mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Zimówki - czy już zmieniać?

Zimówki - czy już zmieniać?

Końcówka października, mroźne poranki i wieczory, pierwsze zapowiedzi możliwych opadów śniegu - czy to już najwyższy czas, aby odkurzyć swoje zimowe opony i udać się do wulkanizatora w celu ich założenia do naszego auta? Odpowiedź nie jest niestety jednoznaczna. Do tematu terminu zmiany opon należy bowiem podejść ze sporą dawki ostrożności.

Zimówki - czy już zmieniać?
W kwestii najlepszego momentu zmiany opon wśród kierowców krążą dwa główne hasła: "od Świąt do Świąt" oraz "gdy temperatura spadnie poniżej 7 stopni Celsjusza". Oba niestety, a w szczególności to pierwsze, są mocno nieprecyzyjne. Święta - w tym przypadku odpowiednio Wszystkich Świętych oraz Święta Wielkanocne - są bowiem całkowicie niezależne od pogody. O ile Wszystkich Świętych przypada zawsze 1 listopada i możemy już mówić o jakiejś konkretnej pogodzie (choć też w naszej strefie klimatycznej różnie z tym bywa), to już wielkanocna aura jest trudna do odgadnięcia. Tym bardziej, że są to święta ruchome, które mogą przypaść od 22 marca do 25 kwietnia danego roku, a więc możemy mieć pogodę od typowo zimowej do takiej, jaką spotykamy z początkiem lata.

Druga z metod, uzależniona wprost od temperatur, również bywa złudna. Przede wszystkim z tego względu, że dzisiejsze minusowe temperatury wcale nie oznaczają, że już do wiosny nie będzie dni z kilkunastostopniową (na plusie) pogodą. Niestety zmienność pogody w naszym klimacie nie jest sprzymierzeńcem kierowców, szczególnie tych, którzy wpatrują się w prognozy pogody i od tego uzależniają swoją wizytę u wulkanizatora. Z pewnością sygnałem do zmiany ogumienia mogą, a nawet powinny być, utrzymujące się przez dłuższy czas niskie temperatury, a także takie zapowiedzi w długoterminowych prognozach.


Z temperaturami jest też problem innej natury. Mianowicie zmieniają się one i to nawet dość wyraźnie w ciągu jednego dnia. Wczesnym porankiem mogą być minusowe, podczas gdy w ciągu dnia słupek rtęci na termometrach przekracza granicę 10 stopni. Dlatego przy zmiennej aurze, dużo będzie zależeć od nas samych, tzn. od tego w jakich porach dnia wyjeżdżamy i kiedy wracamy do domu. Wczesne godzinny poranne, to oprócz wyraźnie niższych temperatur, również groźba, iż na drodze pojawi się takie zjawisko jak gołoledź. Mimo braku opadów, mimo wydawałoby się suchej nawierzchni wcale droga nie musi zapewniać nam bardzo dobrej przyczepności. Jakiekolwiek opady atmosferyczne, niekoniecznie zaraz śniegu, powodują zaś, że droga momentalnie robi się śliska. To samo tyczy się tych kierowców, którzy do domów wracają notorycznie po zmroku, kiedy temperatury wyraźnie się już obniżają.

Jaki z tego wniosek? Jeśli większość czasu podróżujemy w takich porach dnia, kiedy utrzymują się niskie temperatury, możemy pokusić się o wymianę opon nieco wcześniej niż uczyni to większość kierowców.

Podobna sytuacja dotyczy tych kierowców, którzy często podróżują w specyficznych rejonach. Na przykład udają się do górskich czy podgórskich miejscowości, pokonują drogi biegnące przez lasy, czy ogólnie o małym nasłonecznieniu. Również i oni nie powinni sztywno trzymać się temperatur za oknem własnego domu i nieco szybciej pomyśleć o wymianie opon letnich na zimowe.


Z kolei poruszający się autami rzadko i głównie w miastach, w rejonach gdzie zima zazwyczaj ma umiarkowany przebieg, a ponadto służby drogowe działają prężnie, mogą pokusić się o dłuższe korzystanie z opon letnich. Oczywiście znajdą się i tacy kierowcy, którzy potrafią cały okres zimowy przejeździć na letnich bądź wielosezonowych oponach, przekonując, że na suchej nawierzchni zachowują się one lepiej niż zimówki.

Wracając jeszcze do temperatur i wartości 7 stopni Celsjusza. Jest to oczywiście granica umowna i nie musi ona być przez nas sztywno przestrzegana. Skład mieszanki opony zimowej lepiej bowiem sprawdza się (zachowuje odpowiednią elastyczność) przy ujemnych wartościach temperatur oraz przy niewielkim plusie. Nie oznacza to jednak, że gdy termometr wskaże np. 3-5 stopni, a my wciąż jeździmy na letnim ogumieniu, od razu właściwości jezdne będą dużo gorsze. To samo w drugą stronę. Jeśli już zmieniliśmy opony na zimowe, a temperatura wzrośnie np. powyżej 10 stopni, to nagle będziemy się ślizgać na drodze.

Generalnie lepiej jednak pospieszyć się ze zmianą opon na zimowe, niż się spóźnić. Jeśli uczynimy to za wcześnie, nawet nasze bezpieczeństwo nie będzie specjalnie narażone (tym bardziej, że możemy wówczas po prostu jeździć znacznie ostrożniej), co najwyżej odrobinę szybciej zużyje się nam bieżnik (jednak nie aż o tyle, by opony po sezonie nadawały się do wyrzucenia). W przeciwnym przypadku, kiedy zaskoczy nas nagły atak zimy, jazda na letnim ogumieniu będzie przypominać trochę popisy słabego łyżwiarza, znacznie zwiększając ryzyko kolizji na drodze. Znacznie utrudnione ruszanie na śliskiej drodze, powoduje też, że zapominalscy kierowcy wyraźnie wstrzymują ruch na ulicach miast, kiedy to zaśpią z odśnieżaniem również i służby drogowe. No i jeszcze argument przed czekaniem ze zmianą opon na zimowe. Po pierwszym ataku zimy nagle wszyscy kierowcy przypominają sobie o konieczności zmiany ogumienia, a to wiąże się bardzo często ze znacznym wydłużeniem czasu spędzonego w serwisie oponiarskim.


Pamiętać należy także o tym, że zimówka zimówce nie równa i nie można zawsze stosować tych samych reguł. Opony różnych producentów mogą mieć różny skład mieszanki, a co za tym idzie, różnie zachowywać się przy granicznych temperaturach. Także opony przeznaczone do szybszych aut, z wyższą dopuszczalną prędkością (np. z indeksem H, V, W lub Y), gorzej zachowują się przy niskich wartościach temperatur, nawet przy suchej nawierzchni.

Podsumowując temat i starając się odpowiedzieć na tytułowe pytanie - nie ma jednej prostej recepty, kiedy najlepiej dokonać wymiany opon na zimowe. Do tematu należy podejść rozsądnie, uważnie obserwować zapowiedzi zmian pogodowych, a także to co się dzieje za oknami. I pamiętajmy, jeśli mamy obecnie założone opony nie do końca pasujące do panującej aury, nie oznacza to, że grozi nam poważne niebezpieczeństwo na drodze. Ostrożna jazda, nawet jeśli znacznie wolniejsza, zapewni nam bezpieczny dojazd do domu i do warsztatu oponiarskiego.
Tematy w artykule: opony zima opony zimowe

Podobne wiadomości:

Test opon letnich 2016 w auto motor i sport

Test opon letnich 2016 w auto motor i sport

Aktualności 2016-04-05

Goodyear przedstawia oponę dla samochodów autonomicznych

Goodyear przedstawia oponę dla samochodów...

Technika 2016-03-15

Komentuj:

Dealo 2010-10-25

myślę że warto jest już o tym myśleć, zwłaszcza że teraz można jeszcze dostać opony taniej, jeśli ktoś myśli nad kupnem - zwłaszcza na sieci. Ja osobiście korzystam ze strony 1234opony.pl, bo jest tam prosty mechanizm, który pomaga w doborze pasujących modeli, wystarczy znać rozmiar naszych kół.. co dużo ułatwia proces przedzierania się przez wszystkie dostępne na rynku modele, których jest cała masa..

~śniegówki 2010-10-22

Z niemieckich testów które można było znaleźć również na tej stronie jasno wynika, że dobre całoroczne (wilosezonowe, uniwersalne) ustępują jedynie najlepszym zimówkom. Nawiasem mówiąc zimówki powinny się nazywać "śniegówki" - bo tylko w takich warunkach lepiej się sprawdzają. Więc jeśli ktoś nie mieszka w rejonie kraju, w którym śnieg leży na ulicach (nawet przy dużych opadach w Wawie po 2 dniach śniegu nie ma) to śniegówek nie ma sensu kupować. Bo nawet w okolicach zera na suchej nawierzchni sprawują się gorzej, niż letnie. Nie mówiąc o wodzie - śniegówki szybko łapią na niej poślizg z powodu budowy bieżnika. Z tych samych powodów nawet letnie znacznie lepiej się sprawdzają na wodzie powyżej zera. O jeździe na lodzie nie mówimy, bo wszystkie opony na lodzie są do d... Dlatego nie widzę sensu wydawania pieniędzy na dwa słabe koplety opon i jeszcze potem 2x rok wymienę. Za tą cenę lpepiej kupić klasowe uniwersalne i mieć to z czapki. Zresztą sprawdziłem ostatniej zimy swój samochód i dwa inne na mało uczęszczanym, krętym zaśnieżonym odcinku z bezpiecznym poboczem. Mój na klasowych wielosezonowych dwa inne na średniej klasy zimówkach. Jeden samochód z takim samym silnikiem drugi ze słabszym. Na uniwersalnych najszybciej mi poszło przejechanie tego odcinka - i trzymanie na zakrętach, i przyspieszanie po wyjściu z zakrętu - wszystkie trzy auta jedynie z ABS, bez innych elektronicznych ulepszaczy.

~dan 2010-10-21

w temacie wszystko już zostało powiedziane i raczej nic nowego się już nie wymyśli, chyba że jakieś bzdury bądź powstaną jakieś nowoczesne technologie, które pozwolą zimą inaczej się zachowywać kierowcom, dlatego artykuł z tych mniej odkrywczych, ale większość zawartych racji jest słuszna. Zgodzę się z uwagami innych, że przy suchej i stousnkowo ciepłej zimie lepsza jest dobra uniwersalna niż przeciętna zimówka. Ja przygotowuję swoje zimówki przy pierwszych niższych temperaturach, ale czekam z ich zamianą na jakiś nagły atak zimy. Do wulkanizatora mam blisko :). I mam też ten komfort, że jak nagle którejś nocy spadnie nieoczekiwanie dużo śniegu, nie muszę na siłę drugiego dnia z rana brać auta. Poczekam aż odśnieżą i spokojnie jade sobie na wymiane opon

~AdJ 2010-10-21

dioni: Mam akurat inne doświadczenia... Zdziwiłem się kiedyś mocno przy próbie gwałtownego hamowania na oponach letnich na suchej nawierzchni, w temperaturze ok. +3st. Samochód zaczął się sunąć do przodu, zamiast się zatrzymać (choćby z piskiem). Owszem - przy braku awaryjnych sytuacji może i nie ma różnicy. Ale chyba w kwestii bezpieczeństwa właśnie o awaryjne sytuacje chodzi, prawda? Co do artykułu - moje doświadczenia są takie, że na oponie letniej w zimie jeździ się gorzej (traci przyczepność, bo jest twarda) bez względu na rodzaj nawierzchni. Za to na zimowej w lecie jeździ się w miarę dobrze (szczególnie podczas deszcu - może dlatego, że zimowe mam kierunkowe, letnie - nie). Za to sama oponoa zużywa się dużo szybciej. Zabrakło też informacji, że nowa opona musi się trochę zetrzeć (kilka tys. km.). Jeśli ktoś porównuje nową zimówkę z oponą letnią przed zmianą, to się nie dziwię, że letnia wygrywa.

~S.K 2010-10-21

Co do całorocznych. Kupiłem takie 2 lata temu. Mam felgi aluminiowe 17" i wczesniej mialem opony 215/45/17. Chcialem poszukac calorocznych w tym samym rozmiarze. Ciezko bylo cos znalezc na miejscu (w USA jest duzo). Znalazlem w koncu Falken Ziex czy jakos tak. Mieszanka jest miekciejsza niz w poprzednich oponach, przez to troche szybciej sie zuzywają latem ale nie jakos tragicznie. W miare dobrze trzymaja na suchym i mokrym asfalcie czy to latem czy zimą, chociaz zimą wydaje mi sie ze nawet lepiej. I gdyby w naszym kraju nie padal snieg to te opony bylyby idealne. Niestety. Spadl snieg w tamtym roku i na sniegu taka opona przegrywa z zimówkami. Nie ma labelków. Jest tylko odrobinę lepsza od letnich ale i tak do zimówek jej daleko. Jesli ta zima bedzie podobna do poprzedniej to rozgladne sie za jakimis uzywanym zimowkami, troche wezszymi.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport