mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Za dużo, za mało

Za dużo, za mało

Jedna śmierć to tragedia, milion to statystyka - miał ponoć powiedzieć Stalin. Mimo że to brutalne i cyniczne słowa, nadal odpowiadają prawdzie. Tragiczny wypadek samolotu, w którym ginie dwieście osób to główny news niemal wszystkich mediów na świecie. Ciężarówka demolująca czyjś dom zainteresuje krajowych dziennikarzy – szczególnie, jeśli kierowca jechał przeładowanym lub niesprawnym samochodem. Parę tysięcy osób, które tracą życie w wypadkach samochodów osobowych, to już temat prawie wyłącznie dla analityków.

Za dużo, za mało
Różnica pomiędzy statystyką a tragedią, biorąc pod uwagę wypadki w środkach transportu, jest bardzo niewielka. Najlepszym przykładem jest ruch lotniczy. Przede wszystkim, by samolot ruszył w trasę, musi przejść szereg wnikliwych testów technicznych – w dodatku niemal każdy system samolotu pasażerskiego jest zdublowany. Jeśli zawiedzie jeden element, jego obowiązki przejmie natychmiast dodatkowy obwód. Ponadto lot samolotu, od momentu kołowania do startu, aż do „wyładunku” pasażerów  jest monitorowany przez dziesiątki ludzi i szereg zaawansowanych systemów telemetrycznych, przy których stosowany w transporcie naziemnym GPS jest technologią mało efektywną. Nie dziwi zatem, że podróż samolotem to najbezpieczniejszy sposób przemieszczania. Jednak każda awaria, każdy wypadek samolotu natychmiast przyciąga uwagę opinii publicznej – mimo że katastrofa lotnicza, w której giną ludzie, to wypadek niezwykle rzadki. W ostatniej katastrofie Airbusa A330 nad Atlantykiem zginęło 228 osób – tyle, ile mnie więcej w ciągu dwóch dni na Polskich drogach.

Podobnie, choć może na nieco mniejszą skalę, jest z transportem ciężarowym. Przepisy dotyczące czasu jazdy kierowców i odpowiednie urządzenia w postaci tachografów monitorujące ten czas, konieczność zachowania odpowiedniego tonażu, częste badania stanu technicznego pojazdu, systemy stałego monitoringu, a w końcu szereg unikalnych przepisów oraz służb odpowiedzialnych za nadzorowanie i kontrolę transportu ciężarowego na naszych drogach to rzecz normalna. Trudno mieć coś przeciwko takim środkom nadzoru. Spotkanie na swojej drodze 40-tonowego zestawu z niewyspanym kierowcą i niesprawnym układem hamulcowym to, mówiąc delikatnie, mało ciekawa perspektywa. Tym bardziej, że w czasie kryzysu, który szczególnie mocno doświadcza firmy transportowe, liczba takich przypadków niepokojąco rośnie, bo wciąż wielu właścicieli firm przewozowych tnie koszty, jak tylko może. Oszczędzają niestety również na bezpieczeństwie. Stąd niektóre z mediów nie oszczędzają przewoźników – niektóre z tytułów sugerują nawet, że kierowcy ciężarówek to potencjalni mordercy. Inspekcja Transportu Drogowego alarmuje, że coraz częściej dochodzi do przypadków zatrzymania kierowców nagminnie jeżdżących z ładunkiem znacznie przekraczającym wszystkie dopuszczalne normy, lub próbujących nielegalnie przedłużać czas pracy. Nie ma tygodnia, by inspektorzy nie natrafili na przeróbki w tachografach. Nieprzestrzeganie czasu pracy to - zdaniem Inspekcji Transportu Drogowego - główny grzech kierowców ciężarówek.

Takie grzechy trudno wybaczyć, nawet jeśli przewoźnicy tłumaczą się kryzysem, który zmusza ich do przyjmowania zleceń bez wybrzydzania i pracy ponad normy. A mimo wszystko warto zastanowić się, jak kształtują się proporcje pomiędzy liczbą ciężarówek a samochodów osobowych na naszych drogach i poziomem bezpieczeństwa, jaki z jednej strony gwarantują restrykcyjne przepisy dot. transportu ciężkiego, elektroniczne systemu kontroli pojazdu, dedykowane służby kontroli a z drugiej strony... zaledwie kilkaset patroli policji. Jeżeli kierowca samochodu ciężarowego, siedzący zbyt długo za kierownicą lub jadący zestawem na łysych oponach, spowoduje wypadek informacja natychmiast idzie w świat. Lecz jeśli wypadek spowoduje zmęczony, funkcjonujący tylko dzięki zgrzewce napojów energetycznych, przedstawiciel handlowy, który od dwunastu godzin uganiał się za klientami po całej Polsce (przy okazji łamiąc dziesiątki przepisów drogowych, czego żaden system nie jest w stanie wykazać) – tragedia staje się jedynie liczbą w statystykach Komedy Głównej Policji. Bo takich wypadków dziennie notuje się setki. Żaden dyspozytor z centrali i komputer nie monitorują jego trasy, nikt nie sprawdzi, czy nie jedzie przeładowanym samochodem i jak długo siedzi za kierownicą.

Ostatnie statystyki dotyczące wypadków spowodowanych przez kierowców samochodów o masie powyżej 3,5 tony pochodzą z 2007 roku – spowodowali oni prawie 3,5 tys. wypadków, w których wyniku zginęły 383 osoby, a prawie 4.600 zostało rannych. Ale w tym samym roku wypadków ogółem było niemal 50 tys. w których śmierć poniosły 5.583 osoby, a 63.224 zostały ranne. To ogromna dysproporcja. Jak wynika z raportu Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu i danych Komendy Głównej Policji, w 2008 r. na polskich drogach zginęło 5.437 osób – od 2001 roku udało się poprawić ten tragiczny wynik zaledwie o 2%. Zginęły średnio143 osoby na milion mieszkańców. W tej tragicznej statystyce wyprzedza nas tylko Litwa, gdzie wskaźnik ten wynosi 148 osób. W ponad 93% winnymi śmierci na drodze są kierowcy samochodów osobowych.

Najnowsze doniesienia (a są ich setki) o katastrofie (jednego) francuskiego samolotu, mówią że Airbus linii lotniczych Air France, zanim zaginął, zdążył przesłać 24 informacje o błędach i dysfunkcjach. Czujny dyspozytor w centrali firmy transportowej jest w stanie z dużą dokładnością określić, czy kierowca monitorowanej ciężarówki jedzie zgodnie z przepisami, a system poinformuje go, czy dany samochód jest sprawny i poprawnie załadowany. W tym samym czasie na naszych drogach poruszają się miliony anonimowych aut, prowadzonych przez miliony anonimowych kierowców. Bez monitoringu, nadzoru, kontroli. I codziennie ta liczba maleje o ponad sto. Statystycznie. Tylko. Za mało na dobry reportaż, za dużo na czołówki gazet.

Podobne wiadomości:

Dzięki UFG poznasz historię swojego ubezpieczenia

Dzięki UFG poznasz historię swojego...

Aktualności 2016-07-07

Statystyki długiego weekendu - podobnie jak rok temu

Statystyki długiego weekendu - podobnie jak...

Aktualności 2016-05-30

Komentuj:

~Mek74 2009-07-14

Bardzo dobry artykuł Pozdrawiam

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport