mojeauto.pl > motogazeta > Finanse i prawo > Dealerzy będą plajtować

Dealerzy będą plajtować

Przyszły rok okaże się czasem prawdy dla polskich sprzedawców samochodów. Od 2001 sprzedaż nowych aut jest słaba. 2005 jeszcze bardziej pogłębi kryzys. To sprawia, że w przyszłym roku ostaną się tylko najsilniejsi.

Dealerzy będą plajtować

W branży przewiduje się, że zamkniętych zostanie jedna trzecia salonów. Oznacza to ok. 300 punktów sprzedaży. Sytuacji winna jest tragicznie niska sprzedaż nowych aut. Od początku roku do końca listopada sprzedano niecałe 220 tysięcy (rok wcześniej przybyło prawie 320.000), a tegoroczny październik był najgorszym miesiącem od 12 lat! Oznacza to, że każdy dealer sprzedał średnio zaledwie 15 samochodów. Prognozy na koniec roku nie przewidują sprzedaży powyżej 250 tysięcy sztuk. To istny powrót do przeszłości i to dość dalekiej. Tym wynikiem cofamy się o 11 lat.

Punkt dealerski to olbrzymia inwestycja, trzeba przecież kupić lub wynająć grunt, zbudować i wyposażyć obiekty zgodnie ze standardami marki. Wielu sprzedawców zachęconych hossą drugiej połowy lat ’90, kiedy to w rekordowym roku 1999 sprzedano ponad 650 tysięcy samochodów, rozbudowywało swoje salony i poszerzało ofertę o nowe marki. Wizja sprzedaży miliona aut rocznie przyciągnęła także nowych inwestorów. Takiego załamania rynku, jak obecnie, nikt się nie spodziewał. Firmy przygotowane na obsługę znacznie większej liczby klientów mają kłopoty. Stąd przyspieszona akcja promocyjna modeli tegorocznych modeli.

Jak mówi Jakub Faryś, Dyrektor Związku Motoryzacyjnego SOIS, „marża dealerów już teraz liczona jest w pojedynczych procentach. Kolejne obniżki ceny na pewno przyciągną pewną liczbę klientów. Nie przyniosą one jednak długotrwałej poprawy sytuacji. Przyczynią się natomiast do ograniczenia działalności i rozwoju firm sprzedających nowe samochody. Mniejsze zyski w dłuższej perspektywie zaowocują zwolnieniami pracowników i ograniczeniem inwestycji”.

Krach najbardziej dał się we znaki sprzedawcom najpopularniejszych marek w najtańszych segmentach. Królujący jeszcze niedawno Fiat już niedługo może spaść z „pudła”. Panda, która dla włoskiego producenta było przyczyną wielkiego rynkowego sukcesu, teraz sprzedaje się znacznie gorzej. Na trzecie miejsce już czai się Opel. Jednak żadna marka z pierwszej dziesiątki sprzedaży nie ma powodów do nadmiernego optymizmu. Rynek się kurczy, a konkurencja staje się coraz ostrzejsza.

Tu sprawdź aktulną ofertę samochodów nowych w Polsce

Za taki obrót sprawy odpowiedzialny jest napływ tanich aut zza naszej zachodniej granicy. Duża oferta samochodów używanych skłania Polaków raczej do kupna taniego auta używanego, niż wyboru nowego samochodu, najczęściej na kredyt. Druga sprawa to znaczne obniżenie wartości samochodów używanych. Ich właściciele chcąc przesiąść się do auta z salonu muszą wyłożyć z kieszeni znacznie więcej pieniędzy niż jeszcze półtora roku temu (przed otwarciem rynku UE). Stąd decyzje zakupowe odkładane są w czasie lub zupełnie zarzucane.

2006 będzie sprawdzianem wytrzymałości finansowej dealerów. Ułatwione zadanie mają sieci tworzone przez koncerny motoryzacyjne. Przykładem może tu być Renault Europe Automobile, który przejmując punkty sprzedaży Kiljańczyka od razu zdobyło mocną pozycję na rynku. Głęboka kieszeń oznacza możliwość przetrwania kryzysu. W końcowym rozrachunku długodystansowcy mogą zyskać. Bessa nie może trwać wiecznie. Przetrzebione siły konkurencji pozwolą realizować bardziej śmiałe plany, gdy nadejdą lepsze czasy.

Ratunkiem dla samodzielnych i małych przedsiębiorstw jest łączenie sił. Pozwala to oszczędzić na reklamie i innych kosztach, a przy odpowiedniej konsolidacji otwiera nowe możliwości i daję efekt synergiczny. Tak właśnie powstała Polska Grupa Dealerów, która skupia sprzedawców Forda i Suzuki. Zwiększony potencjał pozwolił na wejście w wielomarkowy serwis i wypożyczalnię aut. Grupa prowadzi wspólne inwestycje nie tylko na terenie Polski, niedawno otworzyła salon Skody, Forda i Volvo na Słowacji.

Patową sytuację zmienić może rząd. Zahamowanie napływu starych samochodów z Unii na pewno ożywiłoby ruch w polskich salonach. Dałoby także większe wpływy do budżetu. Nie trzeba nikogo przekonywać, że vat i akcyza od starych samochodów sprowadzonych z zagranicy, nie mogą być wysokie. Średnia wartość takiego samochodu to tylko tysiąc siedemset złotych. Wpływ do budżetu także nie jest więc wielki.

J. Faryś podkreśla bezkarność prywatnych importerów samochodów, którzy zaniżają wartości na fakturach. „Legalnie działający dealer nie ma szans wobec tak nierównej konkurencji.” – mówi dyrektor SOIZ.

Drugą sprawą, która leży po stronie rządu jest wysokość podatków na nowe samochody. Vat i akcyza to obecnie ponad 30% wartości auta. Te pieniądze to ani zarobek dealerów, ani koncernów. To zarobek państwa. Skoro swoje marżę tną wszyscy, powinien zrobić to i rząd.

„Sprawę rozwiązałby podatek ekologiczny promujący kupno nowych i nowszych samochodów”– mówi Faryś. „Musiałby on równo traktować wszystkich uczestników rynku. Sprowadzany używany samochód nie musi spełniać żadnej normy emisji spalin.” Tymczasem auto nowe musi spełniać normę emisji spalin Euro-4, co stanowi dodatkowe obciążenie jego ceny. "Jedyne, czego oczekują dealerzy sprawiedliwej konkurecji. Przy równych zasadach na pewno sobie poradzą".

Dealerzy zaciskają pasa, ograniczają inwestycje i zwalniają ludzi. Jeśli sytuacja na rynku szybko nie ulegnie poprawie, niektórzy z nich mogą nie doczekać lepszych czasów.

Czytaj także:

Czesi kupują więcej aut 2005-12-08

Nowy rok = stara akcyza + nowa opłata 2005-12-02

Astra goni Golfa 2005-12-13


Podobne wiadomości:

Astra goni Golfa

Astra goni Golfa

Aktualności 2005-12-13

Nowy rok = stara akcyza + nowa opłata

Nowy rok = stara akcyza + nowa opłata

Finanse i prawo 2005-12-02

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Wielkie stolice zakażą Diesli
Wielkie stolice zakażą Diesli
Paryż, Madryt, Ateny i Meksyk będą pierwszymi metropoliami, które zabronią wjazdu samochodom z silnikami Diesla. To efekt szczytu C40, gdzie przedstawiciele największych miast z całego świata dyskutowali na temat zmian klimatycznych i zanieczyszczenia powietrza.