mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > "Ice Man" zwycięża w Melbourne

"Ice Man" zwycięża w Melbourne

Jeśli ktoś z Was spodziewał się, że nowy sezon rozpocznie się scenariuszem nudnym jak flaki z olejem to oglądając wyścig na torze Albert Park zapewne przecierał oczy ze zdumienia. Wygrał ten, który najlepiej "zaprzyjaźnił się" z oponami.

Pierwszy trening - wygrywa Vettel, drugi również. W trzecim najlepszy czas wykręca Romain Grosjean, ale jakie ma to znaczenie, gdyż przełożone z powodu ulewy na niedziele kwalifikacje  wygrywa Vettel. Wszyscy sądzili, że również w niedzielę kierowca RedBulla nikomu nie pozwoli przekroczyć linii mety na pozycji P1. Stało się jednak inaczej i tym sposobem GP Australii pokazało, że nadchodzący sezon może być jeszcze bardziej emocjonujący niż ten ubiegłoroczny. Sebastian Vettel nie będzie miał łatwej drogi po obronę tytułu mistrza świata.

Wyścig do udanych na pewno nie zaliczy Nico Hulkenberg, który za sprawą awarii pompy paliwowej odpadł z wyścigu tuż przed startem. Gdy zapaliło się zielone światło świetnie rozpoczęli kierowcy Ferrari, Felipe Massa zaraz za pierwszym zakrętem zameldował się na pozycji P2, a jego kompan Fernando Alonos o po chwili był już na trzeciej lokacie. Oczywiście taki stan rzeczy zawodnicy Ferrari mogli zawdzięczać Markowi Webberowi, który po raz kolejny zepsuł start.

Decydującym czynnikiem wyścigu, były opony. Na piątym okrążeniu po ich wymianę zameldował się Jenson Button zakładając opony pośrednie. Pierwsza seria pitstopów nie namieszała w stawce. Ciekawie zaczęło robić się od 15 okrążenia, kiedy to prowadzenie objął Adrian Sutil, który nie zjeżdżał do boksów. Force India postanowiło swojego niemieckiego kierowcę puścić na dwa pitstopy. Sutil prowadził, a Vettel był kompletnie bez radny. Za nim zbliżali się kierowcy Ferrari, a tych powoli doganiał Kimi Raikkonen.

Druga tura zjazdu do boksów świetnie została rozegrana przez zespół Ferrari i dzięki temu Fernando Alonso zjeżdżając dwa okrążenia później znalazł się przed Vettelem i Massą by następnie wyprzedzić Vettela. Chwilę po tym Pastor Maldonando najeżdża lewym tylnym kołem na pobocze i wpadając poślizg zatrzymuje się w żwirowej pułapce. To koniec wyścigu dla kierowcy Williamsa.

Deszcz nie tylko pokrzyżował plany zespołów w sobotę ale i postraszył w niedzielę. Na 29 okrążeniu pokropiło, ale na żadnym kierowcy chwilowa  zmiana aury nie zrobiła wrażenia. Kimi Raikkonen jadąc na czele stawki zaczął zmierzać po kolejne w karierze zwycięstwo.

"Ice Man" decydując się jedynie na dwie wizyty w boksie pogrążył jadącego za nim Alonso, który musiał odwiedzić raz jeszcze pitlane. Hiszpan całą końcówkę wyścigu starał się urywać kolejne części sekundy, tak aby dogonić Raikkonena. Niestety ta sztuka nie udała się dwukrotnemu mistrzowi świata i linię mety przeciął drugi, tuż przed Sebastianem Vettelem.

W Red Bullu muszą być lekko skonsternowani tym jak ułożył się wyścig w Australii. Wszyscy w Milton Keynes byli pewni, że nikt nie przeszkodzi Vettelowi w wygraniu wyścigu. Scenariusz jaki rozegrał się na Albert Park zapowiada ciekawy sezon, którego kolejną odsłonę zobaczymy w nadchodzący weekend podczas GP Malezji na torze Sepang.

Podobne wiadomości:

Maria Teresa de Filippis - nie żyje pierwsza kobieta w F1

Maria Teresa de Filippis - nie żyje pierwsza...

Aktualności 2016-01-13

Audi mówi

Audi mówi "nie" Formule 1

Aktualności 2015-05-19

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport