mojeauto.pl > motogazeta > Aktualności > "Szczęściu trzeba pomagać"

"Szczęściu trzeba pomagać"

To było tylko kwestią czasu, kiedy Kajetan Kajetanowicz zostanie Mistrzem Polski w rajdach samochodowych. Stało się to w tym roku. Wspólnie z pilotem Jarosławem Baranem za kierownicą Subaru Imprezy gr. N okazali się najlepsi. O rajdach, ale nie tylko rozmawiamy na torze Kielce, gdzie siedzibę ma Szkoła Jazdy Subaru, w której Mistrz Polski 2010 jest instruktorem.

Czy jesteś odważnym człowiekiem?
Kajetan Kajetanowicz: Na pewno tak, ale pamiętajmy, że odwaga nie jest tym samym co brawura.

To czego się boisz, bo na pewno nie jeździć szybko w lesie?
Boję się jeździć na prawym fotelu.





Ze wszystkimi, nawet z żoną?
Po prostu nie lubię i przyznam, że także trochę się boję. Źle reaguję i to bez względu na to, z kim jadę. Czasami wynika to z braku zaufania do kierowcy, poza tym zdaję sobie sprawę z konsekwencji.

Czyli pilotem rajdowym raczej nie będziesz?
Nie:)

Wiemy od jednego z instruktorów ze Szkoły Jazdy Subaru, że na początku pracy w SJS byłeś przeciwnikiem ciągłego powtarzania slalomów. Teraz jesteś jednym z większych orędowników tego ćwiczenia. Z czego to wynika?
Po prostu nie jestem aż tak uparty, żeby slalom trenować cały dzień:) Ja to ćwiczenie nazywam kluczem do wejściowych drzwi. Bez niego nie otworzymy następnych. Wykonując slalom uczymy się odpowiedniej pracy rąk na kierownicy, a to jest podstawowa umiejętność. Bez niej nie jesteśmy w stanie zrobić następnych kroków, a nawet jeśli jesteśmy, to przyjdzie nam to z ogromnym trudem. Będziemy co prawda wiedzieli, że w przypadku poślizgu trzeba założyć kontrę, ale ręce nie będą pracowały wystarczająco szybko i precyzyjnie.

A czy sądzisz, że takie kursy – I i II stopnia uczą tylko bezpiecznej jazdy, czy mogą też być podstawą do rozpoczęcia przygody rajdowej?
Nadrzędnym celem jest poprawa bezpieczeństwa, ale nie można wykluczyć, że od takich kursów rozpocznie się kariera rajdowa czy wyścigowa, człowiek odkryje w sobie smykałkę. Kierowcy rajdowi mają często wysokie umiejętności prowadzenia samochodu, a wielu z nich pracuje jako trenerzy doskonalenia jazdy „cywilnej”.

Jesteś wiarygodny jako instruktor, jeżeli jednego dnia jedziesz 120 km/h między drzewami, a następnego jako instruktor mówisz kursantom, żeby zwolnili, bo najważniejsze jest bezpieczeństwo?
Czasami nawet 180km/h :) Oczywiście że jestem wiarygodny. Podczas rajdu mamy zamkniętą i zabezpieczoną drogę, startujemy samochodem wyposażonym w wiele systemów bezpieczeństwa – m.in. w specjalne pasy czy klatkę. Na ulicach nie jesteśmy sami i musimy mieć ograniczone zaufanie do innych uczestników ruchu drogowego. Fakt, że my nie popełnimy błędu, nie oznacza, że ktoś inny tego nie zrobi. W normalnym ruchu nie jeżdżę szybko i wiem, że nie muszę niczego udowadniać. Warto poświęcić też chwilę, by dobrze zaplanować swoją trasę i określić czas potrzebny na jej pokonanie.

Jak z perspektywy instruktora oceniasz umiejętności polskich kierowców?
Wielu kierowców, którzy tu przyjeżdżają, ma za sobą przejechane kilkaset tysięcy kilometrów. Smuci mnie fakt, że u bardzo dużej grupy ludzi można zauważyć nieprawidłową pozycję, złą pracę rąk na kierownicy i brak właściwych odruchów. Jednak widać, że podnosi się świadomość kierowców na temat ich umiejętności. Dobrze jest, jeżeli zdajemy sobie sprawę jak mało potrafimy za kółkiem. Prawo jazdy to pewnego rodzaju pozwolenie na broń. To mocne słowa, ale lepiej jeździć wolniej, niż przeginać w drugą stronę.

Nowoczesne systemy bezpieczeństwa w samochodach pomagają, ale czy nie jest trochę tak, że jeżeli nie wiemy jak z nich korzystać, to także mogą przeszkadzać?
Takie systemy z pewnością pomagają i przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa, choć nie są idiotoodporne. Wybaczają drobne błędy kierowców, ale praw fizyki oszukać się nie da. Na przykład jeżeli zbyt szybko wjedziemy w zakręt i tylna oś zacznie tracić przyczepność, to elektronika samochodu w delikatny i często niezauważalny sposób to skoryguje.

A jak jedziesz swoim służbowym cywilnym Subaru, z kontrola trakcji?
Tak, ponieważ załącza się automatycznie podczas uruchamiania silnika. Mogę go wyłączyć, ale to jest bez sensu, ponieważ w normalnym ruchu ulicznym nie jeżdżę tak, żeby celowo tracić przyczepność. Przyjeżdżam tutaj - na tor w Kielcach i wtedy owszem, kontrole trakcji wyłączam:)

Po wygranym rajdzie Elmot w 2009 roku powiedziałeś, że jeszcze nie jesteście dość szybcy. Czy teraz, po zdobyciu tytułu Mistrza Polski, możesz powiedzieć, że już jesteście wystarczająco szybcy?
Na pewno jesteśmy szybsi, uczymy się tego z każdym przejechanym kilometrem. Do tego, aby być coraz szybszym trzeba nieprzerwanie dążyć. Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem szybki, ale wiem też, że zawsze można coś poprawić. To właśnie miałem na myśli wtedy i takie mam podejście do dziś. Oczywiście są miejsca, że można pojechać jeszcze szybciej i są takie, gdzie już jesteśmy na limicie, tam po prostu szybciej się nie da.

Czy w tym sezonie wspominasz taki rajd, który pojechałeś już tak szybko i dobrze, że nic byś w swojej jeździe nie poprawił?
Rajd nie – cały sezon taki był :) Po każdym rajdzie zarówno ja, jak i Jarek Baran wysiadaliśmy z samochodu i byliśmy z siebie zadowoleni. Zrobiliśmy kawał dobrej roboty prawie na każdym rajdzie. Mówię prawie, bo oczywiście błędy się zdarzały, ale na szczęście nie takie, które owocowały jakimiś mocnymi przygodami. Dodatkowo mieliśmy bardzo dużo szczęścia, które w rajdach, tak jakw życiu, jest potrzebne, ale szczęściu trzeba pomagać.

Powiedziałeś, że jesteś szybki, a czy jest tak, że kierowca rajdowy wie, kiedy jedzie już limicie?
Kierowca rajdowy powinien to wiedzieć. Inaczej po prostu staje się to niebezpieczne, zaczyna się popełniać błędy i one owocują gorszym czasem na odcinku, a nawet wypadkiem. Dlatego kierowca powinien umieć wyczuć ten moment, wiedzieć, że danych partii nie da się przejechać szybciej. Oczywiście jest to trudne, kiedy jesteś ambitny, kiedy tak bardzo chcesz wygrywać, a jednak ktoś jedzie jeszcze lepiej. Są kierowcy, którzy tej granicy nie znają. Osobiście staram się jej nie przekraczać. Jest to zapewne kwestia charakteru. To ciężka sprawa, szczególnie gdy w grę wchodzą emocje związane z rywalizacją, ale trzeba pamiętać, żeby nie jechać szybciej, niż się potrafi. Rajdy są jednak nieprzewidywalne i naprawdę wszystko może się wydarzyć

Patrząc na poprzednie sezony, rajdy szutrowe, mówiąc delikatnie, nie były Twoją domeną. Tymczasem w tym sezonie zostałeś królem szutrów. Jak to się stało, że w rok tak bardzo poprawiłeś się na tej nawierzchni. Polubiłeś szutry?
Od zawsze lubiłem szutry:) Na nasze tak dobre wyniki na luźnych nawierzchniach w tym sezonie nałożyło się kilka czynników. Bardzo dużo trenowałem, przede wszystkim na śniegu. Poza tym miałem świetnie przygotowany samochód. Choć nie oznacza to, że w tym roku jesteśmy gorsi na asfaltach. Wygraliśmy trzy rajdy szutrowe, ale na asfaltowych często wygrywaliśmy odcinki.

Nikt nie deprecjonuje Twojego mistrzostwa Polski, ale czy uważasz, że sezon mógłby wyglądać inaczej, gdyby we wszystkich rundach wystartował Bryan Bouffier?  
Zapewne wtedy walczylibyśmy o tytuł Mistrza Polski do ostatniego, nie do przedostatniego rajdu.  Jednak i tak wierzę, że mielibyśmy dużą szansę na zwycięstwo, choć nie było by to łatwe.

Co jest Twoim największym sukcesem?
Oczywiście zdobycie mistrzowskiego tytułu w klasyfikacji generalnej, do którego przyczyniło się m.in. zwycięstwo w bardzo prestiżowym Rajdzie Polski – rundzie mistrzostw Europy.

Na którym etapie sezonu dotarło do Ciebie, że możesz być Mistrzem Polski?
To dochodziło do nas stopniowo, nie było jakiegoś punktu przełomowego. Na pewno, kiedy Michał Sołowow na ostatnim odcinku Rajdu Warszawskiego przytulił drzewo, obok którego my przejechaliśmy dosłownie na centymetry, dotarło do nas, że mamy olbrzymie szanse na tytuł. Wtedy cięliśmy się na żyletki i po 150 km ścigania, przed ostatnim odcinkiem specjalnym, dzieliły nas zaledwie 3 sekundy.

A na której nawierzchni czujesz się najmocniejszy?
W każdej nawierzchni jest coś fajnego. Na asfaltach są duże przeciążenia i mocno odczuwa się skoki, a szutrach i śniegu są długie poślizgi, które uwielbiają kibice.

Czy teraz, po zdobyciu tytułu Mistrza Polski już nie narzekasz na brak ofert?
Na pewno jest łatwiej, ale nie jest tak, że od razu po zdobyciu tytułu wszystkie drzwi się otwierają. Cieszę się, że nasi dotychczasowi partnerzy są zadowoleni i wiemy, że większość z nich zostanie z nami na przyszły sezon, na czele z LOTOS Dynamic.

A gdybyś mógł się zmierzyć z dowolnym kierowcą, kto by to był?
Trudne pytanie... Na pewno skorzystałbym z takiej możliwości. Jeśli już pojawiłaby się taka szansa, chciałbym zmierzyć się z 7-krotnym mistrzem świata Sebastienem Loeb'em. Nie wiem wprawdzie co na to mój pilot Jarek, ponieważ mogłoby to być bardzo ryzykowne, wręcz jak porwanie się z motyką słońce :)

Fałszywa skromność?
Nie, absolutnie. Po prostu nawet sam brak tak ogromnego doświadczenia jakie ma Loeb oznacza, że tych szans praktycznie nie ma. Pokazał to Krzysiek Hołowczyc, który na Rajdzie Polski w 2009r. miał nadzieję na dobry wynik, ale już po odcinku testowym zrozumiał, że nie ma szans na podpięcie się do ścisłej czołówki, mimo tego, że jest świetnym kierowcą. Walczył do końca bardzo ambitnie i za to należy mu się ogromny szacunek.

Jakie wrażenie na Tobie robiły przejazdy światowej czołówki?
Ogromne. Przede wszystkim niesamowita dokładność, nawet na szybkich partiach. Od razu widać, że tylko kilku kierowców na świecie potrafi jechać jak od cyrkla, tak precyzyjnie. Nic dziwnego, że są najlepsi.

Jakie plany na przyszły sezon. Chyba nie wypada zostać na naszym podwórku?
Mogę powiedzieć tyle, że nadchodzą spore zmiany :) Planujemy przede wszystkim obronę tytułu w Polsce. Chciałbym wystartować w kilku rajdach za granicą. Wiem, że teraz sam będę mógł wybierać rundy, w których pojedziemy. Mój program startów uzależniony jest od zapotrzebowania i planów naszych sponsorów. Są to polskie firmy, więc chcą istnieć przede wszystkim na krajowym rynku. Trzeba umieć połączyć moją coraz większą chęć jazdy z planami marketingowymi naszych partnerów.

A jak oceniasz popisy rajdowe Roberta Kubicy. Jadąc w przednionapędowym S1600 wygrał z S2000 i z dużo bardziej doświadczonymi kierowcami?
Darzę Roberta bardzo dużym szacunkiem. Z pewnością byłby w stanie bardzo wiele namieszać w mistrzostwach Polski.

Rajdy to dla Ciebie pasja czy sposób na życie?
Najpierw traktowałem je jak hobby, ale od początku podchodziłem do sprawy bardzo poważnie. Praktycznie od razu stały się dla mnie sposobem na życie. Oddałem się im całkowicie. Jeśli chcesz być w czymś dobry, musisz się temu poświęcić. Im bardziej, tym większe są szanse, żeby wspinać się coraz wyżej. Poświęciłem bardzo dużo, ale absolutnie niczego nie żałuję.

Rozmawiał: Jarosław Bartkiewicz i Tomasz Siwiński

Zobacz koniecznie: Wszystko o Subaru
Tematy w artykule: Subaru wywiad Kajetan Kajetanowicz

Podobne wiadomości:

Subaru Viziv-7 SUV Concept - duży z Japonii

Subaru Viziv-7 SUV Concept - duży z Japonii

Premiery 2016-11-18

Subaru WRX S4 tS - tylko dla Japonii

Subaru WRX S4 tS - tylko dla Japonii

Aktualności 2016-10-06

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport