mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > TRANSSYBERIA - DZIEŃ 26-27

TRANSSYBERIA - DZIEŃ 26-27

W ciągu ostatniego weekendu tak dużo się wydarzyło, że nie wiem, od czego zacząć…Sobota zaczęła się nieciekawie. Trzy załogi: nr 7, 8 i 9 dostały punkty karne. W wyniku takiej decyzji organizatorów Adam Polak (załoga nr 8) wycofał się z rywalizacji w rajdzie. Jest nas coraz mniej…O 7.30 rano stanęliśmy na starcie kolejnego odcinka specjalnego. Tym razem wszyscy byli bardzo zdyscyplinowani i punktualni – wiemy, że żarty się skończyły. Odcinek mierzył 250 km i biegł

TRANSSYBERIA - DZIEŃ 26-27

W ciągu ostatniego weekendu tak dużo się wydarzyło, że nie wiem, od czego zacząć…Sobota zaczęła się nieciekawie. Trzy załogi: nr 7, 8 i 9 dostały punkty karne. W wyniku takiej decyzji organizatorów Adam Polak (załoga nr 8) wycofał się z rywalizacji w rajdzie. Jest nas coraz mniej…
O 7.30 rano stanęliśmy na starcie kolejnego odcinka specjalnego. Tym razem wszyscy byli bardzo zdyscyplinowani i punktualni – wiemy, że żarty się skończyły. Odcinek mierzył 250 km i biegł powierzchnią szutrową przez góry, słoneczne polany, przełęcze i mosty – w większości, oczywiście dziurawe. Na jednym z takich mostków wpadliśmy w dość groźny poślizg, ale na szczęście udało się nam wyprowadzić samochód. Jak się później okazało OS 7 nie dla wszystkich był tak szczęśliwy – było sporo strat.
Załoga nr 15 (Artur Owczarek, Tomek Malinowski) w wyniku bardzo szybkiej, brawurowej jazdy miała poważną awarię łożyska. Późną nocą zostali zholowani z odcinka przez Romka Koperskiego. Do końca nie wiadomo, czy będą kontynuowali rajd, ponieważ nie mają części zamiennych. Pech nie ominął także dotychczasowego faworyta – załogi nr 5 (Andrej Kliouickoj, Viatcheslav Dobrovolski). Najpierw przytrafiła im się awaria filtra paliwa i byli zmuszeni go wymienić. Potem, przed samą metą złapali gumę i ostatnie 20 km przejechali na gołej feldze. Z kolei awaria panewki wyeliminowała załogę kobiecą z Jakucka, która dołączyła do nas niedawno. W rezultacie odcinek siódmy zakończyliśmy na drugiej pozycji. Rosjanie z załogi nr 20 wyprzedzili nas, kiedy usiłowaliśmy pomóc załodze nr 5 i do końca odcinka nie udało nam się ich dogonić. Ale to nie był koniec sobotnich atrakcji …
Po południu został rozegrany OS 8 - przeprawa przez rzekę w Kjubjume. Odcinek ten nie był obowiązkowy, ale prawie wszystkie załogi (z wyjątkiem nr 9) uniosły się honorem i postanowiły spróbować swoich sił. Do wyboru mieliśmy cztery możliwości przedostania się na drugi brzeg, w zależności od trudności punktowane odpowiednio: +100, +30, +20 i +10 punktów.
Wariant pierwszy wybrały tylko trzy załogi: nr 1, nr 5 i nr 14. Miejsce, w którym mieli pokonać rzekę było bardzo głębokie i w rezultacie auta były zalane do wysokości połowy siedzeń. My z Andrzejem zdecydowaliśmy się na opcję za 30 punktów, ponieważ nie mamy w naszym samochodzie blokady przedniego mostu i bardzo obawialiśmy się o całą elektrykę. Przejechaliśmy rzekę, chociaż w niektórych miejscach była naprawdę głęboka i miała bardzo silne prądy. Mamy tylko nadzieję, że samochód za bardzo nie ucierpiał.
Na ogromne brawa po tej konkurencji zasłużył jedyny jadący z nami motocyklista Darek Korecki, który właściwie nie miał żadnych zabezpieczeń, a mimo to zdecydował się na przejazd. Oczywiście cały (on i motocykl) był zalany wodą, ale jego sportowa postawa i chart ducha naprawdę powinny służyć za przykład.
Po tym, chyba najbardziej wyczerpującym jak do tej pory, dniu rajdu, udaliśmy się na nocleg do oddalonej o kolejne 150 km miejscowości jakuckiej, gdzie mieszkańcy zgotowali nam zaskakujące przyjęcie. Zaprosili nas na nocleg do swoich domów, nakarmili, napoili (jak to Rosjanie..) i przygotowali prawdziwą rosyjską banię. Prawdziwe rarytasy po tak meczącym dniu…
Niedziela zapowiadała się przyjemniej, chociażby ze względu na fakt, że tego dnia obchodziłam swoje urodziny . Spędziłam je… na moim wymarzonym biegunie zimna w bardzo, jak na rajdowe możliwości, uroczystej atmosferze. Był tort, który jechał z nami od Chandygi, na nim 2 świeczki – do tej pory nie mam pojęcia skąd, a Andrzejek z dna samochodu wygrzebał butelkę wiezionego z Polski wina. Dostałam kwiaty, a w prezencie… drewnianą kaczkę oraz piękny jakucki wisiorek na szyję od załogi nr 14. Okazało się, że nawet w tak ciężkich warunkach, jakie są na Syberii można świętować jubileusz. Oczywiście pod warunkiem, że są z nami odpowiedni ludzie. Niestety po tych uroczystościach musieliśmy wrócić na trasę. Został rozegrany kolejny, dziewiąty już odcinek specjalny. Konkurencja, nie bez przyczyny nazywana „rozbójnikiem”, była bardzo ciężka. Przejechaliśmy ponad trzydzieści rzek na trasie długości 180 km. No i posypały się kolejne ofiary…Wypadła z rajdu załoga nr 5 (Andrej Kliouickoj, Viatcheslav Dobrovolski) dotychczasowy faworyt. Przyczyną była awaria skrzyni biegów. Załoga nr 10 miała awarię reduktora, a członkowie teamu nr 6 mieli problemy z zawieszeniem. Kłopoty nie ominęły także załogi nr 18 i rosyjskiej załogi nr 20. Ta ostatnia jest jednak nie do zdarcia. Pomimo urwanego amortyzatora dojechała na metę jako pierwsza. Naszą załogę awarie ominęły, ale również byliśmy w nie lada opałach. Podczas przeprawy przez jedną z rzek ugrzęźliśmy w ogromnej błotnistej dziurze, pozostawionej przez samochód organizatorów. Na szczęście przy pomocy wyciągarki WARN udało nam się wydostać auto i ruszyliśmy dalej. Odcinek dziewiąty w większości był bardzo suchy i często jechaliśmy w tumanie kurzu pozostawionym przez inne samochody. Zaskakujący był fakt, że załogi nr 8 i 9, które wycofały się z rywalizacji wcale nie ułatwiały jazdy innym i kurzyły tak jak wszyscy.
Pomimo trudności i dużej straty czasu podczas „wyławiania” samochodu, dojechaliśmy w czołówce. Wygląda na to, że po wypadnięciu Rosjan z załogi nr 5, prowadzenie objęli ich rodacy z teamu 20, a my wciąż jesteśmy drudzy.
Podczas ostatniego weekendu kilkanaście razy wylądowałam po pas w wodzie lub, co jest dużo mniej przyjemne, w błocie. Wierzcie mi to nic ciekawego zwłaszcza przy temperaturze bliskiej zera. Pokonałam jakieś 50 rzek, wyprowadziłam auto z groźnego poślizgu i wspólnie z Andrzejem uratowałam nasz samochód od utonięcia w błocie. Chyba nie mogłam wymarzyć sobie bardziej egzotycznych urodzin…

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport