mojeauto.pl > motogazeta > Finanse i prawo > Mandat - nie musisz przyjmować

Mandat - nie musisz przyjmować

To jedna z najmniej ulubionych chwil w życiu kierowcy. Otrzymanie mandatu karnego w konsekwencji przekroczenia przepisów ruchu drogowego. Nie zawsze jednak w sporze kierowca-policjant racja musi stać po stronie tego drugiego. Czy więc kierowca może odmówić przyjęcia mandatu? Co mu wtedy grozi i czy ma szansę na uniknięcie kary?

Mandat - nie musisz przyjmować
Sytuacja na drodze nie zawsze jest książkowa i mogą pojawić się różne wątpliwości co do ustalenia winnego zdarzenia drogowego. Jeśli mamy coś na swoją obronę, czego być może policjant nie zauważył bądź nie był świadomy, musimy od razu przedstawić swoje racje. Warto również np. sprawdzić legalizację radaru, z którego korzystali policjanci. W momencie bowiem podpisania wystawionego mandatu, kierowca niejako przyznaje się do winy, a mandat się uprawomocnia.

Klamka, można rzec, wówczas zapada i szansy na uniknięcie zapłaty mandatu praktycznie już nie mamy. Pomijamy naturalnie sytuację, że unikamy płacenia kary, wyjeżdżamy np. poza granice kraju, licząc, że nastąpi przedawnienie w ściągnięciu grzywny. Musielibyśmy jednak być bardzo cierpliwi w tym ukrywaniu się, bowiem mandat może być ściągnięty nawet do trzech lat od jego podpisania bądź wyroku sądu. Może to uczynić bądź komornik, bądź urząd skarbowy, potrącając nam np. z kwoty zwrotu z tytułu nadpłaty podatku dochodowego.

Po podpisaniu mandatu w sądzie możemy wygrać tylko w jednym przypadku. Jeśli okaże się, że czyn, za który został nam wystawiony mandat, nie był wykroczeniem i nie podlegał karze mandatu. Wyobraźmy sobie sytuację, że podczas kontroli drogowej wyjdzie na jaw, iż nie posiadamy np. apteczki, a nadgorliwy policjant ukarze nas mandatem. Pod wpływem stresu przyjmiemy mandat i dopiero po jakimś czasie dotrze do nas, że apteczka nie jest obowiązkowym elementem wyposażenia samochodu. Mamy wówczas siedem dni, aby się odwołać w sądzie właściwym dla miejsca popełnienia niby wykroczenia. I tylko w takim przypadku sąd uchyli wystawiony mandat. Sąd bowiem nie będzie badał, czy kierowca był winny wykroczenia, ale czy dana czynność była faktycznie wykroczeniem według obowiązujących przepisów.

Dlatego warto bardzo dokładnie zastanowić się, nim podpiszemy mandat (a tym samym przyznamy się do winy). Odmowa przyjęcia mandatu, o takim prawie i o jego następstwach powinien nas poinformować policjant wypisujący mandat, skutkować będzie skierowaniem sprawy do sądu. Sąd ma rok na przeprowadzenie postępowania, jeśli tego nie uczyni, sprawa jest wygrana - kary nie poniesiemy.

Musimy pamiętać jednak o trzech mało przyjaznych elementach skierowania sprawy do sądu. Po pierwsze, sprawa będzie się toczyć w sądzie rejonowym, właściwym dla miejsca popełnienia wykroczenia. Po drugie, sąd nie musi się kierować obowiązującym taryfikatorem mandatów i za czyn, za który groził nam kilkusetzłotowy mandat, możemy teoretycznie zapłacić kilka razy wyższą karę. Po trzecie wreszcie, w przypadku przegranej, zostaniemy dodatkowo obarczeni kosztami postępowania sądowego.

Stąd niezwykle ważne, by decydując się na rozprawę sądową mieć mocne argumenty za swoją racją - np. zeznania świadków, opinie rzeczoznawców. Sąd w tym przypadku będzie rozstrzygał kwestię naszej winy, więc takie dodatkowo dowody mogą przeważyć szalę na naszą korzyść.

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku postępowania z fotoradarem stacjonarnym w tle. Po otrzymaniu zawiadomienia o zarejestrowaniu za szybko jadącego naszego samochodu przez fotoradar mamy trzy opcje do wypełnienia. Albo się przyznajemy do winy i przyjmujemy mandat. Możemy wskazać kierującego w danym momencie autem. Możemy też wreszcie nie wskazywać nikogo i przyjąć mandat za niewskazanie osoby, niestety wówczas w wyższej kwocie.

Mamy również możliwość odmowy przyjmowania mandatu. Wówczas sprawa kierowana jest do sądu i toczy się na analogicznych zasadach, jak w przypadku odmowy przyjęcia mandatu po zatrzymaniu nas przez patrol policyjny. Na naszą niekorzyść działa fakt, że obecnie wraz z korespondencją o popełnieniu wykroczenia nie przychodzi zdjęcie uwiecznione przez fotoradar. Brak fotografii mocno komplikuje przyszykowanie odpowiedniej linii obrotu.

Prawem każdego kierowcy, bez względu na okoliczności, jest odmowa przyjęcia mandatu. Wiąże się to jednak z różnymi konsekwencjami, z wyższą karą włącznie. Dlatego za każdym razem, choć nie mamy na to zbyt wiele czasu, warto zastanowić się, czy gra jest warta świeczki.
Tematy w artykule: policja mandaty kontrola

Podobne wiadomości:

Zapomniałeś prawa jazdy? I tak zabiorą

Zapomniałeś prawa jazdy? I tak zabiorą

Finanse i prawo 2016-11-11

Rząd zajął się likwidacją luki prawnej, która umożliwiała uniknięcie konsekwencji w związku z przekroczeniem prędkości w terenie zabudowanym o 50 km/h. Wystarczy, że kierowca oznajmił, że nie ma przy sobie dokumentu, a policja nie mogła go zatrzymać.

Akcja

Akcja "Znicz 2016" - policja podsumowuje...

Aktualności 2016-11-02

Komentuj:

~Mietek 2014-04-07

Tak ograniczyć predkość ale we właściwym momencie i najlepiej wiedziec kiedy :) jak sie ma dobra appke jak Coyote to można sobie spokojnie jeździć

~Krzysiek 2014-02-22

Najlepiej ograniczyć prędkość do zera, wtedy będzie bezpiecznie i zero mandatów:) Pozdrawiam, http://prawojazdyportal.pl/

hjokiel 2014-02-20

W przypadku odmowy przyjęcia mandatu, dowody na niewinność muszą być bardzo mocne. Na wszelki wypadek zrobić zdjęcia z miejsca zdarzenia, jak się da uzyskać dane świadków. Ja miałem przypadek z panami policjantami, że nawet "drogówka" Smarzowskiego to pikuś. Panowie władza ustawili znaki drogowe ograniczenia prędkości na drodze krajowej. Ostrzegany przez nadjeżdżających z naprzeciwka kierowców, zwolniłem do "bezpiecznej" prędkości (miałem na liczniku pod 80 na ograniczeniu do 70 km/h), zatrzymali i pokazali mi na wyświetlaczu swojej suszarki - 94 km/h. Sprawdziłem później swój prędkościomierz, wskazywał o 4 km/h mniej niż rzeczywista prędkość. Przegrałem sprawę w obu instancjach. W sądzie rejonowym dwóch policjantów łgało nawet w ten sposób, że kontrolę prędkości przeprowadzali kilka kilometrów dalej, na stałym ograniczeniu prędkości. Sąd żadnych moich wniosków dowodowych nie przyjmował. W sądzie apelacyjnym sędzia "taśmowo" załatwiał takie sprawy. Kosztowało mnie to 500 zł, ale mam nauczkę na całe życie. Łapówka byłaby pewnie dziesięciokrotnie niższa.

~kuzyn 2014-02-18

ale mam yanosika w aucie :P

~kuzyn 2014-02-18

nie warto przekraczać prędkości. bezpieczeńśtwo jest najważniejsze, a pieniążki na mandat można wydać w bardziej przyjemny sposób. dawno panowie mnie nie zatrzymali, ale może dzięki teku, że wiem, gdzie stoją i łapią ;)

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport