mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > Zwierzę kontra samochód

Zwierzę kontra samochód

Według policyjnych statystyk na polskich drogach ginie codziennie 17 osób. Co czwarta okręcając się samochodem wokół drzewa. Część zmotoryzowanych jest ofiarami wypadków z udziałem dzikich zwierząt. A tego typu zdarzenia regularnie nasilają się w okresie jesiennym.

Zwierzę kontra samochód
Newralgicznymi punktami na drodze, gdzie kierowca jest narażony na kontakt pierwszego stopnia z Przyrodą, są oczywiście odcinki prowadzące przez lasy i pola. Tam gdzie przeprawy dzikich zwierząt są najczęstsze, drogowcy ostrzegają kierowców stosownymi znakami. Jednak czy można nim bezgranicznie ufać? Nie. Po pierwsze dlatego, że co i rusz organizowane są w naszym kraju konkursy i plebiscyty na najbardziej bezsensowne kompilacje znaków drogowych, które mylą a nie pomagają. Po drugie, jeśli odnosimy się do ostrzeżeń o możliwym wtargnięciu zwierząt na drogę, pojawia się dodatkowy problem. Zwierzęta migrują, a to oznacza, że co roku mogą zmieniać miejsce swoich przepraw. Wnioski nasuwając się więc same. Na drogach poza miastem o małym natężeniu ruchu, nie posiadających zabezpieczeń pobocza, zwierzyna może zaskoczyć kierowców w każdym momencie.

I nie należy takich sytuacji bagatelizować. Teoria mylnie może sugerować, że siedząc w obitym blachą aucie, podczas uderzenia w zwierzę można czuć się jak w pancernym czołgu. W praktyce uderzenie w "żywą przeszkodę", na przykład sarnę ważącą około 25 kilogramów przy prędkości 100 km/h, może wyrządzić wiele szkód. Dla samego zwierzęcia, samochodu i przede wszystkim podróżujących. Próba ominięcia przeszkody może z kolei skończyć się uderzeniem w drzewo lub w nadjeżdżający pojazd z naprzeciwka. W sytuacji zagrożenia pod żadnym pozorem nie wolno oślepiać zwierzęcia długimi światłami. Mocna wiązka światła "ogłupia" je i powoduje, że zamiera w bezruchu zamiast uciekać.

W przypadku kolizji pod żadnym pozorem nie należy na własne ryzyko usuwać z drogi martwego lub rannego zwierzęcia, ani co gorsza zabierać go ze sobą do najbliższej placówki leśnej. Kontakt ze zwierzęciem niesie za sobą ryzyko zarażenia wścieklizną lub innymi groźnymi chorobami. Pierwszą czynnością po kolizji powinno być zabezpieczenia miejsca wypadku, a następnie bezzwłoczne powiadomienie policji. Ta z kolei poza udzieleniem wszelkiej pomocy ma obowiązek wezwać najbliższego weterynarza lub okręgowy związek łowiecki/leśniczy.

Wezwanie policji jest też istotne z innego punktu. Protokół sporządzony przez funkcjonariuszy na miejscu wypadku, jest ważnym ogniwem w dokumentacji przy ubieganiu się o odszkodowanie. Szansę na otrzymanie odszkodowania bez względu na to czy na danym odcinku drogi widniały znaki "Uwaga zwierzęta na drodze" mają kierowcy, których samochód ubezpieczony jest w zakresie AC. Ubezpieczyciel musi zostać poinformowany najpóźniej w ciągu 7 dni od dnia zdarzenia. W sytuacji gdy kierujący posiada tylko ubezpieczenie OC, droga do otrzymania odszkodowania jest zdecydowanie dłuższa i trudniejsza. Właściciel pojazdu wówczas może starać się o zwrot kosztów naprawy pojazdu z ubezpieczenia OC podmiotu, który odpowiada za dany rewir leśny. Kluczowe jest tutaj wykazanie związku pomiędzy ewentualnymi zaniedbaniami tego podmiotu a powstaniem szkody. Pomocna w dochodzeniu swoich racji ma dokumentacja zdjęciowa wykonana na miejscu zdarzenia.

Podobne wiadomości:

Sposób na tańsze ubezpieczenie OC

Sposób na tańsze ubezpieczenie OC

Finanse i prawo 2016-11-09

Tysiące Polaków jeździ bez OC

Tysiące Polaków jeździ bez OC

Finanse i prawo 2016-10-10

Komentuj:

~Samer 2009-12-03

Potrąciłem dwie sarny ze skutkiem śmiertelnym dla nich niestety, w nadleśnictwie powiedziano mi że za szkody nie odpowiadają i powinienem mieć pretensje do drogowców że znaku nie postawili, a faktycznie wypadek miał miejsce w szczerym polu. Moje ubezpieczenie jest do bani HDI zastanówcie się dobrze zanim skorzystacie nie można się do nich prawie dodzwonić, udało mi się raz kobieta nie miała żadnych informacji jak powinienem postępować w takim przypadku miała do mnie oddzwonić jej kierowniczka i juz miesiąc minął a tel od kierowniczki nie było. Czy w takim wypadku rozsądnie będzie wytoczyć sprawę z powództwa cywilnego? Jeśli redakcja orientuje się co kolwiek w takich sprawach proszę o kontakt daniel.naploszek@gmail.com pomocne mi będą każde materiały na ten temat. Pozdrawiam

~miller 2009-11-19

inka - ale ty pusta egoistka jesteś :/

~inka 2009-11-14

jak kto glupi, to nie wie ze przysluguje mu prawo do naprawy auta w sytuacji bliskiego kontaktu z przyroda :) albo jesli nie poinformowali go ubezpieczeniowcy. ja kupilam oc przez direct w avivie cu, nie ruszajac tylka z przed kompa, a i tak wiedzialam, ze mam prawo do naprawy. jak wjechalam w dzika dla odmiany.

~kriss79 2009-11-13

popieram przedmówce, rozwińcie prosze Redakcjo ten problem

~Mistrzu 2009-11-12

O właśnie, powinno się rozwinąć temat o tym, jak ubiegać się o odszkodowanie za uderzenie w wybiegające na drogę z lasu zwierzę, mając jedynie polisę OC. W praktyce wygląda to tak, że kierowcy na własną rękę naprawiają auta nie starając się o odszkodowanie, ponieważ nie wiedzą, że takie prawo im przysługuje. Wiem, to śmieszne, ale tak jest.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport