mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Schumacher kontra legenda

Schumacher kontra legenda

Media motoryzacyjne za naszą zachodnią granicą przywiązują ogromną uwagę do tegorocznego sezonu Formuły 1. Nie tylko ze względu na rewolucję w przepisach, ale przede wszystkim z uwagi na swoich kierowców. A w zasadzie, głównie jednego kierowcę - Michaela Schumachera.

Schumacher kontra legenda

250. Grand Prix w karierze siedmiokrotnego mistrza świata, jakie zaliczył w ubiegły weekend na torze Sakhir w Bahrajnie, dało przyczynek komentatorom do rozmyślania na temat formy Schumachera. Czy popularnego "Schumiego" stać jeszcze na nawiązanie do dawnych sukcesów, czy wszystkie swoje rekordy, puchary i tytuły rozmieni na drobne?




Póki co wydaje się, że obecnie wiatr wieje w twarz Schumachera zdecydowanie mocniej niż jeszcze trzy lata temu, kiedy ogłaszał zakończenie kariery. I choć sam Niemiec jest dla siebie największym krytykiem, oceniając jego pierwszy występ po powrocie, można przypisać mu co najwyżej notę "wystarczający". Oczywiście miejsce na podium w Bahrajnie zablokował aktualnie nie dość  szybki samochód. Jednak jest kilka innych przesłanek, dla których najbardziej utytułowanego kierowcę w historii Formuły 1 można ocenić w ten sposób.
 
Pierwsza z nich znajduje się w tym samym garażu i nazywa się Nico Rosberg. Młodszy kolega z zespołu po pierwszej rundzie pokazał, że nie zamierza stać w cieniu wielkiej gwiazdy. Rosberg ma respekt przed siedmiokrotnym mistrzem świata, ale na pewno nie odczuwa strachu z jego powodu. Dla tak młodego kierowcy walka z legendą to prawdziwa motywacja. Motywacja, która w Bahrajnie poskutkowała wyższym miejscem w klasyfikacjach i po 49 okrążeniach wyścigu.

Dla człowieka przyzwyczajonego do ciągłych sukcesów musi to być dość niewygodna sytuacja. Schumacher podczas całego weekendu mógł pochwalić się tylko jednym zwycięstwem nad rywalem z zespołu: najlepszym czasem okrążenia. Co prawda lepszym zaledwie o 0,032 s. ale jednak. Nawet małe sukcesy są sukcesami.

Gdyby porównać czasy okrążeń obu kierowców, można zrozumieć o co chodziło Michaelowi Schumacherowi kiedy mówił, że musi znaleźć swój rytm jazdy. Podczas treningów tracił do Rosberga średnio 0,3 s. na okrążeniu. Podczas wyścigu różnica ta była już znacznie mniejsza - 0,09 s. Jeśli więc Schumacher "rozgrzeje się" wystarczająco za kierownicą, już niebawem może być w stanie nawiązać szybkością do poziomu swojego rodaka. 41-latek traci do młodszego kolegi głównie w początkowej fazie wyścigu i po wizytach w boksie. A więc głównie wtedy, kiedy kierowcy są zmuszeni wykorzystywać dodatkową przyczepność świeżych opon. A styl jazdy w tym przypadku jest inny niż jeszcze w roku 2006, kiedy kierowcy jeździli na oponach rowkowanych, gdzie przednie opony były bardziej wytrzymałe niż tylne. Schumacher musi więc przyzwyczaić się ponownie do slicków. Rosberg już je zna od poprzedniego sezonu. Tym bardziej, że pneumatyki na sezon 2010 niewiele różnią się od opon z poprzedniego roku.

Michael Schumacher  musi liczyć się jednak nie tylko z Rosbergiem. Sebastian Vettel, który do dyspozycji ma obecnie jedno z najszybszych, jak nie najszybsze auto w całej stawce, chce zerwać z przydomkiem "Baby-Schumacher" i pokazać na koniec sezonu, że stać go na budowanie własnego pomnika w panteonie gwiazd Formuły 1.

A obok niego są jeszcze: Alonso, Massa, Hamilton i Kubica. Kierowcy, którzy tak jak kiedyś potrafili to robić tylko Schumacher i Mikka Häkkinen, dzięki niesamowicie bogatej wiedzy technicznej potrafią dostosować się do nowych zmian i konstrukcji samochodów w bardzo szybkim tempie. To kierowcy, którzy tematem Formuły 1 zajmują się ciągle, wspólnie analizując z inżynierami dane, by poprawić wyniki samochodu.

Ale Schumacher zna swoją wartość, doświadczenie i możliwości. Drogę na szczyt pokonywał w swojej karierze nie raz, zarówno w Benettonie jak i w Ferrari. "Szóste miejsce w Bahrajnie - mogę spokojnie z tym żyć" - mówił po wyścigu "Schumi". "To dla mnie i dla zespołu dobra podstawa do dalszego rozwoju" - dodał.  41-latek wie, że ze wsparciem tak wielkiego koncernu jakim jest Mercedes, kwestia osiągania oczekiwanych wyników zależy od czasu i odrobiny szczęścia. Srebrna strzała odstaje na razie od Red Bulla i Ferrari. Również McLaren wydaje się być szybszy od mercedesowkich bolidów W01. W pierwszym wyścigu nowy pakiet aerodynamiczny tylko nieznacznie podkręcił tempo auta. Bolid Mercedesa nadal zbyt drastycznie obchodzi się z oponami, w zależności od dystansu przegrzewając pneumatyki z przodu albo z tyłu. Inżynierowie pracują aktualnie nad lepszym rozłożeniem masy. Większych zmian w pakiecie W01 należy spodziewać się przed rozpoczęciem europejskiej części sezonu w Barcelonie. Do tego czasu Schumacher musi wykazać się cierpliwością. "Dogranie samochodu do stanu jakiego oczekujemy wymaga czasu" - sam podkreślał w wywiadzie dla niemieckiej stacji RTL. Cierpliwość potrzebna mu będzie także przy dochodzeniu do swojej wysokiej formy, do której przyzwyczaił wszystkich kibiców przed laty. Zatem największym sprzymierzeńcem i jednocześnie rywalem dla Schumachera w drodze na szczyt lub zapomnienie, jest sam Schumacher.


Podobne wiadomości:

Maria Teresa de Filippis - nie żyje pierwsza kobieta w F1

Maria Teresa de Filippis - nie żyje pierwsza...

Aktualności 2016-01-13

Audi mówi

Audi mówi "nie" Formule 1

Aktualności 2015-05-19

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport