mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Oszczędzanie jest drogie

Oszczędzanie jest drogie

Kto chce skorzystać z nowych technologii oszczędności musi najpierw za nie więcej zapłacić. Przynajmniej jeśli chodzi o zakup ekonomicznych wersji samochodów. Wielu producentów za swoje oszczędne modele dolicza sobie sowitą nadpłatę.

Oszczędzanie jest drogie
Za swoje nowatorskie rozwiązania mające w codziennej eksploatacji pojazdu przełożyć się na niższe wyniki spalania i mniejszą emisję szkodliwych związków każą sobie sowicie płacić szczególnie marki niemieckie. O ile klienci nie są zazwyczaj oczarowani ogólną jakością takich rozwiązań, o tyle takim markom jak Volkswagen, Mercedes czy europejski Ford zależy na dobrym wizerunku PR względem japońskich producentów, którzy od kilku lat sukcesywnie wdrażają na globalny rynek technologię hybrydową, będącą połączeniem silnika spalinowego i elektrycznego.

Dla przeciętnego Kowalskiego każde rozwiązanie, czy jest to "Bluemotion" od VW, "Econetic" od Forda lub też "Blue Efficiency" od Mercedesa niewiele się zmienia. Za każde z nich przy zakupie pojazdu trzeba dopłacić. Dla przykładu za "oszczędnego Diesla" w zależności od producenta i oferowanego przez niego modelu trzeba zapłacić średnio od 600 do blisko 4 000 PLN więcej niż za ten sam samochód z konwencjonalną jednostką napędową typu Diesel. Różnica w wynikach spalania jest natomiast niewielka - na oszczędnej jednostce można zaoszczędzić od 0,2 do 0,8 l. paliwa. Aby więc inwestycja w taki samochód była opłacalna i zwróciła tą nadpłatę, potencjalny kupiec musi najpierw przejechać w najlepszym wypadku ok. 30 000 kilometrów.

Na tym jednak nie kończą się minusy potencjalnie "oszczędnych" aut. Niektóre z nich, aby okazały się takie, jak mówią o nich reklamowe foldery, muszą posiadać bogate pakiety aerodynamiczne. Często mają obniżone zawieszenie, szersze i niżej zamontowane zderzaki, które podczas eksploatacji przez drobną nieuwagę można po prostu wyrwać zjeżdżając np. z chodnika lub wyjeżdżając z podziemnego parkingu. Druga sprawa to skrzynia biegów. Aby wykorzystać ich potencjał kierowca musi korzystać ze zmian przełożeń w określony sposób, nie nadwyrężając poszczególnych biegów. To zmusza właściciela takiego pojazdu do częstego "mielenia" drążkiem zmiany biegów i wykazania się niemałą cierpliwością przy przyspieszaniu.

Jednak nie wszystkie proponowane rozwiązania są skazane na krytykę. Na wskroś niemieckim markom udowodniło to BMW. Monachijczycy póki co, są mocno zaangażowani w technologię wodorową, jednak na dzień dzisiejszy do wielu swoich modeli oferują "oszędnościowy pakiet" - Efficient Dynamics, składający się między innymi z automatycznego systemu Start-Stop i systemu odzyskiwania energii podczas hamowania.

Jest on często oferowany w modelach BMW (przynajmniej na zachodzie Europy) jako wyposażenie seryjne, bez konieczności dopłaty. BMW nie jest jedyną firmą wykorzystującą tą technologię. Z podobnych rozwiązań skorzystało już MINI i francuski koncern PSA Peugeot Citroen. Co istotne z punktu widzenia kierowcy, technika ta pozwala nie tylko zaoszczędzić pieniądze przy zakupie, ograniczyć spalanie ale także nie zabiera mu przyjemności z jazdy.
Tematy w artykule: Touran EcoFuel Bluemotion hybryda

Podobne wiadomości:

Ferrari stawia na hybrydy

Ferrari stawia na hybrydy

Samochody luksusowe 2016-11-08

Hybrydy coraz popularniejsze w Polsce

Hybrydy coraz popularniejsze w Polsce

Aktualności 2016-04-21

Komentuj:

~Dariusz80 2008-03-18

niestety biedny zazwsyczaj nie oszczędza, to przywilej dla bogaczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport