mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Prezydent też człowiek

Prezydent też człowiek

Boris Johnson, burmistrz Londynu, który sławny jest ze swojej chęci wyplenienia z miasta jak największej ilości wszystkiego, co emituje jakiekolwiek ilości CO2 do atmosfery, wpadł właśnie na bardzo ciekawy pomysł.

Prezydent też człowiek
Trzeba było mieszkać w jaskini w Pakistanie, żeby nie wiedzieć, że w zeszłym tygodniu prezydent USA Barack Obama przybył z kilkudniową wizytą do Europy, w tym także do Polski. Najciekawszym punktem całej wycieczki, którą wszyscy na długo zapamiętają, był feralny wyjazd kawalkady aut Obamy z amerykańskiej ambasady w Irlandii, kiedy to jedna z Bestii (tak potocznie określa się dwie ośmiotonowe limuzyny prezydenckie USA) wręcz zawisła z hukiem na rampie, wysuwanej ochronnie z ziemi.

Ale do rzeczy. Otóż wspomniany Boris Johnson stwierdził, że przecież jako że miasto nakłada wysoką dzienną opłatę za wjazd do określonej centralnej strefy Londynu na każdy samochód, którego emisja CO2 do atmosfery przekracza poziom 100 g/km, to nawet dyplomatyczna kawalkada prezydenta USA nie powinna być z tego obowiązku zwolniona. Burmistrz postanowił zatem nałożyć opłątę w wysokości 10 funtów na każdy samochód prezydenckiej świty, który swawolnie i darmowo jeździł sobie po jego mieście. Londyńska administracja zdążyła już poinformować o tym fakcie amerykańską ambasadę.

Rzecznik prasowa ambasady szybko odpowiedziała na tę "prośbę": - Niczego nie zapłacimy. Nasza decyzja opiera się na założeniach Konwencji Wiedeńskiej z 1960 roku, która między innymi mówi, że tego rodzaju opłaty i podatki nie mogą być pobierane od uczestników misji dyplomatycznych. Takie zdanie mają wszystkie inne państwa, które kiedykolwiek były z taką wizytą w Londynie. Należy tym samym nadmienić, że Ambasada Stanów Zjednoczonych w Londynie jak najbardziej przestrzega prawa brytyjskiego, tj. płaci m.in. mandaty za łamanie zasad ruchu drogowego.

Ambasada amerykańska jest teoretycznie winna Londynowi 5.3 miliona funtów za same opłaty za poruszanie się po mieście. Burmistrz Boris Johnson komentował tę kwestię na uroczystym obiedzie z Barackiem Obamą w Pałacu Buckingham: - Nasze drogi nie zostały zamknięte podczas przejazdu kawalkady, zatem będzie ona musiała zapłacić wszystkie zaległe opłaty. Bestia zapłaci i jestem z tego powodu dumny. Papież nie musiał płacić za swojego Popemobile'a, ponieważ zamknęliśmy wszystkie ulice dookoła jego przejazdu, a teraz sytuacja była inna.

Rzecznik prasowa Urzędu Transportowego Londynu, który odpowiedzialny jest za ściąganie opłat za wjazd do centrum miasta, tak oto wszystko komentuje: - Prezydencka kawalkada jest najzwyczajniej w świecie także obłożona obowiązkiem uiszczenia opłaty. Jakikolwiek pojazd, nieważne gdzie jest zarejestrowany i jaką pełni funkcję, który podpada pod zasady płatności i jeździ po centrum w godzinach, w których opłata obowiązuje, podlega jej bezapelacyjnie.

Ambasada USA w Londynie, podobnie jak ambasady innych państw, nie mają zamiaru płacić tego typu podatków, powołując się na zasady dyplomatyczne. Szacuje się, że łącznie wszystkie ambasady w Londynie są winne miastu około 51 milionów funtów za same opłaty drogowe.
Tematy w artykule: USA Barack Obama Londyn oplaty drogowe

Podobne wiadomości:

Cadillac One -

Cadillac One - "Bestia" w Warszawie

Aktualności 2016-07-08

Głośne superauta znikną z centrum Londynu

Głośne superauta znikną z centrum Londynu

Samochody luksusowe 2015-07-29

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport