebrany za konstrukcję z Brewe.


Tegoroczna edycja 24h Le Mans rozpocznie się w sobotę 22 czerwca, a metę kierowcy osiągną dnia następnego o godzinie 15.00. W testach, które odbyły się w zeszłym tygodniu bez większych niespodzianek najszybsze okazało się hybrydowe Audi e-tron. Niemcy nie mogą jednak aż tak być pewni zwycięstwa, gdyż Toyota po zeszłorocznej porażce będzie jeszcze bardziej zmotywowana do walki. Panowie z Japonii: jeśli nie teraz to kiedy? W przyszłym roku do startów na Le Mans powraca Porsche. Czy warto oglądać i śledzić weekendowe zmagania? Jeśli nadal sądzić ze nie, to sięgnijcie po film "Le Mans" ze Stevem McQueenem, a zmienić zdanie. Po prostu jest świetny.

Podobne wiadomości:

Nissan przyznaje się do błędu

Nissan przyznaje się do błędu

Aktualności 2015-07-21

Zobacz przejazd toru Le Mans w 360 stopniach

Zobacz przejazd toru Le Mans w 360 stopniach

Aktualności 2015-06-16

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport