mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > TRANSSYBERIA 2003 - dzień 7

TRANSSYBERIA 2003 - dzień 7

W poniedziałek odbyła się kolejna konkurencja - drugi OS. Ani ja, ani Andrzej, ani inni zawodnicy nigdy wcześniej nie startowali w takiej konkurencji. Po obejrzeniu liczącej 260 km trasy na mapie musieliśmy określić, z jaką średnią prędkością jesteśmy w stanie ją przejechać.

TRANSSYBERIA 2003 - dzień 7

W poniedziałek odbyła się kolejna konkurencja – drugi OS. Rano wszystkie załogi, jedne w lepszej, drugie w gorszej formie pojawiły się na odprawie. Oczywiście pierwsze „na baczność” stały załogi rosyjskie. Jak oni to robią?!
Drugi odcinek specjalny była bardzo nietypowy. Ani ja, ani Andrzej, ani inni zawodnicy nigdy wcześniej nie startowali w takiej konkurencji. Po obejrzeniu liczącej 260 km trasy na mapie musieliśmy określić, z jaką średnią prędkością jesteśmy w stanie ją przejechać. Liczyło się nie tylko jak najszybsze ukończenie odcinka, ale również umiejętność realnego ocenienia możliwości załogi i samochodu na podstawie mapy. Pomysł bardzo ciekawy, ale chyba nie do końca się sprawdził, ponieważ po konkurencji pojawiło się wiele niedomówień, odwołań i skarg. Koniec końców wyniki drugiego OSu nie są jeszcze znane.
Jak się dziś okazało nie tylko nasz samochód płata nam figle. Inne załogi także borykają się z licznymi awariami, często dużo poważniejszymi niż nasza. Zbawienne okazało się CB Radio, poprzez które kontaktujemy się z innymi i pomagamy sobie nawzajem. I tak wspólnymi siłami jedziemy dalej.
Dziś przejechaliśmy Kazachstan. Dość ciekawe doświadczanie, ponieważ mieszkańcy tego kraju wyglądają i zachowują się zupełnie inaczej niż spotykani wcześniej Rosjanie. Kazachowie podchodzą do nas bardzo nieufnie i choć stanowimy dla nich nie lada atrakcję, raczej trzymają się z dala od załóg i samochodów. Niesamowite, że sąsiadujące ze sobą narody są tak różne.
Zagłębiamy się w coraz bardziej dziewicze tereny. Asfaltowe drogi właściwie już się skończyły. Dzisiejszy odcinek prawie w całości przejechaliśmy po szutrze. Dość dużym utrudnieniem jest niedokładność map, którymi dysponujemy i to zarówno tych, które zapewnił organizator jak i tych, które kupiliśmy sami w Polsce i w Rosji. Drogi, które widnieją na mapie nie istnieją w rzeczywistości, a niejednokrotnie przejeżdżaliśmy już trasami, których nie ma w żadnym atlasie. Zapytani o drogę mieszkańcy Rosji czy Kazachstanu niestety nie są zbyt pomocni. Ci pierwsi mają bardzo „luźny” stosunek (któremu zazwyczaj towarzyszy duży uśmiech na twarzy) i twierdzą, że właściwie każdą drogą dojedziemy do celu. Nieważne jest dla nich, że jedna trasa ma o 50 km więcej niż inna, nie liczy się czas. Z kolei mieszkańcy Kazachstanu najchętniej wzięliby nogi zapas jak tylko do nich podjeżdżamy. Generalnie kierujemy się zasadą, że jeśli któraś droga zostanie wskazana przez dwóch zapytanych przechodniów to tamtędy trzeba jechać.
Konieczność częstego używania języka rosyjskiego sprawiła, że władam nim już całkiem nieźle. Sama jestem pod wrażeniem. Człowiek w ciężkich warunkach jest się w stanie nauczyć wszystkiego, co pozwoli mu przeżyć...

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport