mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > W moich snach wciąż Warszawa*

W moich snach wciąż Warszawa*

Spotykamy się w pracowni. Wchodząc do środka, od razu naszą uwagę przykuwają rysunki i szkice, które znajdują się na ścianach i stołach. Te, które oglądamy najdłużej, to szkice samochodów przypominających modele Bentley'a. Z brytyjską marką nic nie łączy równie majestatycznie wyglądających aut. To cztery wizje nowej Warszawy, o których rozmawiamy z ich twórcą, Michałem Koziołkiem. Zapraszamy do lektury.

W moich snach wciąż Warszawa*
FSO Warszawa. Samochód, który produkowany był w zakładach Fabryki Samochodów Osobowych na warszawskim Żeraniu w latach 1951-1973. Warszawa to samochód, który powstawał na radzieckiej licencji Pobiedy. Samochód od "wuja Iwana" nawiązywał do projektów Forda i innych ówcześnie produkowanych aut. Obecnie bardzo ciężko spotkać Warszawę na polskich drogach, a egzemplarze Warszawy M20, 200, 201 czy też 202 są pożądane nie tylko przez kolekcjonerów.
Michał Koziołek pomysłodawca projektu New Warsaw
Warszawa pojawia się nie tylko w naszych snach i marzeniach. Pewnego dnia musiała przyśnić się również wrocławianinowi, Michałowi Koziołkowi, który postanowił wskrzesić legendę polskich szos, tworząc projekt New Warsaw. Po pewnym czasie dołączyli do niego Łukasz Myszyński, Rafał Czubaj, Michał Puchalski oraz Adam Mally. Postanowili oni zrealizować swoje sny i marzenia, wskrzeszając legendę, która została stworzona w zakładach na Żeraniu. Michał Koziołek w udzielonym nam wywiadzie przybliżył nam projekt New Warsaw.

Wcześniejszy Wasz projekt to Syrena, która była maskotką na Euro 2012. Dlaczego nie poszliście za ciosem i nie spróbowaliście zmierzyć się z legendą Syreny Sport?
Syrena Sport jest na językach wszystkich ze względu na to, że kilka ekip odbudowuje taki model. Fantastycznie! wielkie gratulacje dla tych firm, bo robią to rewelacyjnie. Nie ukrywam, że chcieliśmy coś takiego zrobić tylko wydaje mi się, że mało osób kojarzy Syrenę Sport. Mimo tego że teraz są budowane jej repliki, to ludzie nie pamiętają tego samochodu. Tego auta tak naprawdę nie było. Był jeden egzemplarz, który przerastał tak naprawdę epokę, a w zasadzie całkowicie ją wyprzedził, ale nie został dopuszczony przez ówczesny ustrój. Chcieliśmy podejść tak naprawdę do legendy, do Warszawy. Po pierwsze, każdy ją zna, nie ważne, czy będzie to siedemnastolatek, czy siedemdziesięciolatek, to każdy gdzieś tę Warszawę kiedykolwiek widział lub miał może okazję się nawet nią przejechać. Druga sprawa, że jest to dla nas pewna forma wyzwania. Warszawa ma bardzo charakterystyczne kształty i zrobienie z niej auta współczesnego to wielkie wyzwanie. My nie chcemy tworzyć renowacji starej Warszawy, a jej reaktywację. Warszawa nawiązywała do radzieckiej Pobiedy, a ta z kolei do amerykańskich Fordów czy też Chevroletów, których w tamych czasach było mnóstwo. Żadna z firm nie stworzyła do tej pory takiej reaktywacji, wskrzeszenia takich kształtów. Nikt na to nie wpadł wcześniej, a to jest dla nas wyzwanie, zmierzenie się z legendą

Mówisz o wyzwaniu, ale czy wyzwaniem nie byłoby też dla Was stworzenie współczesnej wersji Syreny Sport? To byłoby coś innego.

Na pewno i my taką rzecz też chcemy zrobić. W momencie kiedy skończymy pracę nad Warszawą, a chcemy wyprodukować około 8 taki samochodów i gdy uda nam się je sprzedać to chcemy zarobione pieniądze przeznaczyć na reaktywacje wszystkich modeli kojarzących się z polską motoryzacją: Syreny, Syreny Sport, Poloneza, Małego i Dużego Fiata. Ok, ktoś powie, że Polonez to była Lancia, a Mały Fiat to przecież włoski samochód. Nie o to chodzi. Polacy kojarzą te samochody, to są nasze polskie auta. Chcielibyśmy, żeby za 5 lat można było pokazać parking starych samochodów i nowych na miarę XXI wieku. Idziemy także w kierunku Syreny Sport, ale naszym zdaniem Syrena ma mniejszą otoczkę wokół siebie. Teraz jest o niej głośno, ale mniej jest legendarna, bo ludzie nie widzieli jej nigdy wcześniej.

Mówisz o reaktywacji Warszawy, ale mam wrażenie, że nie ma pełnej reaktywacji, gdyż Wasze auto nie posiada nazwy i emblematów FSO. Czy tu były jakieś problem z tym, czy po prostu chcieliście odejść od tego?
Nie możemy ze względów prawnych wykorzystać nazwy Warszawa. Chcielibyśmy oczywiście, żeby na aucie była nazwa Warszawa i emblemat FSO bo to też ma swój smaczek. Jednak doszliśmy do wniosku, że chcemy stworzyć nową markę. Nazwaliśmy ją New Warsaw i temu sprzeciwiają się ludzie. Zaczynając, nie spodziewaliśmy się, że będzie aż taki duży wydźwięk tego. Nazwa to jednak drobny szczegół, nad którym możemy się zastanawiać gdy będziemy mieć już gotowe auto. Wtedy możemy również próbować uzyskać prawa do nazwy "Warszawa".

W 2004 roku pojawił się projekt Warszawy stworzony przez Bogusława Parucha, który obecnie jest projektantem w Fordzie. Wzorowaliście się na tym? Widzieliście ten projekt?
Widzieliśmy, ale nie wzorowaliśmy się na nim. Tamten projekt bazował na Warszawie M20, a my bazujemy na wersji 223. Odchodzimy od tej radzieckiej Pobiedy, celujemy w sedana z opadająca linią dachu w stronę bagażnika. To nie ma być jednak Porsche Panamera, tylko idziemy bardziej w stronę Astona Martina Rapide. Ludzie porównują nasz samochód do Bentley'a i nas to bardzo cieszy. Dobrze, że porównują do takich aut, ale my nie wzorowaliśmy się na innych projektach. Wyciągnęliśmy najważniejsze kształty z Warszawy i stworzyliśmy z tego wielką, mega luksusową limuzynę. Lepiej by kojarzyła się z Bentley'em a nie np. z Oplem Corsą. Oczywiście w niczym nie ujmując Corsie.

W mediach jest o Was głośno już od jakiegoś czasu, a projekt żyje własnym życiem. Na jakim etapie jesteście obecnie?
W tej chwili mamy etap bardzo rozwinięty. Gotowy jest model w komputerze i z nim były największe problemy. Trzeba było wiele pozmieniać, by samochód ze szkiców koncepcyjnych nadawał się do jazdy. Już nie możemy wrzucić 42 calowych felg takich jak na rysunkach. Oczywiście będą również duże bo 24-calowe. Mamy stworzony model 3D. Już niedługo będziemy mieć gotowy model w skali 1:20 ze wszystkim szczegółami, później za tydzień, dwa powinien być gotowy model w skali 1:8. Mniej więcej za 3-4 tygodnie, gdy będziemy mieć gotowe wnętrze, to pojawi się model również w skali 1:8 z już gotowym wnętrzem. Cały czas pracujemy, dzień trwa 48 godzin, zero snu. Idziemy cały czas do przodu i nie poddajemy się. Mam nadzieję, że w przeciągu miesiąca, dwóch wyjaśnią się kwestie finansowe. Głupio byłoby to wszystko stracić, a potrzebujemy na start ok. 100 tys. złotych. Za te pieniądze kupimy używane BMW Serii 7, które rozłożymy. Mamy już firmę, która wymieni nam zawieszenie na nowe. Chcemy jak najbardziej obniżyć koszty. Wiadomo, że łatwiej będzie nam pozyskać sponsorów, jak ten samochód będzie już w fazie realizacji.

Samochód ma bazować na BMW Serii 7, słyszałem że rozważaliście również Audi A8 jako bazę...
Pierwszą opcją był Chrysler 300C z silnikiem HEMI, ale ze względu na małą dostępność części to mało jest osób które naprawiają te auta. To spowodowało, że zaczęliśmy się zastanawiać nad Audi S8 i BMW Serii 7. W końcu zdecydowaliśmy się na BMW z racji jego wymiarów. Naistotniejszym wymiarem dla nas była odległość od przedniej osi do przedniego zwisu by była jak najkrótsza i odległość od osi przedniej do słupka A. Ta odległość powinna być jak najdłuższa. Wtedy te proporcje wyglądają znacznie fajniej. W BMW koło jest oddalone od kabiny i krótki jest przedni zwis. Druga sprawa, że BMW łatwiej jest nam uzyskać, jest ich więcej. Będziemy bazować na BMW 750 E65 z roczników mniej więcej 2000-2006 rok.

To ile pozostanie z BMW Serii 7?
Zawieszenie, układ hamulcowy i silnik i to jest wszystko. Reszta będzie budowana od podstaw.

Rozmawiamy o podwoziu BMW Serii 7, czy bawarski koncern już zwracał się do Was, by zablokować ten projekt?
Nie i myślę, że nie będzie takiej opcji. Nie bazujemy na najnowszych "beemkach", bazujemy na poprzedniej generacji bez różnicy, czy będzie to po liftingu czy przed, gdyż nas to nie interesuje. Dużo firm budując repliki bazuje na innych modelach. Oczywiście chcielibyśmy porozumieć się z BMW, by dostarczyło nam jedno takie podwozie na wstęp, a później możemy z nimi podpisać umowę na dostarczenie 8 podwozi. Super byłoby dostać wszystko nowe i tworzyć na licencji BMW. Nie mamy sztabu inżynierów i sami tworzylibyśmy od podstaw takie auto około 5-10 lat. Nie jesteśmy wielką fabryką. Chcemy zrealizować swoje marzenia i pokazać, że da się i warto wierzyć w to, co ma się w głowie.

W naszym kraju media i ludzie są bardzo zainteresowani tym projektem a jak wygląda zainteresowanie za granicą?
Sami nie skupiamy się na kwestiach zagranicznych, nam zależy na Polsce. Nie ukrywam, że kontaktowały się z nami osoby z Korei, Waszyngtonu, Dubaju, czy też pan z Belgii, który chce zainwestować w ten projekt. Jesteśmy w ciężkim szoku, bo jest duży i bardzo pozytywny wydźwięk tego. W Polsce jest rewelacyjny. Mówi się, że narodowa cecha Polaków to zawiść. Tutaj tego nie widać. Polacy chcą w tym kierunku coś zrobić i chcą nam pomagać. To jest rewelacyjne i nas to cieszy.

Polskie będzie logo, orzeł. Jak wygląda sprawa tego orła. Będzie umieszczony jako emblemat czy może jako figurka. Pytam, bo kwestie bezpieczeństwa pieszych zabraniają takich elementów wystających na nadwoziu.
Wiadomo, że jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to trzeba na nie zwracać uwagę. Chcielibyśmy, żeby była to metalową figurka wystającą na masce, coś na wzór "Spirit of Ecstasy" w Rollsie. To dodaje smaczku w takim samochodzie. Samochód gotowy do produkcji nie musi mieć chowanego, znikającego tego znaczka. W showcarze chcemy, aby chował się za dotknięciem jednego przycisku. Chcemy, żeby tak to wyglądało na premierze, którą przewidujemy w lutym 2014. Na razie zmierzamy w dobrym kierunku. Jeśli dostaniemy pierwszą wpłatę 100 tys. złotych to od razu ruszamy z budową auta.

W mediach jest o Was głośno i pewnie będzie jescze głośniej. Czy Wasz projekt to otwarcie drzwi dla polskich projektantów? Czy to szansa na to, by zachód spojrzał w kierunku polskich projektantów?
Myślę, że tak, gdyż przede wszystkim nie chcemy suchych danych technicznych. One są fajne do porozmawiania przy kawie, herbacie czy piwie. Nam chodzi o design. Pokazać, że Polacy potrafią projektować. Większości podoba się to nie dlatego, że jest to polski samochód, ale podoba się jego design. Co innego rysunki, a co innego jak stworzymy samochód. Zawsze auto na żywo wygląda tysiąc razy lepiej niż na kartce. Pamiętam, jak ludzie podchodzili sceptycznie do naszej Syreny. Mówili, że to będzie samochód robiony gdzieś za szopą, coś w stylu "wieś tuningu". Gdy pokazaliśmy auto na żywo, to nie mogłem podejść do samochodu, żeby coś o nim opowiedzieć. Sam osobiście dwa dni spałem w nim, musiałem je jak swoje dziecko przytulić. Robiąc szum wokół samych rysunków to pozwoli na zrobienie jeszcze większego zamieszania, gdy stworzymy całe auto. Mam nadzieję, że da to swoistego kopa ludziom kreatywnym, których w Polsce nie brakuje. Wiem, że uda nam się to osiągnąć.



Rozmawiał: Bartosz Broński
Zdjęcia: Kordian Dereń

*Tytuł jest cytatem z piosenki Lady Pank - "Stacja Warszawa"

Podobne wiadomości:

Twórca Golfa i Poloneza na emeryturze - galeria dzieł Giorgetto Giugiaro

Twórca Golfa i Poloneza na emeryturze -...

Aktualności 2015-07-06

Czy Syrenka powróci na polskie drogi?

Czy Syrenka powróci na polskie drogi?

Aktualności 2015-05-20

Komentuj:

lazik2 2013-04-05

Conceptcary ciekawe, może coś się jeszcze z tego wykluje.

~w 2013-03-12

Oby tylko panstwo sie w to nie wmieszalo.

~wiarus1948 2013-03-07

Podoba mi się to , że powstaje czysta polska marka. Dlaczego czysta? Stworzona od podstaw przez polskich specjalistów, młodych entuzjastów motoryzacji. Myślę, że państwo powinno takich ludzi wspierać, ale to raczej mrzonki. Oby tak dalej. Napewno takiego samochodu sobie nie kupie - nie te dochody, a bardzo bym chciał. Pozdrawiam całą ekipę.

Aldik 2013-03-07

SUper ! Oby sie udało zrobić z tego coś większego - polską nową marke !

~jjj 2013-03-07

proszę poprawić błędy w tekście, bo zbyt ich dużo.. a tak poza tym ciekawy artykuł - wywiad, dobrze że mamy młodych prężnych studentów z dobrymi pomysłami, którzy wiadomo w polskiej rzeczywistości muszą mieć jakichś sponsorów..

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport