mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Remarketing - czyli drugie życie czterech kółek

Remarketing - czyli drugie życie czterech kółek

10.000 samochodów na jednym placu - amerykański kocioł motoryzacyjny w całej swej okazałości. Lub inaczej – największy salon używanych samochodów wszelkiego pochodzenia.

Remarketing - czyli drugie życie czterech kółek

Zimny poranek pierwszego dnia grudnia. Na największej aukcji motoryzacyjnej w USA, setki przedstawicieli dealerów samochodów spieszy z parkingu w kierunku długiego i niskiego hangaru. Na kilkunastu z trzydziestu zlokalizowanych wewnątrz liniach, tuż przed dziewiątą rano rozpoczynają się aukcje. Przedmiotem walki cenowej będzie dziś około 4.500 drogich samochodów. Począwszy od amerykańskich klasyków i modeli kolekcjonerskich, przez luksusowe limuzyny, w tym te wysoko cenione europejskich producentów, przeróżnej wielkości SUV-y, aż po auta sportowe włącznie z rzadkimi bolidami dopuszczonymi do ruchu drogowego.

Zlokalizowana w Manheim w stanie Pensylwania, Manheim Auto Auction jest największą i najstarszą aukcją motoryzacyjną na świecie. Założona w 1945 roku przez czterech przedsiębiorców, od zawsze świadczy tą samą usługę: w profesjonalny sposób organizuje rynek wtórnego obrotu samochodami – nie będąc właścicielem żadnego z nich. Od pierwszej aukcji, podczas której z zarejestrowanych za pięć dolarów trzech samochodów udało się sprzedać jedynie jeden, aż po dziś dzień, kiedy liczba aut dochodzi do 10.000, a skuteczność sprzedaży oscyluje między 50 a 60%, zawsze utrzymywane są dwie zasady. Po pierwsze, każde auto jest używane – co w praktyce oznacza także, że na linię trafiają już modele najnowszego sportowego roadstera, Pontiaca Solstice lub nowego BMW serii 3 z napędem na cztery koła na 2006 rok. Po drugie: „osobom poniżej 16 roku życia i klientom indywidualnym wstęp wzbroniony”.

Obydwie zasady stanowią o charakterze tego rynku, a trzeba przyznać, że w USA jest to biznes nie do przeoczenia. Zarówno producenci, jak i dealerzy oraz klienci bardzo na serio podejmują temat używanych samochodów. Jak może być inaczej, skoro w kraju liczącym przeszło 290 mln ludzi w zeszłym roku po drogach poruszało się około 213 milionów samochodów. Tylko do końca tego roku na drogi trafi kolejne 17 milionów nowych pojazdów i zakładając utrzymanie tego tempa, zmiana całej floty zajmie 50 stanom ponad 13 lat. A w tym czasie jednak rosnąca liczba samochodów nie będzie przecież trwała w rękach tylko jednego właściciela. Ten proces stanowi źródło poważnych strumieni dochodów.

Wyniki całej branży remarketingu w USA charakteryzują się wielkościami typu XXL w relacji do innych krajów. Ogólna sprzedaż aut używanych w zeszłym roku wyniosła 42,5 miliona aut, co pomimo 3%, przewidywanego przez branżę spadku, stanowi pokaźny tort do podziału dla graczy. Zakłada się, że podobna 20-procentowa rotacja „używek” tylko w tym roku wygeneruje dochody ponad 400 milionów dolarów. Przy takich wartościach „las staje się bardzo gęsty”, a jednak Manheim Auctions znajduje sposoby na dalszy rozwój.

Do globalnego lidera rynku remarketingowego należy 46 aukcji w USA, dwie w Kanadzie, po kilkanaście w Europie, Australii i Nowej Zelandii oraz rozwijające się oddziały w Azji i Południowej Afryce. Łącznie 115 aukcji. W tym gąszczu największy potencjał rozwoju mają Chiny, z przewidywanym wzrostem rynku z 2,5 obecnie do 7,7 miliona sztuk w 2010 roku. Drugim stabilnie rozwijającym się kanałem jest internet, który pozwala na dosłowne łamanie barier przestrzennych.

Po co jednak te wszystkie liczby? Przecież rodzimemu rynkowi wtórnemu blisko do tego w USA, jak Stanom na – osiągnięty jednak – księżyc. I to właśnie oznacza, że możemy się czegoś nauczyć. W Polsce rynek wtórnego obrotu samochodami jest postrzegany, pomimo jego ważności dla wszystkich stron, nieco po macoszemu. Pojawiają się oczywiście podobne firmy remarketingowe z własnymi komisami i źródłami towaru oraz wspierane przez banki sieci salonów, ale dopiero inwestycje wyspecjalizowanych pośredników wprowadzających na drogę drugiej młodości samochody flotowe i te pochodzące z instytucji finansujących zakup nowych pojazdów, sprawią, że również klienci nabiorą większego zaufania do aut z pewniejszego źródła.

Tu jednak drugą, ale nie ostatnią barierę stanowić może nasza mentalność. „Może bokiem będzie taniej”. „Może uda się obejść jakoś zakaz wstępu klientów na podobne aukcje wyłącznie dla dilerów”. Notabene, w praktyce dzieje się tak także w USA, gdzie zakup przez znajomego dilera po niższej cenie na aukcji nie jest niespotykany. Tam jednak nie ma fali samochodów zza zachodniej granicy, a rynek zaakceptował pośredników, właśnie ze względu na połączenie potwierdzonej jakości i satysfakcjonującej liczby aut. I to właśnie z ekonomicznego punktu widzenia jest potrzebne wszystkim stronom – dostawcom, organizatorom i kupującym.

Na zakończenie dnia aukcyjnego tysiące kupionych przez dealerów aut rozjeżdża się w różne strony lub czeka na placach na transport ciężarowy. Część z kupujących i sprzedających wróci tu jutro, kiedy podczas regularnej, piątkowej aukcji na wszystkich liniach wystawionych zostanie około 10.000 aut. I wszystkie prędzej czy później zmienią właściciela. Wszystkie w 45 podobnych miejscach w USA i wielu innych na świecie.

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport