mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Ostatni miesiąc Volkswagena Eosa

Ostatni miesiąc Volkswagena Eosa

Dziewięć lat produkcji jednego modelu to wyjątkowo dużo. Volkswagen Eos, mimo niesprzyjających okoliczności wytrwał długo, ale zmierzch jego kariery jest bliski.

Ostatni miesiąc Volkswagena Eosa
Volkswagen już tylko do końca marca przyjmuje zamówienia na jedyny kabriolet z metalowym dachem w swojej ofercie. Klienci, którzy w te wakacje chcą poczuć wiatr we włosach i ufają technice Golfa 5. generacji powinni się więc pośpieszyć. Plany niemieckiej marki na najbliższe lata nie przewidują następcy dla Eosa - popyt na auta z otwieranym, metalowym dachem w Europie jest marginalny i nawet mając gotową technikę nowego Golfa Cabrio nie opłaca się konstruować na jego bazie podobnego auta.
Eos (nazwa pochodzi od greckiej bogini świtu) zawitał do salonów Volkswagena w 2006 roku, na fali popularności tzw. coupe-kabrioletów, czyli aut z metalowym, elektrycznie składanym dachem. Około 230 000 klientów zakupiło ten model przez 9 lat produkcji. Od tamtej pory jednak większość producentów wycofała się z tej umierającej niszy rynkowej (20% spadku sprzedaży wg Jado Dynamics) lub zamieniła drogą i ciężką konstrukcję na tradycyjny, materiałowy dach. W stajni Volkswagena rezultatem takiego postępu jest Golf Cabriolet, którego ceny startują od 89 890zł.

Podobne wiadomości:

Porsche, Lamborghini i Bentleye będą elektryczne

Porsche, Lamborghini i Bentleye będą...

Aktualności 2017-09-12

Volkswagen T-Roc - nowy crossover w rodzinie

Volkswagen T-Roc - nowy crossover w rodzinie

Aktualności 2017-08-29

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Znamy ceny nowego Lexusa LS
Znamy ceny nowego Lexusa LS
Kilka tygodni temu poznaliśmy kolejną generację topowego Lexusa LS, a tymczasem samochód wchodzi do polskich salonów - polski importer ujawnił cenniki. Czy japońska limuzyna powinna się obawiać niemieckiej konkurencji?
Sky is the limit – Nowa Mazda CX-5 nie zna granic Sky is the limit – Nowa Mazda CX-5 nie zna granic