mojeauto.pl > motogazeta > Finanse i prawo > Czy starym autem nie wjedziemy do centrum?

Czy starym autem nie wjedziemy do centrum?

Czy Polska pójdzie śladem Niemiec i wprowadzi zakaz wjazdu wiekowych samochodów do centrów dużych miast? Taki pomysł z pewnością rozładowałby niejedne korki, a jednocześnie mógłby się przyczynić do odmłodzenia parku samochodowego w naszym kraju. Problem w tym, że nie ma na razie oficjalnego pojektu zmian przepisów, a z takim pomysłem wychodzi jedyne związek zrzeszający dealerów.

Czy starym autem nie wjedziemy do centrum?
Ograniczenia w ruchu pojazdów niespełniających konkretnych norm emisji spalin obowiązują od kilku lat w Niemczech. I to z powodzeniem. Pomijając kwestie wyższego poziomu życiowego naszych zachodnich sąsiadów, takie rozwiązanie w dużym stopniu przyczynia się do stałego odnawiania parku pojazdów przez Niemców. A starsze auta trafiają wówczas nad Wisłę...

Proste przeniesienie niemieckich przepisów na polski grunt prawny nie jest niestety możliwe. Z prostej przyczyny. Otóż w naszym kraju brak jest systemu certyfikacji pojazdów pod kątem emisji spalin. Teoretycznie możliwe by było jedynie wprowadzenie ograniczeń ze względu na wiek pojazdu, gdyż takie dane są zawarte w dowodach rejestracyjnych i można je łatwo skontrolować. Tyle że wcześniejsze próby przeforsowania takiego rozwiązania spełzły na niczym, gdyż według władz takie przepisy doprowadziłyby do podziału społeczeństwa na właścicieli pojazdów starszych i nowszych. Czyli na biedniejszych i bogatszych.

Tyle, jeśli chodzi o przepisy ogólnokrajowe. W obecnym stanie prawnym istnieje jednak możliwość ograniczenia ruchu aut w określonym wieku na podstawie ogólnych przepisów o prawie własności. To gmina, jako właściciel i zarządca danej drogi, może podjąć decyzję o zakazie ruchu określonego typu pojazdów na drodze. W każdej gminie procedura podejmowania takiej decyzji wygląda inaczej (zależnie od statutu gminy), przy czym najczęściej jest w nią zaangażowane wiele podmiotów z jednostką organizacyjną zarządzającą drogami oraz gminnym (miejskim) inżynierem ruchu na czele.

Za takimi rozwiązaniami lobbuje już od pewnego czasu Związek Dealerów Samochodów, który zwrócił się w trybie przepisów o dostępie do informacji publicznej do prezydentów kilkudziesięciu największych polskich miast z zapytaniem, czy miasta te dopuszczają możliwość wprowadzenia takich ograniczeń na swoim terenie oraz czy jakiekolwiek studia i prace w tym zakresie były już podejmowane. Jednocześnie Związek zapytał, czy miasta te planują podjęcie rozwiązań w celu promowania użytkowania pojazdów elektrycznych i czy jakieś prace w tym zakresie zostały już podjęte lub są planowane.

Z informacji medialnych wynika, że swego czasu władze Krakowa były zainteresowane wprowadzeniem u siebie takich rozwiązań. Jak wiadomo, na obecną chwilę tylko w kilku polskich miastach - Katowice, Kraków, Szczecin oraz Tarnów - właściciele elektrycznych oraz hybrydowych samochodów mogą liczyć na pewne przywileje. Tyle że przywileje te sprowadzają się, póki co, jedynie do zniżek lub darmowego parkowania w centrach miast. Niewiele, stąd ciężko liczyć, że akurat takie zachęty spowodują wzrost zainteresowania takimi samochodami.  

Obecnie ciężko też liczyć na pomoc państwową przy zakupie takich ekologicznych modeli. Budżet państwa, napięty już i tak do granic wytrzymałości, raczej nie wytrzyma dopłat do zakupu nowych aut. Być może jakieś szanse ma pomysł przedstawiony przez Waldemara Pawlaka, by zniesiona została akcyza od zakupu aut elektrycznych oraz hybrydowych. Według byłego ministra gospodarki takie rozwiązanie byłoby bezbolesne dla budżetu. Jednak na razie żadne prace nad akcyzą od samochodów w ministerstwie finansów się nie toczą.

Czy zatem jakiś większy wzrost sprzedaży ekologicznych aut w naszym kraju jest w tej chwili nierealny? Albo pozostaje jedynie w gestii władz lokalnych? Niestety, ale na to wygląda. Polityka ekologiczna powinna być prowadzona długofalowo i na szeroką skalę, żeby przyniosła zamierzone efekty. Wiąże się też niestety z kosztami, a zyski często mogą nie być mierzalne.

Wprowadzenie ograniczeń w ruchu pojazdów może zmniejszyć wpływy np. z opłat parkingowych. A że mieszkańcom będzie się nieco lepiej jeździło? No cóż, przełożenia bezpośredniego na stan finansów mieć to niestety nie będzie.

Podobne wiadomości:

Ferrari stawia na hybrydy

Ferrari stawia na hybrydy

Samochody luksusowe 2016-11-08

Toyota pracuje nad autami elektrycznymi

Toyota pracuje nad autami elektrycznymi

Technika 2016-11-08

Komentuj:

pawel844 2013-10-24

Najwyższa pora!

~ja 2013-09-13

Autorom pomysłu pseudoeko nie zależy na ekologii tylko na zwiększeniu sprzedaży nowych samochodów.

~rowerzysta 2013-09-13

mogliby tak zrobić, przynajmniej trochę by się nam rowerzystom lepiej jeździło, a tak to czasami strach się poruszać po miejskich ulicach

~staruch 2013-09-13

dobrze by było, ale w Polsce, w kraju gdzie stare auta są przeważającą wiekszością jeżdżącą po naszych drogach nie ma to żadnych szans na wejście w życie

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport