mojeauto.pl > motogazeta > Ciężarówki i Autobusy > Ciężarówki i Autobusy 05-06/2016
ciężarówki i autobusy
ciężarówki i autobusy

Ciężarówki i Autobusy 05-06/2016

Kierowca ciężarówki – zawód przeszłości?
Pierwsza rewolucja w transporcie wiązała się z zastosowaniem koła. Druga z zastąpieniem – przynajmniej częściowym – pracy żywej ludzi i zwierząt pracą uprzedmiotowioną maszyn, na początku parowych. Na naszych oczach zachodzi natomiast trzecia rewolucja, dotycząca komercjalizacji tzw. autonomicznego prowadzenia, czyli zamiany ludzi – w tym przypadku kierowców – przez elektroniczno-mechaniczne układy wykonawcze. Oto bowiem niedawno odbył się Truck Platooning Challenge – pierwszy na świecie transgraniczny konwój inteligentnych ciężarówek. Przedsięwzięcie, zorganizowane z inicjatywy Holandii w ramach jej przewodnictwa w Radzie UE, służy promowaniu ogólnoeuropejskiej współpracy podmiotów związanych z branżą transportową, w tym producentów samochodów, przedsiębiorstw logistycznych, operatorów dróg, urzędów odpowiedzialnych za stan dróg i homologację pojazdów, instytutów badawczych oraz administracji i poszczególnych państw członkowskich. Cel tej współpracy polega na zaproponowaniu nowego, bezpieczniejszego, bardziej ekologicznego i efektywniejszego modelu transportu.

Ciężarówki i Autobusy 05-06/2016

Czy powyższe oznacza, że kierowcy ciężarówek przejdą do historii? Niestety, odpowiedź na to pytanie wydaje się być twierdząca. Oczywiście, nie nastąpi to dziś czy jutro, ale w perspektywie co najmniej kilkunastu lat, a najprawdopodobniej dwóch-trzech dekad. W efekcie nie będzie to przebiegać w sposób gwałtowny, lecz ewolucyjny. Najpierw od prowadzących, w ramach tzw. technologii półautonomicznych, będzie się coraz mniej wymagać na pokładzie, poniekąd udowadniając w ten sposób, że stają się oni zwyczajnie zbędni. Dlatego może da się z nich zrezygnować bez uszczerbku dla bezpieczeństwa i pewności samego przewozu. Chociaż z drugiej strony właśnie bezpieczeństwo i pewność mogą być istotnymi przeszkodami w bezproblemowym zachodzeniu tego procesu. Wszak elektronika wciąż, jaka dobra by nie była, może zawieść. Człowiek naturalnie też, lecz w tym przypadku skutki jego ewentualnych błędów mogą być o wiele mniejsze niż negatywne następstwa hakerskich ataków na systemy czy niedopracowania software’u.

W takich realiach na początek omawiane zjawisko odnosić się będzie do przemieszczania ładunków w ruchu autostradowym (dalekobieżnym) oraz na terenach zamkniętych, jak kopalnie. Jednak, jeśli mimo wszystko nie pojawią się poważniejsze problemy, autonomiczne prowadzenie będzie przenoszone do innych typów przewozów towarowych. Powoli, niepostrzeżenie, by zbytnio nie drażnić zainteresowanych – samych kierowców. Dziś nikt przy zdrowych zmysłach w Europie nie pozwoli sobie mianowicie, by niemałą armię tych osób tak zwyczajnie wysłać na bruk (czytaj: bezrobocie). W pierwszej kolejności z zawodem musiałoby się pożegnać co najmniej kilkaset tysięcy ludzi, potem kolejne tysiące. Przy czym te tysiące – na swoje szczęście – oznaczają nawet nie tysiące słusznie niezadowolonych, a miliony utraconych potencjalnych wyborców, jeśli jeszcze wliczy się w to najbliższe rodziny. Na takie ryzyko nie zdecyduje się zaś żaden trzeźwo myślący polityk.

Niemniej to, co przedwczoraj jawiło się jedynie jako wizja w rodzaju science fiction autorstwa garstki nawiedzonych wariatów, wczoraj znajdowało się na etapie prototypów, teraz stanowi technologię gotową do wprowadzenia. Dyskusja nie dotyczy zatem kwestii czy, ale kiedy. Tym bardziej że od pewnego czasu pokolenie tradycyjnych, historycznych truckerów powoli odchodzi do lamusa. Dziś za kierownicą wielotonowych zestawów coraz częściej zasiadają nie wirtuozi zawodu, podtrzymujący jego najlepsze tradycje, a jedynie wykonujący powierzone zadania pracownicy za kółkiem. Co więcej, wymaga się od nich coraz mniej. Klasyczne mapy zastępuje nawigacja, o pomyłkę drogi w takim razie trudniej. Nie miesza się także przysłowiową wajchą – biegi lepiej i pewniej zmieni automat. W tej grze nie ma już miejsca na sentymenty, gdyż liczą się czas, oszczędności, koszty, nakłady, TCO. Subiektywne odczucia, radość z jazdy, przywiązanie do danej marki schodzą zatem na drugi plan. W rezultacie nie ma dalej pojazdu w tradycyjnym tego słowa ujęciu, lecz jest narzędzie do efektywnego generowania przychodów w wysokości pozwalającej na pokrycie kosztów i odnotowanie zysku. W tym modelu truckera zastępuje więc człowiek wpisany w trybiki korporacyjnej machiny zarządzania realizowanymi pracami w taki sposób, by zawsze być krok przed konkurencją. Niestety, wszechobecny dyktat ekonomii zdecydowanie dominuje. Cieszmy się wobec tego truckerami, bo relatywnie szybko w pewnym stopniu wkrótce odejdą...

 

Więcej na stronie: http://www.auto-motor-i-sport.pl/wydanie_cia/05-06-2016,22697,1

 

Tematy w artykule: Nowy-numer

Podobne wiadomości:

Ciężarówki i Autobusy 07-08/2016

Ciężarówki i Autobusy 07-08/2016

Ciężarówki i Autobusy 2016-07-21

O niepewności w niepewnych czasach.
Chińskie przysłowie mówi o życiu w ciekawych czasach. Dzisiejsze do takich z pewnością należą, szczególnie że stałym ich towarzyszem staje się niepewność. Nikt z nas jej nie lubi, gdyż nie jest stanie przewidzieć tego, co nastąpi. Ta niepewność jest ciekawa, ale i niebezpieczna w prowadzeniu działalności gospodarczej, w tym transportowej.

Ciężarówki i Autobusy 03-04/2016

Ciężarówki i Autobusy 03-04/2016

Ciężarówki i Autobusy 2016-03-07

W oczekiwaniu na tegoroczne nowości. Przez ostatnie lata postęp techniczny w sektorze pojazdów użytkowych w znacznym stopniu był trochę sztucznie napędzany przez czynnik zewnętrzny w postaci wchodzenia w życie coraz bardziej restrykcyjnych norm czystości spalin Euro. Oddziaływało to na producentów jednostek napędowych oraz gotowych samochodów co najmniej w trzech wymiarach. Po pierwsze, większość zasobów ludzkich i rzeczowych w działach badawczo-rozwojowych musieli oni poświęcić na prace nad sukcesywnie mniej szkodzącymi przyrodzie źródłami napędu. Są publikowane pewne dane szacunkowe, wskazujące, że w tzw. szczytowych momentach w realizację tych przedsięwzięć było zaangażowanych aż 80% inżynierów. Powyższe wynikało ze stale rosnącego stopnia skomplikowania projektów, pochłaniających też coraz więcej środków finansowych. Po drugie – wytwórcy silników w swoich wysiłkach musieli się skupić nie tylko na aspekcie proekologicznym, ale i na niezwykle ważnych kwestiach ekonomiczno-techniczno-eksploatacyjnych. Prawdziwa sztuka polegała bowiem nie na przygotowaniu ciekawych opracowań, ale trudnych czy drogich w późniejszej komercjalizacji, lecz rozwiązań akceptowanych przez rynek – czyli przewoźników. A ci z kolei przede wszystkim – poza konkurencyjną ceną – wymagali ograniczania zużycia paliwa, redukcji całkowitych kosztów użytkowania oraz poprawy osiągów – tzn. uzyskiwania przez silniki wysokich mocy i momentów obrotowych w jak najniższym i jednocześnie najszerszym zakresie prędkości obrotowych. Po trzecie zaś, kolejne normy Euro zaczynały obowiązywać dosyć regularnie i relatywnie często – średnio co 3-4 lata. Wszystko to powodowało właśnie napędzanie postępu w konkretnych sferach.

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport