mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Samochód w ogniu

Samochód w ogniu

W przeciwieństwie do scen z filmów akcji, auta w rzeczywistości wybuchają bardzo rzadko. Jednak podczas pożaru samochodu zarówno kierowca, jak i pasażerowie muszą zachować chłodny umysł.

Samochód w ogniu
Pożar samochodu może nastąpić z różnych przyczyn. Do większości takich zdarzeń dochodzi podczas wypadków drogowych. Płomienie najczęściej wówczas wywołują spięcia w akumulatorze i instalacji elektrycznej. Stąd w większości nowoczesnych samochodów montowane są specjalne wyłączniki, które w trakcie zderzenia automatycznie rozłączają baterię z elektroniką pokładową. Kolejne przypadki powstania pożaru związane są na przykład z przegrzaniem układu hamulcowego (np. podczas długich zjazdów w terenach górskich). Podobne skutki, ze względu na duże opory tarcia, może wywołać zbyt niskie ciśnienie w oponach. Tak samo jak nieprofesjonalna naprawa zbiornika paliwa.

Niezależnie od przyczyny wywołania pożaru, najważniejsze jest zachowanie przez podróżujących podstawowych zasad bezpieczeństwa. Wielokrotnie symulowane testy pokazały, że zanim płomienie spod komory silnika dotrą do wnętrza samochodu, potrzeba kilku minut. Czas ten w zupełności wystarczy, by dramatycznie nie zatrzymywać się na środku drogi, a włączyć jeszcze w trakcie jazdy światła awaryjne, zjechać na pobocze drogi, wyłączyć silnik i bezpiecznie opuścić pojazd. Eksperci ds. ratownictwa radzą, aby w pierwszej kolejności wezwać pomoc straży pożarnej (ewentualnie powierzyć to zadanie współpasażerom), a dopiero później zabierać się samemu za gaszenie pożaru. Przede wszystkim dlatego, że przyspiesza to czas interwencji, a po drugie w razie niekontrolowanego rozwoju sytuacji (poparzenia podróżujących w trakcie indywidualnego gaszenia), zbyt bolesne może być wykręcanie numeru telefonu alarmowego na poparzonymi dłońmi. Tak na marginesie, o tym jak radzić sobie z oparzeniami, polecamy odwiedzić BLOG naszego eksperta ds. ratownictwa drogowego, dr Adama Pietrzaka (TUTAJ). Należy tutaj także pamiętać, żeby w trakcie akcji gaszenia ustawić się zgodnie z kierunkiem wiania wiatru.  

Dopiero po wezwaniu pomocy możemy przystąpić do samodzielnej próby ugaszenia pożaru. Maskę samochodu należy otworzyć tylko na tyle, ile potrzeba do ugaszenia pożaru. Zbyt gwałtowne i szerokie uniesienie maski, może doprowadzić do gwałtownej reakcji płomieni z tlenem i w konsekwencji zakończyć się rozproszeniem ognia. Gaśnica samochodowa ma bardzo ograniczoną ilość proszku gaśniczego - 1-kilogramowa zawartość przy pełnym otwarciu spustu wystarcza zaledwie na około 6-7 sekund gaszenia. Stąd gaszenie powinno być dokonywane pulsacyjnie i przede wszystkim celnie w obszarze głównego źródła pożaru. Należy powoli podejść do auta z gotową do pracy gaśnicą. Zerwać plombę i trzymać gaśnicę w pozycji pionowej. Dopiero, gdy źródło pożaru zostanie stłumione, można otworzyć maskę i skierować obfity strumień gaśniczy nad ogień. W ten sposób opadający proszek pokryje miejsce pożaru nie rozdmuchując ognia.

Przy niewielkich pożarach nie jest konieczne używanie gaśnic. W sprzedaży dostępne są także specjalistyczne koce gaśnicze. Wykonane są z ognioodpornych materiałów (np. takich jak kewlar) i by stłumić płomienie wystarczy narzucić je na źródło pożaru.

Podobne wiadomości:

Obserwacja drogi - czy jej pilnujesz?

Obserwacja drogi - czy jej pilnujesz?

Bezpieczna jazda 2016-04-27

Fotelik samochodowy - jaki wybrać

Fotelik samochodowy - jaki wybrać

Bezpieczna jazda 2015-11-06

Komentuj:

~Marek Lacki 2010-05-20

Ja przeżyłem pożar samochodu. Udało mi się go ugasić. Kluczem do sukcesu było to, że gaśnicę miałem przy fotelu kierowcy. Usunąłem samochód ze środka skrzyżowania dodając ostatni raz gazu gdy zorientowałem się, że spod maski leci czarny dym. Wyskoczyłem od razu z gaśnicą i przez półotwartą maskę gasiłem. Pożar rozprzestrzeniał się błyskawicznie. To był ostatni moment. Gaśnica starczyła akurat. Gdybym zaczął gasić 15 sekund później, samochód na pewno by spłonął, bo nie udałoby mi się go ugasić przez zakończeniem pracy 1 kg gaśnicy. Na pomoc postronnych osób nie ma co liczyć. Myslicie, że ktoś się zatrzymał? Wnioski są takie: jeśli macie gaśnicę pod podłogą bagażnika, to tak, jakbyście jej nie mieli. Zanim przyjedzie straż pożarna, z samochodu zostanie popiół, więc jeśli nie zareagujecie odpowiednio wcześnie, to nie ma szans na ratunek samochodu.

~mistrz kierownicy 2010-05-17

Najważniejsze w tej sytuacji jest bezpieczeństwo kierowcy i pasażerów. Z gaszeniem natomiast poczekałbym na straż pożarną, no chyba, że pożar nie byłby, aż tak wielki.

aaa 2010-05-15

Nie musisz się bać wybuchu paliwa. Oczywiście proces zapłonu jest bardzo intensywny, ale nie ma nic wspólnego z tym widzianym na filmach. Zresztą od komory silnika do zbiornika długa droga. Gaśnice nawet te małe się przydają, przecież nie każdy pożar to ogień w całym samochodzie. Ale i tak warto wozić większe gaśnice niż te 0,5kg....

Jotgie 2010-05-15

No i po co gaśnice w samochodach?! No bo kto zaryzykuje i będzie gasił 0,5 kg gaśnicą jakikolwiek pożar samochodu?! Ja bym się bał wybuchu paliwa.

~strażak sam 2010-05-14

no i podstawowa zasada przy gaszeniu pożarów w autach - raczej nie gasimy w pojedynkę, bo ze względu na małą pojemność gaśnicy nic nie zdziałamy, dlatego lepiej jak się zbierze do kupy kilku kierowców i wówczas wspólna moc kilku gaśnic może pomóc

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport