mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > "Lucky boy"

"Lucky boy"

Oglądając kolejne powtórki z wypadku Roberta Kubicy mogliśmy się spodziewać najgorszego. Wraz z kolejnymi raportami z centrum medycznego rosła radość. "Lucky boy" - tak określił Kubicę jeden z mechaników BMW Sauber po tym, jak już było jasne, że krakowianin nie odniósł poważniejszych obrażeń w tym spektakularnym i dramatycznym wypadku.

Był to pierwszy tak poważny wypadek w karierze naszego zawodnika. Dotychczas Polak zaliczył kilka incydentalnych poślizgów i delikatnych zderzeń, ale nie było to nic, choćby w połowie przypominającego przerażającą kraksę w Montrealu. Najpoważniejszy wypadek przeżył na publicznej drodze jako pasażer. W 2004 roku Robert doznał bardzo poważnego złamania prawej ręki, a "pamiątką" po tym wydarzeniu jest szeroka i gruba blizna - ślad po operacji, jaką przeprowadzono we włoskiej klinice Formula Medicine s.r.l.

Kraksa w Montrealu była znacznie bardziej poważna, a mimo to Polak wyszedł z niej praktycznie bez szwanku. Pierwsze minuty były zatrważające, a piętnastominutowa cisza tuż po zwiastowała złą wiadomość. Wkrótce okazało się, że Robert jest przytomny i prawdopodobnie nie ma poważniejszych urazów. Skarżył się natomiast na ból prawej stopy, dlatego początkowo podejrzewano złamanie nogi. Taką właśnie informację podał przez radio inżynier wyścigowy Lewisa Hamiltona, zaraz po złożeniu gratulacji za pierwsze zwycięstwo w Formule 1.

Szybki comeback

Doktor Riccardo Ceccarelli zna Roberta Kubicę od wielu lat. Założyciel znanej w środowisku kliniki Formula Medicine był jedną z pierwszych osób spoza obsługi toru, które widziały Polaka tuż po wypadku.

”Po wypadku rozmawiał, skarżył się na ból stopy, ale ruszał nogami i rękami. Był w pełni przytomny. Dlatego podejrzewaliśmy, że doznał złamania. Poza tym wszystko wskazywało, że czuje się dobrze. Nawet nie był w szoku. Jakby nic się nie stało” – powiedział dziennikarzowi Przeglądu Sportowego Ceccarelli. „Mógł zginąć. Byłem bardzo zaskoczony widząc w jakim jest stanie. Formula 1 poczyniła wielki krok w stronę poprawy bezpieczeństwa. HANS i wszystkie inne systemy zadziałały doskonale. To niewiarygodne, że człowiek jest w stanie przetrwać tak brutalny wypadek” – dodaje. „Myślę, że do ścigania wróci tak szybko jak to tylko możliwe. Jestem o tym przekonany. On ma bardzo silną psychikę.”

Wyciągnąć wnioski

Z ulgą może odetchnąć Jarno Trulli, kierowca Toyoty z którym Kubica zderzył się tuż przed wypadnięciem z toru.

”Kiedy ostatni raz go widziałem był za mną, po lewej stronie. W innej części toru. Musiał się jednak przesunąć na drugą stronę, ponieważ uderzył w moje prawe koło. Prawa tylna opona była nacięta. Nie miałem pojęcia, co się dzieje. Poczułem po prostu uderzenie z tyłu. Nie wiedziałem czy to Kubica, ale to musiał być on. Tylko on brał udział w tym wypadku” – relacjonuje przebieg zdarzenia Trulli.

”Musimy wyciągnąć wnioski na przyszłość z tego co się stało. Jak widać na torach ulicznych zawsze może się zdarzyć coś nieoczekiwanego. Wydaje się, że jest w miarę bezpiecznie, dopóki nie dojdzie do takiego wypadku jak ten. A był to wypadek bardzo nietypowy. Sam kąt uderzenia był też bardzo niebezpieczny. Nikt nie spodziewał się takiego wypadku. Widziałem co działo się z Robertem na powtórkach w telewizorze” – konkluduje kierowca Toyoty.

Czytaj także:

Dramatyczny wypadek Kubicy 2007-06-11


Podobne wiadomości:

Dramatyczny wypadek Kubicy

Dramatyczny wypadek Kubicy

Aktualności 2007-06-11

Komentuj:

~wert 2007-06-13

miał fuksa chlopaczyna, ciekawe czy siądzie mu teraz na psyche

~kibol 2007-06-12

trzymaj sie Robert, czekamy na szybki powrót na tor i w końcu jakieś miejsce na pudle

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport