mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Wśród używanych dominują auta pokolizyjne

Wśród używanych dominują auta pokolizyjne

Aż 80 proc. ofert z rynku wtórnego to samochody z przeszłością wypadkową. Do tego niemal połowa ma cofnięte liczniki. To mało ciekawa konkluzja z badania rynku samochodów używanych przeprowadzonego przez firmę Motoraporter.

Wśród używanych dominują auta pokolizyjne
Cofnięte liczniki nie są, wbrew pozorom, największą bolączką segmentu aut używanych. Sprzedawcy samochodów na rynku wtórnym mają często tak wiele do ukrycia, że ponad jedna trzecia z nich w ogóle nie zgadza się na oględziny samochodu przez eksperta.

- Mamy dostęp do różnorodnych danych, które zbieramy podczas wykonywania i przygotowywania raportów z oględzin dla naszych klientów. Sytuacja panująca na rynku samochodów używanych od lat nie zmienia się na lepsze. Wiele z oferowanych pojazdów ma zatajoną lub zafałszowaną historię. Bardzo często nabywca nie jest świadomy, jaki jest stan auta, który właśnie kupił. Warto zauważyć, że zjawisko oszustw nie tyle nagle się pojawiło, co przez lata proporcjonalnie wzrastało – wyjaśnia Marcin Ostrowski, prezes zarządu spółki Motoraporter.

Większość z importu i z zatajoną historią
Ponad 80 proc. samochodów sprawdzonych przez ekspertów Motoraportera pochodziło zza granicy. Udział takich ofert zwiększył się o 11 proc. w stosunku do danych sprzed sześciu miesięcy. Większość pojazdów oferowanych była przez osoby zawodowo zajmując się handlem samochodami używanymi. Zaledwie 25 proc. ogłoszeń pochodziła od osób prywatnych.

W wielu przypadkach trudno na pierwszy rzut oka ocenić, czy historia auta opisana przez sprzedającego jest zgodna z prawdą. Wiele sprzedawanych samochodów nie ma dokumentów potwierdzających historię serwisową. Część sprzedawanych aut mają zatajoną lub sfałszowaną historię.

- Bardzo często zdarza się, że podczas poszukiwania samochodu kupujący muszą odbyć długą podróż, tylko po to, żeby na miejscu przekonać się, że sprzedający mocno podkolorował rzeczywistość i auto jest w dużo gorszym stanie, niż opisywano w ogłoszeniu – opowiada Marcin Ostrowski – W ten sposób traci się czas i nerwy, ale przede wszystkim pieniądze. Eksperci Motoraportera spotykają się z takimi sytuacjami, na co dzień chroniąc klientów przez naciągaczami, a dzięki wprowadzonej niedawno usłudze Live nasz specjalista dokonuje oględzin samochodu będąc w bezpośrednim kontakcie telefonicznym z kupującym, który może skorzystać z jego wiedzy i dopytać o wszystkie szczegóły – dodaje.

Z analiz Motoraportera wynika, że aż w 62 proc. przypadków stan auta deklarowany w ogłoszeniu nie zgadzał się ze stanem faktycznym, w 63 proc. sprawdzanych aut nie uzyskało pozytywnej rekomendacji ekspertów. Trend ten zmienił się nieznacznie przez ostatnie pół roku o kilka punktów procentowych. W czerwcu odsetek pojazdów, które nie uzyskały pozytywnej rekomendacji wyniósł bowiem 57 proc.

Przekręcone liczniki to mniejszy problem
Na rynku wtórnym pojawia się wysoki odsetek samochodów po kolizji. Jak pokazują statystyki, aż 80 proc. samochodów miało pokolizyjne naprawy, wbrew temu, co deklarowali przed oględzinami sami sprzedający. Liczba takich samochodów w ciągu ostatniego roku wzrosła z poziomu 74 proc.

- Pamiętajmy, że sama historia kolizyjna pojazdu nie musi go automatycznie dyskwalifikować. Najważniejsze jest, aby kupujący miał świadomość, co i w jakim stanie nabywa. Wtedy będzie mógł w pełni odpowiedzialnie podjąć decyzję – dodaje Marcin Ostrowski. – Istnieje spora różnica pomiędzy niegroźną stłuczką, a poważnym wypadkiem. Nasz ekspert na miejscu dokonuje interpretacji znalezionych napraw blacharskich i mechanicznych. Raport Motoraporter Premium obejmuje między innymi sprawdzenie około 300 punktów nadwozia, podwozia i mechaniki, a podczas jazdy testowej ostatecznie sprawdzamy, czy samochód jest godny polecenia. Ponad dwie trzecie sprawdzanych przez naszych ekspertów aut nie uzyskało pozytywnej rekomendacji – dodaje Ostrowski.

Cofnięte liczniki to swoista plaga na rynku samochodów używanych. W aż 44 proc. przypadków ekspert dokonujący oględzin miał podstawy podejrzewać, że w oferowanym samochodzie dokonano korekty stanu przebiegu. Pół roku temu odsetek ten wynosił 40 proc.

- Niestety polskie prawo nie karze tych, którzy cofają liczniki. W wyniku tego na polskim rynku bez problemu można znaleźć legalnie działające firmy zajmujące się „kręceniem” liczników – opowiada Marcin Ostrowski. - To osoba, która przy sprzedaży zataja informacje o cofnięciu licznika, może odpowiadać za oszustwo, z paragrafu 286 Kodeksu Karnego. Grozi za to nawet 8 lat więzienia. Oczywiście to tylko teoria… - dodaje.

Jednym z głównych kryteriów zakupowych samochodu używanego, zaraz obok ceny i rocznika, jest przebieg. Większość klientów szukających okazji baczną uwagę przywiązuje do stanu licznika, deklarując, że chciałaby nabyć samochód, który ma poniżej magicznych 200 tys. km. Pamiętajmy, że nieuczciwi sprzedawcy również mają tego świadomość i bez skrupułów "dopasowują" sprzedawany samochód do oczekiwań klientów.
Tematy w artykule: samochody używane

Podobne wiadomości:

Jakie samochody kupują Polacy?

Jakie samochody kupują Polacy?

Aktualności 2016-10-06

Import aut ciągle rośnie

Import aut ciągle rośnie

Aktualności 2016-05-07

Komentuj:

OponyImpolex 2014-02-04

Chyba większość z nas się na to nacięła i nic dziwnego jeżeli kupujemy od handlarza,dlatego wart przede wszystkim kupować od osób prywatnych,gdzie mamy większa pewność tego,że auto jest bezwypadkowe.

~qwerty 2014-01-23

już 2 razy kupiłem taką "igłę", a potem w eksploatacji, czy po mojej stłuczce okazało się, że był "bity". Następne auto będzie z nowe, z tańszego segmentu.

~Szukający samochodu 2014-01-23

Niedawno sam byłem na etapie kupna samochodu używanego i muszę zgodzić się z autorami artykułu. Wiadomo jak to w życiu - marzenia znacznie odbiegają od możliwości finansowych, które wraz z kolejnymi oględzinami "pewnego zakupu" stają się coraz mniejsze. Odbyłem kilka podróży do kilku większych salonów z używkami, zwiedzając przy tym znaczną część Polski. Kosztowało mnie to niemało, ale cóż, bezkarność sprzedawców nie zna granic - miała być przysłowiowa "IGŁA", a oglądałem kolejny obrazek zemsty blacharzy i lakierników... Poszukiwania zakończyłem w jednym ze śląskich komisów sprzedających praktycznie tylko samochody z rynku krajowego. Wbrew moim obawom, wszystkie informacje zawarte w ogłoszeniu i potwierdzone przez sprzedawcę w rozmowie telefonicznej okazały się prawdą. Po oględzinach na placu komisowym zdecydowałem się na wizytę w ASO - koszt 300zł może niektórym wydać się wysoki, ale był i tak o wiele niższy niż koszty potencjalnym napraw w trefnym aucie kupionym przez laika od "uczciwego" handlarza. Z zakupu jestem bardzo zadowolony - minęły od niego już 4 miesiące i nic niepokojącego z samochodem się nie dzieje. 3 tygodnie jeżdżenia i oglądania nauczyły mnie jednego - "IGŁY" kupić można jedynie nowe od dealera... Czasem warto zapłacić trochę więcej za samochód z rynku krajowego, aby mieć możliwość jego pełnego sprawdzenia i cieszyć się potem spokojnym użytkowaniem. Pozdrawiam wszystkich szukających dobrego samochodu używanego - dużo szczęścia i cierpliwości! Arek

~ilakiernik.pl 2014-01-22

To nieciekawie... ten artykuł pokazuje, jak ważną decyzją jest zakup samochodu. Powinniśmy robić to roztropnie i co najważniejsze, zapoznać się z historią pojazdu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport