mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Seat Sport wraca na szczyt stawki światowej

Seat Sport wraca na szczyt stawki światowej

Po dwóch brazylijskich rundach Mistrzostw Świata Samochodów Turystycznych FIA Seat Sport ponownie prowadzi w klasyfikacji producentów, zaś zawodnicy zespołu zajmują 4. i 5. miejsce w klasyfikacji kierowców. W wyścigu otwierającym Jordi Gene i Peter Terting zajęli 1 i 2 miejsce, zaś w pełnym kraks drugim wyścigu James Thompson, Gabriele Tarquini oraz sam Terting zyskali cenne punkty.

Seat Sport wraca na szczyt stawki światowej

Wyścig 1
Na początku niewiele się działo – kierowcy Seat Sport zajmowali pozycje od 2. do 6., a jedyną zmianą w stosunku do układu kwalifikacyjnego była zamiana miejsc między Gabriele Tarquinim i Peterem Tertingiem. Po wypadku w tyle stawki dwa okrążenia kierowcy przejechali za samochodem bezpieczeństwa. Bezpośrednio po wznowieniu wyścigu Terting odzyskał 3. miejsce wysuwając się przed Tarquiniego. Następnie w dziesiątym okrążeniu Jordi Gené wyprzedził alfę Augusto Farfusa i objął prowadzenie, a Peter Terting, pokonawszy Brazylijczyka z taką samą łatwością, uplasował się na drugiej pozycji. Sytuacja ta utrzymała się przez pozostałe siedem okrążeń, po których machnięcie flagą z szachownicą przypieczętowało 1. i 2. miejsce dla Seat Sport i zdobycie maksymalnej liczby 18 mistrzowskich punktów.

W sumie w pierwszej szóstce znalazło się 5 Seat-ów Leon Sport. Przez cały czas po wycofaniu samochodu bezpieczeństwa Gabriele Tarquini, James Thompson i Rickard Rydell tworzyli zwartą kawalkadę trzech aut. Fakt, że w Brazylii Tarquini musiał dźwigać 40 kg „balastu sukcesu”, a Thompson i Rydell mieli dodatkowo po 55 kg oznaczał, że dalszy postęp w tabeli liderów był praktycznie niemożliwy. Cała trójka musiała więc zadowolić się odpowiednio miejscami 4., 5. i 6. Zawiedziony Yvan Muller zakończył wyścig na 13. pozycji, mimo że przez większą jego część utrzymywał się na 11. I tak jednak awans z 16. pozycji na starcie dał Francuzowi nieco nadziei na zdobycie paru punktów w Kurytybie.

Wyścig 2
O ile pierwszy wyścig przebiegał praktycznie bez wypadków, o tyle nie można tego powiedzieć o drugim. Aż dwukrotnie na tor wysyłano samochód bezpieczeństwa, a raz nawet podniesiono czerwoną flagę, kiedy w przedostatnim okrążeniu doszło do wypadku z udziałem chevroleta Alaina Menu. Wcześniej Menu miał zbyt bliskie spotkanie z samochodem Yvana Mullera, niwecząc wszelkie nadzieje tego kierowcy na jakiekolwiek punkty.

Dwóch innych kierowców Seat Sport także padło ofiarami kolizji. Rickard Rydell utrzymał się na torze tylko do czwartego okrążenia, kiedy to samochód Augusto Farfusa uderzył w bok leona i zepchnął auto Rickarda na bandę z opon. W zdarzeniu tym ucierpiała również alfa Farfusa, który wycofał się wkrótce potem. Nie upiekło się też Jordiemu Gené. Jego samochód został uderzony przez jednego z uczestników wkrótce po wypadku Rickarda i wściekły Gené zdołał dojechać na metę dopiero jako 13. Wśród kierowców Seat Sport przez cały wyścig prowadził James Thompson. Kłopotów na torze zdołali uniknąć także Gabriele Tarquini i Peter Terting. Cała trójka dojechała do mety zajmując odpowiednio 4., 5. i 6. miejsca i zdobywając w ten sposób kolejne cenne punkty.

Jordi Gené (1/13): „Jeżeli chodzi o mnie, nie mam sobie nic do zarzucenia po tym weekendzie. Pierwszy wyścig udał się znakomicie. Wiedziałem, że Farfus chce jechać szybko, więc postanowiłem odczekać trzy czy cztery okrążenia i zaoszczędzić opony na skuteczny atak. Zobaczyłem za sobą Petera i uznałem, że czas na akcję. Farfus zostawił wąską lukę, przez która się przecisnąłem i odtąd jechałem już ostro do samej mety. Przez pierwsze kilka okrążeń drugiego wyścigu także dobrze mi szło, ale w pewnej chwili jakiś łobuz wjechał mi w bagażnik – nawet nie wiem, kto to był. To wariactwo. FIA powinna coś z tym zrobić, zanim komuś stanie się krzywda. Na torze jest już nie tylko widowiskowo, ale po prostu niebezpiecznie”.

Peter Terting (2/6): „Cały weekend mogę zaliczyć do udanych – zarówno kwalifikacje, jak i obydwa wyścigi. No dobrze, może w kwalifikacjach nie wyszło mi perfekcyjnie, ale i tak jestem zadowolony. Jordi wyprzedził Augusto w pierwszym wyścigu, a kiedy ja mijałem Brazylijczyka, uderzyłem lekko w jego auto. Kolizja spowodowała drobne uszkodzenie układu kierowniczego w moim samochodzie, wskutek czego musiałem walczyć z podsterownością. W drugim wyścigu samochód spisywał się znakomicie, ale sporo okrążeń trzeba było przejechać za samochodem bezpieczeństwa, a mając Gabriele i Jamesa przed sobą nie mogłem zbyt wiele ryzykować jako członek tego samego zespołu. W sumie jestem naprawdę zadowolony. Punktacja znów pozwala mi mieć nadzieję na mistrzostwo i czekamy na Meksyk”.

Gabriele Tarquini (4/5): „W takiej sytuacji, jaka miała miejsce w drugim wyścigu moim zdaniem liczy się doświadczenie, a ja z pewnością je mam! Mój samochód okazał się lepszy od alfy w pierwszym wyścigu, ale ze względu na masę nie mogłem wyprzedzić kolejnych zawodników. W drugim wyścigu spadłem o kilka pozycji na starcie, ale odrobiłem sporo strat w pierwszych okrążeniach. Później, po dwukrotnym wprowadzeniu samochodu bezpieczeństwa i wznawianiu wyścigu musiałem bronić swojej pozycji. To był chaos! Nie uczestniczyłem w żadnym wypadku, ale wokół widziałem mnóstwo kolizji – głównie z udziałem kierowców, którzy nie walczyli o mistrzostwo”.

James Thompson (5/4): „Jestem naprawdę zadowolony. To był dobry weekend. Tor był trudny ze względu na masę, z jaką jechałem, ale dwukrotnie udało mi się fantastycznie wystartować, utrzymać tempo w obu wyścigach no i uniknąć kłopotów. Nie było to łatwe, bo w drugim wyścigu na torze leżało sporo złomu i ścigałem się z dużo lżejszymi ode mnie. Wspaniale było prowadzić w klasyfikacji mistrzowskiej po pierwszym wyścigu, a teraz jako drugi nadal jestem bardzo zadowolony. Mamy połowę roku i niezłe pozycje w obydwu klasyfikacjach”.

Rickard Rydell (6/nie ukończył wyścigu): „Muszę przyznać, że jestem dość rozczarowany minionym weekendem. Moim celem było zdobycie punktów w obydwu wyścigach i wszystko wyglądało na to, że tak właśnie będzie. Tymczasem kiedy w drugim wyścigu nawiązałem walkę z Farfusem i chciałem wyprzedzić go po wewnętrznej, aby wcisnąć się w małą lukę, którą zostawił, on zamiast mnie wpuścić i dalej walczyć zepchnął mnie na bandę z opon. Nie rozumiem, dlaczego to zrobił, bo przecież w ten sposób uszkodził także swój pojazd wykluczając i siebie z dalszej jazdy. W dziesięciu wyścigach już trzeci raz ktoś spycha mnie z toru, więc mam nadzieję, że druga połowa sezonu okaże się lepsza.”

Yvan Muller (13/12): „W pewnym momencie podczas drugiej rundy miałem sporą nadzieję na zdobycie jednego lub dwóch punktów, ale po wznowieniu wyścigu wjechał we mnie Menu i nadzieja prysła. Nie było sensu podejmować ryzyka, aby skończyć w okolicach 10. lokaty. Z miejsca, w którym byłem widziałem większość wypadków – no i oczywiście ten z udziałem mnie i Menu. Kiedy pierwszy raz oglądaliśmy tor, wiedzieliśmy, że nie jest to najlepsze miejsce na rundę Mistrzostw Świata. Nie ma gdzie uciec w razie problemów i myślę, że jest to zbyt niebezpieczne.”

Jaime Puig, Dyrektor Seat Sport: „Jestem bardzo szczęśliwy dzisiejszego wieczoru. Nasi kierowcy zajęli pierwsze i drugie miejsce w jednym wyścigu i znów prowadzimy w klasyfikacji producentów. Szkoda, że nie poszło nam lepiej w drugim wyścigu, ale jak widać na torze znalazło się paru zawodników postępujących nie fair. Wciąż jednak kilku naszych kierowców jest blisko czołówki punktacji, a jako zespół jesteśmy liderem. Oczywiście zawsze mogło być lepiej, ale i tak jestem zadowolony.”

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport