mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Wojna o prędkość

Wojna o prędkość

Bicie rekordów mamy w genach, podobnie jak i współzawodnictwo. To powoduje, że ludzie często z bardzo małej rzeczy potrafią stworzyć wojnę o przysłowiową pietruszkę. Wojna o prędkość pojawiła się wraz ze stworzeniem pierwszego automobilu. Jednak najciekawszy jej etap rozpoczyna się od momentu, gdy pewien włoski producent utarł nosa Porsche.

Wojna o prędkość
Pamiętam, gdy miałem lat kilka, a na dywan wchodziłem po drabinie tato z podróży przywiózł mi talię kart do gry. Nie były to jednak zwykłe karty. Na każdej z nich znajdował się samochód z wypisanymi najważniejszymi danymi technicznymi. Wytłuszczonym drukiem zaznaczona była prędkość maksymalna i to ona miała zawsze najwięcej do gadania w rozgrywce między kolegami.  Podczas gdy my toczyliśmy zaciekłe pojedynki na prędkość maksymalną w wielkim świecie rozpoczęła się prawdziwa pogoń za tytułem najszybszego auta na ziemi. Producenci rozpoczęli walkę o rekord prędkości samochodów drogowych. Ta najciekawsza rozgrywka datowana jest przez kronikarzy na przełom lat 1986/1987.

Gdy Porsche dostarczyło na rynek model 959 świat zagwizdał z podziwu. Serce auta dostarczało moc 450 KM. Niemcy stworzyli samochód, którego nadwozie zostało wykonane z kevlaru i aluminium. Lekka konstrukcja, napęd na cztery koła oraz moc 450 KM sprawiły, że 959 osiągało maksymalną prędkość 317 km/h. W 1986 roku tytuł najszybszego drogowego auta na ziemi trafił do Zuffenhausen. Poprzedni rekord 303 km/h należał do włoskiego Ferrari 288 GTO. Ludzie z Maranello nie mogli znieść tej zniewagi i Porsche tylko rok cieszyło się tytułu "najszybszego".

Rok 1987 pamięta się nie dlatego, że to właśnie 26 lat temu wyemitowano pierwszy odcinek "Mody na Sukces". W 1987 Ferrari zrzuciło z tronu niemieckiego producenta i jego model 959. Tytuł „najszybszego na ziemi” przypisany został do Ferrari F40. Ten samochód to legenda, to jeden z pomników motoryzacji. Ostatni model ze skaczącym koniem na masce, który powstał za życia Enzo Ferrariego. Pojawienie się F40 było jak ciężki nokaut w boksie. Legenda ma turbodoładowane serce V8 o pojemności 3 litrów. Dwie turbosprężarki wyciągają z silnika 478 KM mocy. Prędkość maksymalna 324 km/h. Dziennikarzom włoskiego Quattroroute udało się osiągnąć ponad 326 km/h. Nadwozie wykonane zostało z połączenia trzech materiałów, kevlaru aluminium i włókna węglowego. Wnętrze auta jest równie spartańskie jak to w czołgu "Rudy 102". Nie ma klamek, a jedynie linka, której pociągnięcie otwiera nam drzwi. Wszystko po to by samochód był jak najlżejszy. Pojawianie się F40 było przełomem nie tylko dla Ferrari, ale całej motoryzacji. Lata 1986-1987 to okres, w którym narodził się nowy segment supersamochodów.

336 km/h tyle wynosiła prędkość maksymalna ostatniego modelu stworzonego przez Bugatti bez udziału koncernu Volkswagen. Model EB110 GT został stworzony by uczcić 110 urodziny założyciela francuskiej marki, Ettore Bugatti'ego.  Moc 561 KM generowana była przez 3.5-litorwy motor V12 wsparty czteroma turbosprężarkami. Auto o stylistyce, która dawała maksymalne zyski aerodynamiczne zaprojektował sławny Marcello Gandini. Rok 1992 sprawił, że tytuł "najszybszego na ziemi" po raz pierwszy trafił do Wielkiej Brytanii, gdy Jaguar z modelem XJ220 osiągnął prędkość prawie 350 km/h. Charakterystyczna bryła samochodu skrywała 3.5 litrowy motor V6, oczywiście wsparty turbodoładowaniem. Liczba 220 w nazwie miała zdradzać prędkość maksymalną auta w milach(354 km/h), tej jednak nie udało się osiągnąć. Jaguar tylko kilkanaście miesięcy cieszył się z tytułu. Ten został zabrany producentowi aut z Coventry przez markę, która jak dotąd nie produkowała samochodów drogowych.



McLaren F1. Ten samochód zniszczył innych producentów, którzy auta drogowe tworzyli od lat. Nagle na rynku pojawia się supersportowy samochód, który tworzą ludzie związani z zespołem Formuły 1. F1 to dziecko sławnego brytyjskiego konstruktora, Gordona Murray'a. Kierowca siedzący po środku, pasażerowie po lewej i prawej stronie na fotelach cofniętych do tyłu kabiny. Majstersztyk inżynieryjny, który zaowocował osiągnięciem rekordu prędkości wśród samochodów drogowych 388 km/h. Rekord, który bardzo długo nie został pobity. Dokonał tego człowiek, którego marka motoryzacyjna funkcjonowała na rynku od niedawna.

Christian von Koenigsegg swoja firmę założył w 1994 roku mając zaledwie 22 lata. Szwed od początku wiedział co chce osiągnąć. Model CCR sprawił, że na kartach historii jego nazwisko zapisało się złotymi literami. Ten, który pokonał McLarena F1. Maksymalna prędkość jaką udało się osiągnąć wyniosła 395 km/h, jednak w seryjnym aucie ograniczono ją do 388. Rekord prędkości CCR wykręcił na sławnym torze Nardo. Do osiągnięcia 400 km/h brakuje juz tak nie wiele.

W tym momencie można śmiało powiedzieć, że pojawiła się nowa era. Era, która dostarczyła nam hipersportwych aut, a którą zapoczątkowało pojawianie się Bugatti Veyron, pierwszego seryjnego samochodu, który przebił magiczną barierę 400 km/h. Debiut Veyrona był jak zapalnik. Koncern z Wolfsburga, do którego należy marka Bugatti wprowadzając na rynek Veyrona sprawił, że punktem honoru stało się pobicie rekordu prędkości. Wyzwanie podjął Koenigsegg oraz Shelby SuperCar.  Szwedzki producent deklaruje, że Agera po modyfikacjach jest w stanie pokonać Veyrona Super Sport, ale Koeningsegg nie dysponuje torem testowym, na którym mógłby udowodnić swoje deklaracje. W Stanach z kolei najpierw model Ultimate Aero TT pokonał Verona, a teraz trwają prace nad produkcyjną wersja nowego model SSC Tuatara, która ma zrzucić z tronu Veyrona Super Sport.



Walka o tytuł najszybszego auta seryjnie produkowanego wciąż trwa, i zapewnie nie skończy się nigdy. Obecną batalie o prędkość od walki z lat 80-tych, 90-tych odróżnia jedna cecha. 300 km/h było magiczne, bo nawet najmłodsi byli świadomi, że „trzy setki” spokojnie można osiągnąć na co dzień. Do osiągnięcia 400 km/h potrzebujemy już specjalnych warunków, a to sprawia, że pogoń za prędkością maksymalną przestaje mieć sens. A jaki jest Wasz rekord? Jaka jest Wasza prędkość maksymalna?

Podobne wiadomości:

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie pobity?

Kultowe Ferrari 250 GTO - czy rekord zostanie...

Samochody luksusowe 2016-11-18

Porsche 911 RSR 2017 - broń doskonała

Porsche 911 RSR 2017 - broń doskonała

Premiery 2016-11-17

Komentuj:

e-Wycieraczki_pl 2013-06-04

200 na godzine to bardzo niebezpieczna prędkość,tym bardziej że w naszym kraju absolutnie nie ma do tego dróg. Ewentualnie za granicą,ale też trzeba dysponować dobrym samochodem. Ja nigdy aż tyle nie jechałem.

~w 2013-05-17

Rzeczywiscie 200 jest granica komfortu. Przynajmniej dla mnie. Powyzej trzeba sie zbyt mocno koncentrowac. Moj maks to 240 Merolem S500 W126. Troche bylem osrany smigajac obok innych aut

~Tomasz 2013-05-15

Witam, ja nigdy nie jeździłem szybko aby bić rekordy prędkości, ale uważam, że 200km/h to maksymalnie szybko jak na rodzinną podróż, nawet jeśli miałbym szybsze auto. Mój C-max 1.8 TDCi już prawie gubi koła, ale 200 daje rade jako stała prędkość podróżna na niemieckich nielimitowanych odcinkach autostrady - ale jest ich wiele. Teraz uzasadnienie: 200 km/h to duża adrenalina, szybkie połykanie każdej trasy i miłe wyprzedzanie 99% pojazdów, ale są też minus- auto spala 16l. na 100km, czas reakcji kierowcy jest sekundowy no i non-stop strach z adrenaliną, że mego koncentracji nie wspomnę, a to męczy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport